Autor: MC2

  • Maj w FKN

    Maj w FKN

    Maj, a wraz z nim II Urodziny i I Kampania Społeczna Fundacji Kobieta Niezależna przechodzi już do historii!

    Pięknej historii, bo pisanej przez nas same.

    Ale hasło przewodnie tego miesiąca #TOODEMNIEZALEŻY zostanie z nami jeszcze na długo.

    W maju było u nas gorąco, inspirująco a czasem nawet i burzliwie – i to nie tylko za oknem.

    Rozpoczęliśmy z przytupem, bo od pierwszego spotkania poranamentora w 2022 roku z Kamilą Rowińską, które odbyło się online 3.05.

    Było to niewątpliwie WIELKIE otwarcie tegorocznych spotkań, pod ważnym tytułem:
    “Buduj Życie Odpowiedzialnie i Zuchwale”.

    Uczestniczki dowiedziały się, jak stać się proaktywną KOBIETĄ!

    Następnie odbyło się Święto nas wszystkich!

    Pamiętasz jaki to dzień?

    Tak!

    14 maja – DRUGIE URODZINY FUNDACJI KOBIETA NIEZALEŻNA!

    Gliwice zostały rozświetlone:

    📌niesamowitymi emocjami

    📌wspaniałym towarzystwem
    📌 a przede wszystkim fantastyczną atmosferą.

    Energia poszła w świat, ale została też w naszych sercach 💓

    Dziękujemy za inspirujące i motywujące przemówienia wspaniałych prelegentek:

    @Patrycja Chomiczewska
    @Agnieszka Czajkowska-Wendorff
    @Anna Maruszeczko

    @Kamila Rowińska

    A przede wszystkim jeszcze raz dziękujemy Tobie:

    👉za to że byłaś z nami
    👉że jesteś z nami
    👉i że nadal będziesz!

    Za Twoją obecność w tym ważnym dla nas dniu, życzenia, kartki, kwiaty, każde słowo, każdego maila i każdy uśmiech.

    Fundacja jest dla Ciebie i dzięki Tobie 💓

    Maj…

    Wtedy wszystko się zaczęło…

    To był początek historii…

    Ponad 1000 kobiet z różnych stron świata, ale z jednym hasłem w sercu, które z każdym kolejnym dniem przekonywały się jak wiele od nich zależy.

    Dziś wspólnym głosem wołają:

    👉 TO ODE MNIE ZALEŻY, jak będzie wyglądała moja przyszłość
    👉 to JA jestem odpowiedzialna za to jak wygląda MOJE życie
    👉 to JA decyduję o tym, w jakim kierunku podążam, aby spełnić SWOJE marzenia.

    W trakcie ostatnich dwóch tygodni maja w ramach kampanii TO ODE MNIE ZALEŻY miałyśmy

    📣 przyjemność uczestniczyć w 7 szkoleniach online
    📣 przeprowadzonych przez 7 wspaniałych kobiet
    📣 w 7 różnych kategoriach.

    Szkolenia te pomogły nam zbudować wewnętrzną siłę…

    …a każde z nich, zaczynało się od mocnych słów TO ODE MNIE ZALEŻY:

    1. Jak poradzę sobie z emocjami – Bożena Halupczok
    2. Jakie będą moje nawyki – Ewa Pewniak
    3. Jak radzić sobie w sytuacjach konfliktowych – Beata Baszyńska-Lewczuk
    4. Jaką będę mieć pracę – Aneta Matyjaszek
    5. Jak będę się zdrowo odżywiać – Katarzyna Skórksa
    6. Jak przetestować swój pomysł na biznes – Izabela Kaźmierczak – Kamiennik
    7. Jak i czy budować swoją markę osobistą na Instagramie – Barbara Kabala

    To był bardzo wartościowy MAJ. A to za sprawą wszystkich, którzy zaangażowali się w kampanię.

    Każdy #TOODEMNIEZALEŻY, który dzięki Wam popłynął w świat ma ogromną moc. Pamiętaj, że jedno ziarenko dla Ciebie, może mieć siłę rażenia dla kogoś kto je zauważy.

    Dlatego dzisiaj jeszcze raz chcemy głośno i wyraźnie podziękować:

    💛 mentorkom szkoleń online za profesjonalne i pełne inspiracji wystąpienia; jesteśmy pewne, że dla wielu z nas był to pierwszy krok do zmiany, nawet drobnej, ale prowadzącej do stworzenia wspaniałej historii

    💚 wolontariuszom Fundacji, bez których żaden pomysł nie ruszyłby z miejsca

    💙 a przede wszystkim Tobie, za to że byłaś z nami, jesteś i budujesz swoją NIEZALEŻNOŚĆ – która nabiera coraz szerszego znaczenia.

    Złap chwilę oddechu po intensywnym maju, a już wkrótce wrócimy z kolejnym projektem!

  • II Urodziny Fundacji Kobieta Niezależna

    II Urodziny Fundacji Kobieta Niezależna

    Świętujmy urodziny Fundacji razem!

     

    To już 2 lata!

     

    Uwierzysz?!

    💓 2 lata organizowania wydarzeń wspierających KOBIETY

    💓 2 lata tworzenia INSPIRUJĄCEGO środowiska

    💓 2 lata wspierania KOBIET w ich drodze do szeroko rozumianej NIEZALEŻNOŚCI

    Przez te dwa lata wspólnej drogi wysłaliśmy w świat ogrom dobrej energii oraz wartości,  które dodawały KOBIETOM skrzydeł, aby ODWAŻNIE leciały w kierunku swoich marzeń! 

     

    A to wszystko dzięki Tobie!

     

    To dla CIEBIE i dzięki TOBIE istniejemy.

     

    To z myślą o TOBIE tworzymy każdy projekt.

    To dzięki TOBIE działamy jeszcze prężniej.

     

    I to z właśnie z TOBĄ chcemy świętować DRUGIE URODZINY FUNDACJI!

     

    Naszym marzeniem jest poznać Cię bliżej i podziękować Ci osobiście za to, że jesteś z nami.

     

    Uwielbiasz świętować, celebrować sukcesy, aby z jeszcze większym przytupem realizować kolejne cele?

    A może potrzebujesz podpatrzeć, jak robią to inni, aby zainspirować się i nabrać śmiałości?

    Zapraszamy Cię już 14 maja do Gliwic na II URODZINY FUNDACJI KOBIETA NIEZALEŻNA!

    Łap swój bilet 👇

     

    Tu jest Twój bilet na urodziny naszej Fundacji!

     

    A wraz z nim niesamowitą dawkę siły i energii. 

     

    Rozwiń swoje skrzydła jeszcze szerzej!

    Leć z nami i przekonaj się, jaką moc ma wspierające środowisko KOBIET, w którym możesz:

     

    💓 odkrywać i wzmacniać swoje naturalne TALENTY

    💓 nauczyć się wyznaczać cele, aby realizować MARZENIA

    💓 wzmocnić swoją WIARĘ W SIEBIE.

     

    Nie samym świętowaniem żyje człowiek, dlatego nie mogliśmy oprzeć się pokusie, aby przygotować dla Ciebie WARTOŚCIOWE SPOTKANIA z niezwykłymi gośćmi!

     

    Podczas uroczystości wystąpią nasze wspaniałe mentorki, które przeprowadzą ciekawe, inspirujące prelekcje:

     

    • Daj spokój, weź oddechPatrycja Chomiczewska 
    • Odwaga bycia sobąAgnieszka Czajkowska-Wendorff 
    • Dobra dla siebie, dobra dla świataAnna Maruszeczko
    • Przebudzenie Kobiety Niezależnej Kamila Rowińska 

     

     

    Mamy nadzieję, że lubisz słodkości, bo po takiej dawce inspiracji i wiedzy na pewno nieziemsko będzie smakował przygotowany dla wszystkich URODZINOWY TORT!

     

    To jeszcze nie koniec!

     

    Urodziny zazwyczaj kojarzą się  z prezentami.

    Dlatego i na URODZINACH FUNDACJI nie może ich zabraknąć.

    Z tą różnicą, że to MY chcemy obdarować CIEBIE!

     

    Już dziś możemy Ci zdradzić, że jednym z prezentów będzie inauguracja pierwszej KAMPANII SPOŁECZNEJ FUNDACJI KOBIETA NIEZALEŻNA – #TOODEMNIEZALEŻY której celem jest wspieranie kobiet w pokonywaniu barier, wzmacnianiu ich wewnętrznej siły oraz w systematycznym dążeniu do osiągania marzeń i celów 

    (dowiedz się więcej 👉 www.toodemniezalezy.pl ).

     

    Teraz już sama rozumiesz, że nie może Cię zabraknąć podczas świętowania Urodzin Fundacji!

     

    Bądź z nami w tym wyjątkowym dniu i świętuj z nami, bo MY jesteśmy DLA CIEBIE 💓

      

    Jeszcze zdążysz! 👇

    Tu jest Twój bilet na II Urodziny naszej Fundacji!

     

  • Zdrowa NIEZALEŻNOŚĆ kontra UZALEŻNIENIE swojego życia od innych

    Zdrowa NIEZALEŻNOŚĆ kontra UZALEŻNIENIE swojego życia od innych

     

    Chcemy stoczyć ostateczny pojedynek pomiędzy NIEZALEŻNOŚCIĄ a UZALEŻNIENIEM od innych.

    To od Ciebie zależy, kto wygra.

     

    Tak od CIEBIE!

     

    Nie wycofuj się!

     

    Czytaj dalej i dowiedz się, co mamy na myśli i dlaczego to właśnie do Ciebie kierujemy naszą MISJĘ SPECJALNĄ.

     

    Rozsiądź się wygodnie i decyduj, CO OD CIEBIE ZALEŻY!

     

    Niezależna, czyli jaka?

     

    Samodzielności uczymy się od chwili narodzin, wraz z pierwszym oddechem. 

     

    Im dalej w las tym przychodzi nam to coraz trudniej. 

     

    Osoba NIEZALEŻNA to osoba świadomie wolna, która wyraża swoje zdanie wolne od opinii innych ludzi. 

     

    Brzmi pięknie, prawda?

     

    Niestety historie tysięcy KOBIET są uzależnione od … INNYCH.

     

    Czy zastanawiałaś się kiedyś od czego zależą Twoje wybory, a w rezultacie Twoje życie?

     

    Badania społeczne pokazują, że jako Kobiety:

     

    • spychamy SWOJE POTRZEBY na niższy plan w obawie przed poczuciem winy
    • tkwimy w NIEWYGODNEJ DLA NAS SYTUACJI, ponieważ boimy się zmian oraz utraty sympatii innych
    • rezygnujemy z WŁASNYCH AMBICJI zawodowych szukając usprawiedliwienia, że działanie to jest podejmowane dla tzw. dobra rodziny.

     

    To mnie przecież nie dotyczy!

     

    Jesteś pewna?

     

    UZALEŻNIENIE od innych to często cichy zabójca.

     

    Małymi porcjami podrzuca Ci:

    • frustrację
    • złość
    • smutek
    • zniechęcenie
    • gniew

     

    = w rezultacie brak pewności siebie oraz poczucia własnej wartości, a często też depresję.

     

    Oznaki uzależnienia od INNYCH

     

    Czy zdarzyło Ci się kiedyś:

     

    • że TWÓJ NASTRÓJ zależał od tego, w jaki sposób zachowują się inni ludzie względem Ciebie
    • czuć W OBOWIĄZKU postępować w określony sposób względem innych
    • uważać, że to INNI LUDZIE sprawiają, że jesteś szczęśliwa
    • analizować “CO WYPADA, A CO NIE” ?

     

    Jeśli choć na JEDNO z pytań odpowiedziałaś twierdząco…

     

    ❗ STOP ❗ 

     

    To najwyższy czas, aby wdrożyć naszą MISJĘ SPECJALNĄ!

     

    Ponoć wszystko zaczyna się w głowie! 

     

    Daj sobie prawo do kierowania własnym życiem!

     

    Zacznij pisać swoją historię:

     

    #TOODEMNIEZALEŻY czy założę rodzinę

    #TOODEMNIEZALEŻY kiedy wrócę do pracy

    #TOODEMNIEZALEŻY jak się ubieram

    #TOODEMNIEZALEŻY jaki noszę rozmiar

    #TOODEMNIEZALEŻY gdzie są moje granice

     

    Tak, to wszystko NAPRAWDĘ zależy tylko od Ciebie!

     

    Rozpoczynamy kampanię społeczną, skierowaną do Kobiet, właśnie takich jak Ty!

     

    Zapisz w swoim kalendarzu 14 maja,

    a w swoim sercu #toodemniezależy!

     

    Chwytaj w dłoń hasztag #toodemniezależy, zrób zdjęcie lub nagraj filmik i poślij w świat SWOJĄ HISTORIĘ.  

     

    Inspirujmy się wzajemnie.

     

    Bądź na bieżąco 👇

     

    www.toodemniezalezy.pl

     

    Stocz z nami walkę o NIEZALEŻNOŚĆ!

     

    Gotowa na ostateczny pojedynek?

     

  • Co zarzuca się Kobietom Niezależnym? (+ I jak możesz reagować na docinki?)

    Co zarzuca się Kobietom Niezależnym? (+ I jak możesz reagować na docinki?)

    Tobie też niezależność kojarzy się głównie z feministkami walczącymi o swoje prawa? A może z samowystarczalnymi, bezlitosnymi i wulgarnymi Kobietami? Oby nie! Dzisiaj obalamy to, w jaki sposób postrzegana jest Kobieta Niezależna!

    Przyglądając się bliżej niezależności, dostrzeżemy, że każda współczesna Kobieta ma jej choć odrobinę. Każda z nas chce imponować wiedzą, zaradnością, umiejętnościami.

    Skąd więc te przytyki ze strony społeczeństwa?
    Z zazdrości? Niechęci do nowego? Wypracowanego modelu rodziny?

    Powodów może być wiele, ale nie musisz się nad nimi zastanawiać!
    Zamiast tego zobacz, jak pozytywnie nastawić się do niezależności!

    Zarzut I: Korona jej z głowy nie spadnie, jeśli… 👑

    … trochę posprząta, czy zaopiekuje się dziećmi – to przecież nie przyniesie jej ujmy. Każda „normalna” Kobieta to robi. Zdaje się, że mogłaś kiedyś usłyszeć takie słowa?

    Zadziwiające, że spełnianie się kobiet w innych aspektach życia jak: samorozwój, pasja, profesja, rodzi u niektórych wewnętrzny bunt.

    Gdy kobieta realizuje się także w innych rolach, niż gospodyni domowa czy matka, nie przesądza o tym, że nie będzie wypełniać tych obowiązków.

    Dla Kobiety Niezależnej najważniejsze jest, by pozostać w zgodzie ze sobą.

    Zarzut II: A to jędza! 🧙‍♀️

    W niezależności nie chodzi o to, by mieć moc i siłę do eliminacji mężczyzn ze swojego życia.

    Tak, Kobieta Niezależna jest silna, ale jej celem nie jest stłamszenie czy podporządkowanie sobie partnera. W związku pragnie równouprawnienia, wsparcia poszanowania swych pragnień i wizji życia.

    Jeśli Kobieta się czemuś sprzeciwia, to nie robi tego złośliwie – po prostu ma swoje zdanie i chroni swoją autonomię.

    Zarzut III: Marzy jej się książę na białym koniu 🤴

    Co też ta Kobieta opowiada! Ma dwójkę dzieci, jest po rozwodzie, a jeszcze pozwala sobie na snucie dalekosiężnych planów o przeprowadzce? Nonsens!

    Znasz to? Niekiedy nasze marzenia czy pomysły, tłamszone są w zarodku albo odbierane jako nieszczere.

    Dla niektórych nie do pomyślenia jest, by zmieniać zasady, robić coś inaczej, nieszablonowo.

    Dla Kobiety Niezależnej jej plany, marzenia są istotne. Nie wyrzeknie się ich dla dobra ogółu.

    Ona stawia siebie na pierwszym miejscu. Wie, że tylko jeśli znajdzie w sobie samej wiarę i siłę, będzie mogła zarażać entuzjazmem innych. Czy to źle?

    Zarzut IV: Zosia Samosia 🧑‍🔧

    Dlaczego nazywanie siebie osobą niezależną budzi w mężczyznach złość? Czują się wtedy pominięci i jednocześnie są przekonani, że lepiej rozumieją motywy i uczucia kobiet. Nawet czasami czują satysfakcję, kiedy podwinie nam się noga. “Masz czego chciałaś, wychodzi Twoja samodzielność” – możemy czasami usłyszeć.

    Tymczasem Kobiecie, która:
    – mieszka i utrzymuje się sama
    – sama chodzi do restauracji czy kina
    – płaci za swoje wakacje
    – ma jasno sprecyzowane poglądy

    nie zależy na demonstrowaniu swojej wielkości, czy przewagi. Ona nic nikomu nie musi udowadniać, bo buduje niezależność tylko dla siebie.

    Niezależność to nie ruch ideologiczny – to styl życia, w zgodzie ze sobą, w poszanowaniu siebie i innych.

     

    Czy teraz już rozumiesz, dlaczego niezależność nie jest taka straszna, jak ją opisują?
    A może wiedziałaś to już dużo wcześniej?

    Daj znać w komentarzu pod artykułem lub pod postem!

     

     

  • Praca nad samoświadomością jest dla mnie kluczem do sukcesu.

    Praca nad samoświadomością jest dla mnie kluczem do sukcesu.

     

    W roku 2021 zaprosiliśmy Was na siedem spotkań live z bohaterkami książki „7 Dróg. W poszukiwaniu życiowej misji”, autorstwa Anny Maruszeczko. Przypominamy Wam teraz te spotkania i zachęcamy do odświeżenia tego, o czym mówiły nasze książkowe bohaterki.

     

    Przypominamy Wam live z Dunią Pacheco, instruktorką tańców afrykańskich, która poruszając biodrami kobiet wzmacnia ich pewność siebie. Rozmowę prowadziła Marta Nawrocka.


    Gdy byłam nastolatką ja i moi bracia doświadczaliśmy dyskryminacji i odrzucenia ze względu na kolor skóry, ze względu na to, że nie wyglądamy jak przeciętny Nowak. Trudno mi było zrozumieć, dlaczego ludzie to robią.

     

    Teraz już tego tak mocno Dunia nie odczuwa. Mieszkając w Warszawie, mieście, gdzie jest bardzo dużo ludzi różnych narodowości łatwiej niż kiedyś być jedną z wielu “innych”. Jednak nie tylko zmiana w zachowaniu ludzi, których spotyka na swojej drodze sprawiła, że przestała dostrzegać przejawy dyskryminacji. Jak sama mówi, zmieniła się również jej samoświadomość:

     

    Pracowałam nad swoimi przekonaniami. Tymi dotyczącymi tolerancji i nietolerancji, problemów rasowych, poczuciem własnej tożsamości. I myślę, że to również miało duży wpływ na to, jak teraz jestem odbierana przez innych ludzi.

     

    Wymagało to jednak od Duni bardzo dużo pracy, również przy pomocy psychoterapeutów. Mierzyła się z poczuciem niższości, radzeniem sobie z przejawami dyskryminacji, wychowaniem w innej kulturze. Ważna była dla niej również praca nad pewnością siebie, zrozumienie, że ma prawo być tym kim jest i nikomu nie powinno to przeszkadzać. 

     

    Jako instruktorka tańca dostrzega też, że właśnie pewność siebie ma wpływ na to, jak kobiety się poruszają. Mówi, że czasami czuje się jak terapeutka, która pomaga im poprzez taniec otworzyć się i zmieniać ich przekonania o sobie samych. Ma poczucie, że to może być dla nich pierwszy krok w budowaniu pewności siebie i wzbudzenia w nich chęci do tego, aby zmieniały siebie już np. przy pomocy specjalistów.

     

    Więcej możesz wysłuchać w wywiadzie, który poprowadziła Marta Nawrocka. Link do wywiadu tutaj

     

    Możesz też przeczytać historię Duni w książce pt. „7 dróg. W poszukiwaniu życiowej misji

     

    Zapraszamy!

  • Jak oczekiwania społeczne wpływają na Twoje wybory?

    Jak oczekiwania społeczne wpływają na Twoje wybory?

    Codziennie jesteśmy postawione w sytuacjach, które wymagają podjęcia szybkiej decyzji. Otrzymałyśmy większą wolność, nowe możliwości i prawa, ale zastanów się… Czy na pewno to Ty dokonujesz wyboru?

     

    Jak oczekiwania społeczne wpływają na Twoje wybory?

    W psychologii istnieje pojęcie jak tożsamość społeczna, która determinuje miejsce jednostki w obszarze rzeczywistości społecznej. Kultura, w której przebywamy, ma wpływ na sposób pojmowania nas samych oraz tzw. własnego Ja.

     

    Bywa tak, że nabyta tożsamość społeczna ma przewagę nad tożsamością indywidualną, szczególnie wśród Kobiet.

     

    Okazuje się, że zgodnie z koncepcją determinizmu społecznego, mamy znikomy wpływ na nasze wybory życiowe. Kultura i społeczeństwo decyduje o naszym zachowaniu, wyborach, poglądach i aspiracjach.

     

    Co to może oznaczać dla ciebie?

    Nic dobrego.

    Oczekiwania społeczne określają Twoją rzeczywistość.

     

    Pragnienie zrobienia kariery, założenia firmy, nieustanne podnoszenie kwalifikacji, a przy tym równoczesne dbanie o ognisko domowe, zachowanie szczupłej sylwetki i pięknego wyglądu… jest tylko ułamkiem oczekiwań w stosunku do Kobiet.

     

    Nieubłagana presja mediów i społeczeństwa nie pomaga w tym, aby dokopać się do własnych potrzeb i pragnień. Ciągle podtrzymywane jest w nas poczucie, że jesteśmy niewystarczająco dobre, mądre czy piękne.

     

    Jak Kobieta może odnaleźć siebie w świecie oczekiwań społecznych?

     

    1. Odróżnij, co jest Twoim pragnieniem, a co uległością.

     

    Wsłuchaj się w głos własnego serca.

    Zadaj sobie poniższe pytania, które pomogą Ci zweryfikować każdą decyzję:

    • Po co ja to robię?
    • Co mi to da?
    • Jak będę się czuła jak osiągnę cel?
    • Dla kogo to robię?

     

    • Praktykuj swoje wybory i nie daj się zwieść z tropu.

     

    A teraz uważaj.

    To nieuniknione, że niektórzy będą niezadowoleni z Twoich decyzji.

     

    Gdy przyjdzie czas zawahania, pomyśl, czy przypadkiem nie chcesz zmienić swojego wyboru, by:

    • spełnić oczekiwania swoich rodziców?
    • zadowolić partnera?
    • zaimponować innym?

     

    • Znajdź wspierające środowisko i pozbądź się strachu przed porażką

     

    Wbrew pozorom Twoja największą przeszkodą w dążeniu do wyznaczonych celów, możesz okazać się Ty sama. Każde działanie wbrew powszechnym ustalonym standardom może wywołać w Tobie strach i wycofanie.

     

    Dlatego warto zadać sobie pytanie:

    • czego się tak naprawdę obawiam?
    • co może się najgorszego wydarzyć?
    • kto może mnie wesprzeć w mojej decyzji?

     

    Pamiętaj, że społeczność Fundacji Kobieta Niezależna to przede wszystkim wspierające środowisko Kobiet. Nie jesteś sama! Bądź z nami, obserwuj nas, bierz udział w wydarzeniach, o których informujemy w mediach społecznościowych.

     

    Te 3 wskazówki, jak uwolnić się od oczekiwań społecznych, pozwolą Ci rozprawić się z każdym: MUSZĘ, POWINNAM, NALEŻY, TRZEBA, NIE WYPADA

     

    Miej odwagę, by zadbać o swój kompas, który wyznacza Ci dalszą drogę przez życie. Życie, które w pełni jest Twoje, jest wolne od oczekiwań innych!

     

     

     

  • Życie (nie)zależne od bólu

    Życie (nie)zależne od bólu

    Rozmowa z lek. med. Łukaszem Kotarskim, specjalistą ginekologii i położnictwa wrocławskiego Centrum Leczenia Endometriozy w  Medicus Clinic

     

    Joanna Pastuszak – Cybulska: Jest Pan specjalistą ginekologii i położnictwa. Klinika w której Pan pracuje ma szeroką ofertę diagnostyczno – leczniczą, jednak chyba najbardziej znana jest jako klinika leczenia endometriozy. Proszę wyjaśnić czym jest ta choroba?

    lek. med. Łukasz Kotarski – Endometrioza jest chorobą dotykającą niemal co dziesiątą kobietę w wieku rozrodczym. Związana jest z pojawianiem się wszczepów komórek endometrium (czyli komórek błony śluzowej, która fizjologicznie pokrywa wnętrze jamy macicy) w obrębie innych narządów, np. jajników, jajowodów, otrzewnej miednicy, końcowym odcinku jelita grubego, pęcherzu moczowym, moczowodach, a nawet w odległych lokalizacjach, jak płuca. Ogniska te powodują powstawanie stanu zapalnego, prowadząc do upośledzenia funkcji narządów.

    Głównym objawem endometriozy jest ból. Początkowo są to bolesne miesiączki, bóle pojawiające się przy współżyciu. Wraz z rozwojem choroby ból przyjmuje charakter przewlekły, staje się niezależny od fazy cyklu miesiączkowego, często promieniujący do okolicy lędźwiowo – krzyżowej, lub kończyn dolnych. Z czasem, pojawiają się dolegliwości ze strony zajętych narządów, np. bóle przy oddawaniu moczu, zaparcia, biegunki.

     

    Jakie są zagrożenia dla zdrowia kobiety w związku z tą chorobą?

    Endometrioza powoduje stopniową destrukcję zajętych narządów, powstają masywne zrosty, dolegliwości bólowe upośledzają normalne funkcjonowanie, następuje upośledzenie drożności jajowodów – co prowadzi  do problemów z zajściem w ciążę. Około połowa kobiet zmagających się z niepłodnością choruje na endometriozę.

    Inne zagrożenia dla zdrowia, związane są z lokalizacją nacieków, np. w przypadku guzów endometrialnych w obrębie jelita może dojść do niedrożności przewodu pokarmowego, z kolei zajęcie moczowodu, z jego znacznym zwężeniem, prowadzi do niewydolności nerki, a w efekcie jej utraty.

     

    Jak wygląda przebieg endometriozy? Ból jest narastający, czy są to raczej epizody bólowe?

    Progresja choroby jest stała. Ogniska tej choroby mogą rozwijać się tuż po pierwszej miesiączce. Sam ból i jego nasilenie nie zawsze koreluje z zaawansowaniem choroby. Czasem endometrioza o niewielkim stopniu zaawansowania wywołuje silne dolegliwości bólowe, a czasami ból może być słabszy, mimo znacznego  zaawansowania choroby, ponieważ dochodzi do częściowej destrukcji zakończeń nerwowych.

     

    Czy jest możliwa profilaktyka tej choroby?

    Profilaktyka nie jest niestety możliwa. Najważniejsza w tym przypadku jest wczesna diagnostyka, ewentualnie włączenie farmakoterapii, aby zapobiegać jej szybkiej progresji.

    Predyspozycje do tej choroby często miewają podłoże genetyczne. Kobiety u których wśród krewnych występuje endometrioza, mają od 8 do 10 razy większe ryzyko jej wystąpienia. Dlatego ważne jest, aby córki matek chorych na endometriozę zgłaszały się jak najszybciej do specjalistów w tej dziedzinie.

     

    Dlaczego tak trudno jest zdiagnozować endometriozę?

    Objawy wywołane przez endometriozę często naśladują inne schorzenia – pacjentki niejednokrotnie zanim trafią do ginekologa, diagnozowane są i leczone przez lekarzy innych specjalności – chirurgów, urologów, gastroenterologów. Bardzo często pacjentki mają stawiane np. rozpoznanie zespołu jelita drażliwego, nawracających infekcji układu moczowego. Z kolei gdy pacjentka trafia już do ginekologa, podstawowe znaczenie ma doświadczenie lekarza w zakresie diagnostyki endometriozy.

    Rozpoznanie tego schorzenia dla osoby specjalizującej się w diagnostyce i leczeniu endometriozy jest stosunkowo proste, ale dla osoby nie zajmującej się tym na co dzień, stanowi wyzwanie i bywa nawet niemożliwe. Diagnostyka ultrasonograficzna wymaga odpowiednich umiejętności w tym zakresie, jak również odpowiedniej klasy urządzeń. Dlatego ważne jest aby pacjentki z objawami sugerującymi endometriozę były kierowane co centrów leczenia endometriozy i tam w pełni diagnozowane oraz leczone.

     

    Jak duży jest procent pacjentek, które same się diagnozują?

    Około 60% pacjentek zgłaszających się do nas, to kobiety które przez internetowe fora, grupy wsparcia szukają przyczyn swoich dolegliwości i często trafnie same podejrzewają u siebie endometriozę.

     

    Wiele kobiet cierpi z powodu comiesięcznych bóli, jednak w gabinetach swoich lekarzy słyszą zazwyczaj, że tak musi być. Mamy XXI wiek – czy naprawdę menstruacja musi boleć?

    Problem jest zdecydowanie bardziej złożony i wynika z powszechnego braku znajomości objawów tej choroby. Kobiety od pierwszej miesiączki często słyszą od matek, ciotek, babć, że miesiączka musi boleć i traktują to jako coś zupełnie normalnego, przez co nie zgłaszają się z tym problemem do ginekologów, lub w trakcie wizyt o tym nie wspominają, mimo cyklicznego cierpienia. Z kolei lekarze często bagatelizują problem bolesnych miesiączek, polecając pacjentkom aby zaszły w ciążę – zapewniając, że po ciąży bóle ustąpią. Niestety, zwykle nie ustępują, a i samo zajście w ciążę często okazuje się być niemożliwe w przypadku tej choroby.

     

    Czy to dobry wybór, aby kobiety same radziły sobie z bólem wybierając ogólnodostępne środki przeciwbólowe?

    Nie, najważniejsza jest prawidłowa diagnoza i leczenie dobrane do konkretnego przypadku. Leczenie odbywa się dwoma drogami. Może to być leczenie farmakologiczne – w przypadku wczesnej choroby, które nie powoduje ustąpienia ognisk endometriozy, ale daje szansę aby kontrolować chorobę, tak aby nie rozwijała nie dalej. Lub leczenie operacyjne, gdzie standardem jest laparoskopia, polegająca na usunięciu wszystkich nacieków w obrębie jamy brzusznej co daje nadzieję na uwolnienie pacjentki od niszczącego jej życie bólu. Tutaj decyzję podejmuje ginekolog, wraz z pacjentką.

    Endometrioza zwykle występuje u kobiet w wieku rozrodczym, więc niejednokrotnie trzeba podjąć trudną decyzję, czy w pierwszej kolejności pacjentka powinna starać się o ciążę i poddać się bardziej radykalnej operacji po zakończeniu prokreacji, czy też w pierwszej kolejności wymaga leczenia operacyjnego, które może dać jej szansę bycia biologiczną mamą.

    Należy podkreślić, że obecnie w celu zdiagnozowania endometriozy nie powinno się już wykonywać laparoskopii zwiadowczych, zajmujący się tym schorzeniem ginekolog jest w stanie postawić trafną diagnozę na podstawie badania wewnętrznego, uzupełnionego o eksperckie badanie ultrasonograficzne, a czasem dodatkowo rezonans miednicy.

     

    Pana specjalizacja lekarska koncentruje się na zdrowiu kobiet, a skuteczność leczenia ma też przełożenie na całe rodziny, związki w jakich są pacjentki. Jaką rolę w dbaniu o zdrowie kobiet odgrywają ich partnerzy?

    Endometrioza jest chorobą upośledzającą funkcjonowanie całego otoczenia chorej. Ona sama żyje ze świadomością nieuchronności pojawienia się silnego bólu związanego z najbliższą miesiączką, co wywołuje stany lękowe. Z kolei gdy ból już wystąpi, okresowo wyłącza ją z funkcjonowania w życiu rodzinnym, zawodowym. Pacjentka regularnie zmuszona jest opuszczać pracę, czego skutkiem niejednokrotnie jest jej utrata.

    Z czasem, ból zaczyna być odczuwany również w okresie pozamiesiączkowym, niejednokrotnie choroba uniemożliwia posiadanie potomstwa. Partner chorej dowiadując się od kolejnych lekarzy, że w badaniu nie stwierdzają nieprawidłowości, stopniowo się odsuwa, często kobieta pozostaje z tym problemem sama – bez partnera, pracy, potomstwa. W ostateczności trafia do psychiatry, który włącza leczenie, które również okazuje się nieskuteczne… Dlatego tak ważne jest wczesne postawienie właściwej diagnozy co pomaga najbliższym zrozumieć przyczynę i otoczyć pomocą w walce z przeciwnikiem, który zostaje nazwany i może być leczony.

     

    Co jest największym zaniedbaniem kobiet pod względem zdrowia?

    Kobiety nadal niechętnie rozmawiają na temat chorób narządu rodnego czy trudności ze współżyciem. W trakcie wizyt u lekarzy często nie wspominają o problemach, które im towarzyszą, bo uważają je za wstydliwe. Zamiast zwrócić się o pomoc do ośrodka zajmującego się odpowiednią diagnostyką, wolą czerpać wiedzę z innych źródeł jak np. internet – i próbować postawić sobie rozpoznanie, często błędne i leczyć się  według wskazówek tam znalezionych.

     

    Nasza Fundacja wpiera w budowaniu niezależności. Jak ta konkretna choroba ogranicza niezależność kobiety?

    Przede wszystkim, utrudnia codzienność i samodzielność. Gdy nieskuteczne jest znalezienie medycznej pomocy, często godzą się na ból. Nieraz od samych lekarzy słyszą, że „musi boleć”. Kobiety w tym zakresie mają świadomość ograniczonego życia, czują wewnętrzną porażkę, swoją „wadliwość”. W naszej klinice w ramach holistycznego wparcia kobiet, prócz leczenia ginekologicznego, wdrażamy też konsultacje z psychologiem, aby pomógł zrozumieć kobietom, że ta choroba ich nie definiuje i nie odbiera wartości ich życiu. A zanim pacjentki trafią do nas, to niestety, mają poczucie przegranego, uzależnionego od bólu, życia.

     

     

     

    Bardzo dziękuję za rozmowę!

    lek. med. Łukasz Kotarski – specjalista ginekologii i położnictwa. Stale pogłębia swoją wiedzę i umiejętności, uczestnicząc w licznych kursach i konferencjach w zagranicznych ośrodkach leczenia endometriozy. Posiada certyfikat Masterclass wydany przez European Endometriosis League.

     

     

  • Jak uniknąć konfliktów z partnerem, gdy chcesz stać się Kobietą Niezależną?

    Jak uniknąć konfliktów z partnerem, gdy chcesz stać się Kobietą Niezależną?

     

    Kobieta Niezależna w związku? Pojęcie skazane na straty? Wcale nie! Dzisiaj pokażemy Ci, jak budować niezależność we dwoje – będąc żoną, partnerką, dziewczyną!

     

    „Po co mi facet, skoro poradzę sobie sama” – często właśnie tak postrzegany jest obraz Kobiety Niezależnej. Tej, która jest samowystarczalna, apodyktyczna i wyszczekana, a związek z nią wydaje się koszmarem.

     

    Może nawet Ty uwierzyłaś kiedyś w te bajki. 

     

    Prawda jest taka, że zdrowy związek to taki, w którym samostanowisz o sobie jako jednostka. Co więcej, zdrowy związek to taki, w którym również Twój partner jest niezależny.

     

    Jak uniknąć konfliktów w związku, zachowując swoją niezależność?

     

    1. Świadomość, co jest niezależnością, a co nią nie jest

     

    Na początku warto uświadomić sobie, że to całkiem w porządku być niezależną od swojego partnera. Własne pieniądze, własne marzenia, własne inwestycje w edukację czy rozwój osobisty – to działania zapewniające Ci komfort, bezpieczeństwo i spełnienie. Wchodząc w związek, dalej pozostajesz tą samą Kobietą, która ma prawo posiadać swoje zdanie i realizować swój plan na życie.

     

    Tak samo w drugą stronę, zachowaj balans. To że jesteś Niezależna, nie znaczy, że masz być samowystarczalną Zosią Samosią, która wszystko lepiej zrobi sama. Pozwól o siebie zadbać, daj się wyręczyć. No i pielęgnuj relacje!

     

    1. Kontrola swoich emocji i asertywna komunikacja

     

    To normalne, że czasami emocje biorą górę – szczególnie, jeśli na czymś wyjątkowo Ci zależy. Musisz jednak uważać, bo gdy Ty gotujesz się w środku, na język nasuwa się wiele raniących słów: “Bo Ty zawsze…”, “Bo Ty jesteś…”, “Gdyby nie Ty…”.

     

    Emocje potrafią przysłonić główny motyw rozmowy i co więcej, jeszcze bardziej zniechęcić partnera do omawianego tematu, a przecież nie na tym Ci zależy.

     

    Jeśli trudno Ci kontrolować złość, gniew, frustrację to po prostu powiedz sobie “stop”. Zatrzymaj się, powiedz partnerowi, że potrzebujesz ochłonąć i wyjdź na spacer. Poukładaj swoje myśli i wróć z innym nastawieniem.

     

    Dzięki temu łatwiej będzie Ci wyrazić, co aktualnie czujesz i czego potrzebujesz. 

     

    1. Wspólne podejmowanie decyzji

     

    Posiadanie wyraźnej wizji związku oraz ustalenie wspólnych granic pomaga partnerom lepiej zrozumieć własne potrzeby. Pytając o zdanie i opinię Twojego partnera, okazujesz mu szacunek, a przede wszystkim angażujesz go w proces decyzyjny. Gdy decyzje są podejmowane razem – a nie narzucone – łatwiej jest do nich się później dostosować. Wspólne decyzje to również wspólna odpowiedzialność i wspólna satysfakcja z osiąganych celów.

     

    To jak? Nie taki diabeł straszny, jak go malują? Podziel się z nami jednym wnioskiem, który nasuwa Ci się po przeczytaniu artykułu!

     

  • Zawsze wiedziałam, że będzie dobrze!

    Zawsze wiedziałam, że będzie dobrze!

    W roku 2021 zaprosiliśmy Was na siedem spotkań live z bohaterkami książki „7 Dróg. W poszukiwaniu życiowej misji”, autorstwa Anny Maruszeczko. Przypominamy Wam teraz te spotkania i zachęcamy do odświeżenia tego, o czym mówiły nasze książkowe bohaterki.

    Przypominamy Wam live z Ewą Sidor. Rozmowę prowadziła Marta Nawrocka.


    Zawsze wiedziałam, że będzie dobrze, nie wiedziałam tylko jak się to uda zrobić. Miałam jednak w sobie gotowość  i otwartość na to, co pojawia się w moim życiu, ponieważ wierzyłam, że przyjdzie do mnie to, na co czekam w odpowiednim dla mnie momencie. 

     

    Gdy zaczynała budowanie swojej marki wiedziała, w jakim kierunku chce podążać i w jakiej skali w przyszłości będzie działała. Czy, gdy dzisiaj patrzy wstecz widzi, że to właśnie tą drogą zamierzała dojść do celu?

     

    Pewnie, że nie.

     

    Nie mogła przewidzieć choćby pandemii, w której zabroniono jej pracować.

    I która mogła ją przecież pozbawić poczucia bezpieczeństwa, związanego z finansami i ludźmi, którzy dotychczas korzystali z jej usług. 

     

    Ale, jak sama mówi “wzięłam do ręki telefon i zadzwoniłam do wszystkich moich 900 klientek – dlatego miałam później do czego wrócić”.

     

    Zrobiła jednak nie tylko to.

     

    Z uporem, który jest jedną z jej ważnych cech, szukała możliwości działania w warunkach, na jakie nie miała wpływu. Miała bowiem wpływ na to, co zrobi w tych właśnie warunkach.

     

    Dzisiaj jest silniejsza, mocniejsza, a jej firma rozwija się w sposób, o jakim kiedyś marzyła, choć nie w sposób, w jaki sądziła, że będzie się rozwijać.

    Inwestycja w ludzi, wspieranie ich na drodze rozwoju, pomaganie w osiąganiu ich celów sprawia, że i ona jest mocniejsza i może więcej. 

     

    “Na Kasprowy Wierch mogą dotrzeć wszyscy i to kolejką, ale na Mount Everest wchodzą nieliczni i na pewno nie wejdą tam sami” 

     

    Zanim jednak zbudowała zespół musiała wesprzeć samą siebie. Jak wiele z kobiet uważała, że to wszystko co robi jest czymś zupełnie normalnym, że każdy w taki sam sposób prowadzi swój biznes, że nie ma w jej działaniach niczego wyjątkowego. Przechodziła od zadania do zadania, nie zatrzymując się ani na chwilę, aby docenić siebie za to co osiągnęła, nie celebrując swoich sukcesów – bo nie widziała w nich sukcesów! 

     

    Dzisiaj już tak nie robi. 

     

    Dzisiaj chce widzieć, że każda najdrobniejsza rzecz, która zrobiła dla siebie powinna zostać zapisana, wypowiedziana – doceniona. Bo to jest sukces. I musi o tym powiedzieć, choćby tylko sobie. 

     

    A gdy to zrobi, nie tylko zbuduje swoje poczucie wartości, ale i sprawi, że łatwiej będzie jej żyć w świecie, w którym musi coś udowadniać, tylko dlatego, że jest kobietą.

     

    A przecież jest kobietą, Kobietą przez wielkie K 🙂

     

    Spełnioną i …

     

    Więcej znajdziecie w naszym wywiadzie -> live z Ewą Sidor

    Możesz też przeczytać historię Ewy w książce pt. „7 dróg. W poszukiwaniu życiowej misji ” .

  • Wysoka samoocena – przyczyna czy konsekwencja Twojego sukcesu?

    Wysoka samoocena – przyczyna czy konsekwencja Twojego sukcesu?

     

    Jak często myślisz o sobie, że jesteś niewystarczająco pewna siebie, aby osiągnąć sukces?  Niewystarczająco dobra, aby podjąć wyzwanie i koordynować nowy projekt w pracy? Niewystarczająco odważna, aby szukać innych form zarabiania niż etat? Dzisiaj dowiesz się, skąd bierze się wysoka samoocena i jak ją zdobyć, nawet zaczynając od zera! 

     

    Skazani na sukces – kim są?

    “Osoby, które osiągnęły sukces, osiągnęły go, ponieważ miały już zbudowaną wysoką samoocenę od samego początku.” – bzdura powielana przez społeczeństwo, w którą wygodnie jest wierzyć! 

     

    Oczywiście, że łatwiej jest już od dziecka znać swoją wartość i podejmować wysiłki w duchu optymizmu oraz wiary we własne możliwości. To na pewno sprzyja odnoszeniu sukcesów.

    Nie wszyscy jednak rodzą się z wysoką samooceną lub wychowują się we wspierającym środowisku. Co więcej, wiele znanych osób było kiedyś obiektem do żartów w szkole i w pracy. Na pewno kiedyś o nich słyszałaś. Pamiętasz, w jaki sposób zapracowali na swój sukces? Ich tajemnicą stało się pokonywanie własnych ograniczeń. Krok po kroku zdobywali odwagę do działania, pomimo braku pomocy z zewnątrz.

     

    Brzmi jak ciężka praca?

    Dlatego nie każdy się na nią decyduje.

     

    Czy kobiety z niską samooceną mają szansę na sukces?

    Odpowiedź jest prosta: Oczywiście, że tak! Choć na początku może się wydawać, że utknęły w błędnym kole.

     

    Kto gorzej ocenia swoje szanse, aby dokonać znaczących osiągnięć, już na starcie wkłada mniej wysiłku w działania, które doprowadzają do ich zrealizowania. To taki autosabotaż. 

     

    Spójrz na ten przykład:

    Czeka Cię ważny egzamin. Zamiast uczyć się do niego, wychodzisz wieczorami na miasto. Nie zdajesz – ale na szczęście masz usprawiedliwienie! Tłumaczysz sobie, że to przez brak czasu i sama odbierasz sobie możliwość osiągnięcia swojego celu.

     

    Wiesz jak to się nazywa? Zachowania samoutrudniające. Oznacza to, że sama będziesz prowokować czynniki zewnętrzne, które uniemożliwiają Ci wykonanie zadania. Celem tej strategii jest uchronienie siebie samej od poniesienia ewentualnej porażki, która nie oznacza braku zdolności do wykonania danego zadania – a wyłącznie niesprzyjające okoliczności.

     

    Jak budować wysoką samoocenę?

    Na początek zacznij doceniać wszystkie swoje sukcesy. Nawet te najmniejsze, być może niewiele znaczące dla Ciebie. Dlaczego to takie ważne? Już sama świadomość osiągania sukcesów buduje naszą opinię o nas samych. Ta świadomość daje konkretne dowody naszej skuteczności – a temu nie da się zaprzeczyć.

     

    Po uświadamianiu sobie małych sukcesów przychodzi wizualizacja tych większych. To glos i obraz w Twojej głowie, który podpowiada Ci, że jesteś stworzona do rzeczy wielkich.

     

    Kolejno, działanie! Etap, który daje najwięcej satysfakcji, ale też jest najbardziej wymagający. Z każdym kolejnym zakończonym zadaniem, Twoja odwaga do podejmowania dalszych wyzwań – rośnie. Z każdym wyzwaniem, w którym pokonujesz swój strach – stajesz się pewniejsza siebie. Z każdym sukcesem sięgasz po więcej – coraz bardziej pewna swoich możliwości. Droga, która prowadzi do wysokiej samooceny, wiedzie przez podejmowanie działań!

     

    A co najlepsze – to nie muszą być od razu spektakularne dokonania. W budowaniu swojej pewności siebie możesz zacząć od małych kroków.

     

    Weź małe zlecenie. Zgłoś się do współpracy przy projekcie. Asystuj liderowi w firmie – a gdy już osiągniesz zaplanowany rezultat i poczujesz smak sukcesu, za każdym razem będziesz zdobywać, coraz więcej odwagi do dalszych działań. 

     

    Na koniec nie zapomnij mówić głośno o swoich osiągnięciach! Nie licz na to, że Twój manager, szef czy przełożony będę dbać o rozwój Twojej kariery w ten sam sposób co Ty. Podążając za słowami Moiry Forbes: „Nie czekaj, aż ktoś dostrzeże Twoje ambicje i mocne strony. Sama zacznij o nich mówić.”.

     

    A co jeżeli boisz się podejmowania wyzwań i ryzyka?

    Wspomniana powyżej M. Forbes w listopadowym wywiadzie dla magazynu Forbes mówi: „Każdy z nas ma obawy, szczególnie jeśli chodzi o podejmowanie dużego ryzyka, wytyczanie kolejnych kroków w karierze czy realizację ambicji. Ale musisz się nauczyć stawiać czoła lękom. To co jest po drugiej stronie, nigdy nie jest tak złe, jak Ci się wydaje. Zwłaszcza teraz jako kobiety musimy podjąć ryzyko. Nie zawsze się udaje, ale nikt się nigdy nie rozwija, jeśli unika ryzyka i nie wychodzi ze strefy komfortu.”

    Smutek, brak akceptacji, niezadowolenie przeplatają się każdego tygodnia z euforią, szczęściem i odwagą do działania, ale to właśnie te uczucia oraz działania popychają nas do przodu, do rozwoju, do pokonywania coraz wyższych schodów.

    Doskonałą radą podzielił się B. Tracy w książce „Nawyki warte miliony”:

     Niech Twoim nawykiem będzie robienie rzeczy, których się boisz, śmierć strachu będzie pewna. Im będziesz odważniejszy pewniejszy siebie tym słabsze będą Twoje wątpliwości i strach. A im częściej będziesz stawiać czoło swoim lękom i eliminować je jeden po drugim, tym silniejszy i pewniejszy siebie będziesz się czuć. Wzrośnie Twoje poczucie własnej wartości i szacunek do samego siebie”.

     

    To jak?

    Podejmiesz dzisiaj pierwszy krok w kierunku swojej wysokiej samooceny?

     

  • Dlaczego Twój networking nie działa?

    Dlaczego Twój networking nie działa?

    [et_pb_section admin_label=”section”]
    [et_pb_row admin_label=”row”]
    [et_pb_column type=”4_4″][et_pb_text admin_label=”Text”]

    Rozmowa z Maciejem Świerczyńskim, Dyrektorem Zarządzającym BNI w woj. Kujawsko-Pomorskim 

     

    Joanna P.C.: Podobno sprawiasz, że „networking w biznesie staje się skuteczny”. Co to dokładnie oznacza?

    Maciej Świerczyński: Networking jest w Polsce błędnie rozumiany. Kojarzy się z networkiem – systemem biznesowym opartym o multilevel marketing. To jest nieprecyzyjne, bo networking to budowanie wzajemnych relacji nie oczekując nic w zamian. Jest narzędziem wykorzystywanym w różnych gałęziach biznesu.

    Networking jest skuteczny wtedy, gdy jest szczery i bez podtekstów. Jeśli myślę, że zarobię na tobie lub dzięki tobie, to nie jest to networking, tylko sprzedaż. Ludzie idą na tzw. event networkingowy, poznają tam innych przedsiębiorców, rozdają wizytówki, a po pewnym czasie od takiego wydarzenia mówią – networking nie działa, bo nic nie sprzedałem.

     

    Wybacz, że przerywam, ale … to przecież standard. Podczas tych spotkań jest czas na konferencję z gościem, a potem na wymianę wizytówek …

    Networking zaczyna się dopiero po evencie. Chodzi o to, że kilka dni po spotkaniu odezwę się do poznanej osoby, zbudujemy razem jakąś relację, wypijemy kawę, porozmawiamy. I dopiero wtedy zaczyna się ten „prawdziwy” networking, czyli budowanie długotrwałej, szczerej relacji. Wróciłem właśnie służbowo z Dubaju. Jeszcze rok temu nie miałem tego nawet w planach. Relację, jaka skierowała mnie do Emiratów budowałem przez rok. Najpierw była wspomniana kawa i luźna rozmowa bez żadnych oczekiwań.

     

    Wow! To jest dla mnie odkrywcze!

    Spójrz na statystykę tzw. spotkań networkingowych. Idziesz na event biznesowy, podczas przerw kawowych możesz poznać pięć do dziesięciu osób. Tam nie ma czasu na sprzedaż, więc zazwyczaj, początkujące osoby przenoszą oczekiwania transakcyjne na kolejne spotkanie. I to jest błąd. Idziesz na kawę, od razu przedstawiasz ofertę i próbujesz coś sprzedać nowo poznanej osobie. Ile masz szans na sprzedaż? Jeśli jesteś dobrym sprzedawcą, to maksymalnie pięć lub dziesięć.

    Zmień jednak perspektywę i zacznij patrzeć na proces networkingowy poprawnie. Spotykasz się z nowopoznanymi przedsiębiorcami, ale nic im nie sprzedajesz. Powodujesz, że oni wiedzą co robisz, zaczynają ci ufać i w efekcie, zaczynają polecać twoją ofertę. Własnych kontaktów mają sto. Jeśli nie dasz im o sobie zapomnieć, to mogą cię polecać wielokrotnie w skali roku. Czyli nie będzie to pięć szans, tylko około 5 x 100 potencjalnych szans na współpracę. Jeśli oni cię polecają, to kto tu jest sprzedającym? Oni. Osoba która Cię poleca „robi ci” rynek, bo ci ufa.

     

    Czy ta metoda działa w każdej branży?

    Nie spotkałem branży w której by to nie działało. Oczywiście, są różnice między networkingiem z przedsiębiorcą, a np. dyrektorem banku, ale co do zasady, poznawanie się i po prostu rozmawianie o biznesie możesz prowadzić z każdym.

     

    Wrócę do pytania o sprzedaż podczas spotkań networkingowych. W którym momencie można wyjść z ofertą biznesową do naszego rozmówcy, polecić mu zapoznanie się z naszym portfolio?

    Odpowiem najprościej – nigdy tego nie rób. Jeśli ja z Tobą buduję relację, to nie po to, żebyś ty ode mnie coś kupiła (chyba, że sama poprosisz o moją ofertę). Dla mnie ważniejsze jest, abyś ty wiedziała co robię, ufała mi i poleciła mnie, gdy usłyszysz, że ktoś może potrzebować tego, co ja oferuję. Czyli owocem networkingu jest to, że ja z tobą buduję relację, która być może w przyszłości przyniesie mi korzyści biznesowe. Networking działa w skali, im więcej osób ci ufa, tym więcej z nich będzie cię polecać.

    Osoby które zaczynają swoją przedsiębiorczą drogę, oczekują efektów za szybko i nieadekwatnie do sytuacji. Po prostu chcą mieć klienta, nie ważne jak go pozyskają, byle w końcu ktoś coś kupił.

     

    To w jaki sposób budować te dobre relacje? Są jakieś wskazówki jak można to robić poprawnie?

    Są trzy główne kroki i trzeba je zrobić po kolei. Ich przeskoczenie nie gwarantuje ci długoterminowego sukcesu.

    Zapamiętaj trzy angielskie wyrazy: visibility, credibility, profitability. Twoi partnerzy muszą wiedzieć co robisz, aby ci ufać i cię polecać.

    Zacznij od bycia widoczną (visibility). Jeśli ciebie nikt o nic nie pyta, to sama wyjdź z inicjatywą. Przygotuj sobie trzy, cztery pytania i zadawaj je ze szczerym zainteresowaniem. Włącz w głowie ciekawość. Przygotuj sobie grunt – to jest jak uprawa roślin, gleba musi być żyzna. Jeśli osoba poczuje się z tobą dobrze, to już zawsze będzie chciała mieć z tobą kontakt, bo będzie pamiętać, że jesteś dobrym, uważnym i zaangażowanym słuchaczem. Będzie pamiętać, że nie zależy ci wyłącznie na sprzedawaniu usług, ale na szukaniu powiązań między ludźmi, szukaniu odpowiedzi na pytania które każdy zadaje.

    Jak ktoś nam sprawia radość, to chcemy mieć z nim kontakt. Może być tak, że ktoś nie będzie tobą zainteresowany, ale jeśli ty nim jesteś zaciekawiona, to jest to ważniejsze. Dopytuj, interesuj się, bądź blisko aż w końcu ten ktoś cię zauważy i również zacznie o ciebie pytać.

     

    Co z drugim krokiem?

    Credibility – czyli sztuka budowania zaufania. Po to są dzisiaj social media, aby budować zaufanie, a nie wyłącznie, by sprzedawać. Szukamy specjalistów, którzy wypowiadają się spójnie i na jeden temat.

    Co trzeba zrobić, aby ludzie ci ufali? Być zgodnym z sobą. Muszą wiedzieć czym nie zajmujesz.  Nie chodzi tu o wymuszoną oryginalność czy ekscentryzm, ale o bycie spójnym ze sobą. To jak wyglądasz, mówisz, zachowujesz się w gronie ludzi na jakich ci zależy, będzie jednakowe dla każdego miejsca i czasu w jakim będziesz występować. Nawet jeśli wydaje się, że nikt cię jeszcze nie zna w środowisku, bo dopiero zaczynasz biznes, niech cię to nie zwiedzie. Mimowolnym ocenom podlega każdy.

    Tutaj dobrze działa metoda mikroobietnic. Obiecuj jednak tylko to, co możesz spełnić. Na przykład, jak się umawiasz na konkretny termin, to nic innego nie może ci go zająć. Jeśli umawiasz się na wykonanie czegoś lub dostarczenie informacji, to spełnij tę obietnicę. Te z pozoru niewielkie elementy budują zaufanie względem ciebie, w myśl zasady, że jak wykonujesz małe rzeczy, tak i tworzysz wielkie projekty.

     

    A trzeci krok?

    Profitability, czyli zyski czerpane z networkingu, to już poniekąd efekt twojej pracy. Aby osoba cię poleciła, musisz mieć z nią kilka, kilkanaście przeprowadzonych rozmów, odbytych spotkań. Ilość i częstotliwość kontaktów powoduje budowanie relacji. Networking to pilnowanie i budowanie relacji.

    Zastanów się, kto jest ważny dla twojej biznesowej relacji, bo domyślam nie, że nie „wszyscy” znajomi z facebooka? Ja sprawdzam raz w roku swoje kontakty zapisane w notatniku, porównuję kto jest moim klientem, czego się od kogoś nauczyłem, co było między nami ważnego i np. w ramach podtrzymania relacji, wysyłam książkę z dedykacją, aby o sobie przypomnieć i potwierdzić, że ja też pamiętam o tym kontakcie.

    Buduję swój świat, więc cenię kontakty, które mają dla mnie znaczenie. To jest oś networkingu.

     

    OK, zasady procesu networkingowego już znamy. A jak w Twojej ocenie wygląda styl budowania relacji biznesowych u kobiet i mężczyzn – czy są w nim jakieś różnice?

    Pracuję w branży od trzynastu lat i mogę powiedzieć zdecydowanie, że tak, różnice występują. Przeprowadziłem nawet na własny użytek badania na ten temat.

    Powiem skrótowo – kobietom łatwiej jest zacząć, ale trudniej skończyć. Ciemne zakamarki networkingu w które możecie wpaść, to przede wszystkim silne zaangażowanie w relację i osobiste traktowanie kontaktu. Kiedy się kontaktujecie z facetem, dużo łatwiej jest wam zacząć rozmowę, opowiedzieć historię i cały kontekst tego, co chcecie osiągnąć. Ale mimo wszystko, to zwykle nie jest dobre rozpoczęcie kontaktu, bo jeśli dzwonisz i chcesz się umówić na kawę z nie do końca znajomym ci mężczyzną, to … wiem, zabrzmi to kontrowersyjnie, ale on może tego nie zrozumieć właściwie.

     

    Nawet, jeśli budujemy wyłącznie biznesową relację?

    Jeśli nie jesteś sprzedawcą i zapraszasz go na kawę, aby poznać się, nawiązać relację, to niestety tak to może być odebrane. Facet nie ma problemu się spotkać i pogadać, ale może nie chodzić mu wyłącznie o biznes.

    I tutaj jest druga różnica między nami. Facet gorzej zaczyna kontakt, bo jak pisze – „Spotkajmy się, wypijmy kawę i poznajmy się”, to kobieta która nie ma jeszcze wyuczonego biznesowego podejścia, może nie rozumieć po co on ją zaprasza na tę kawę? I zanim ze sobą nawiążą kontakt, gdzie to on będzie stroną inicjującą, może minąć sporo czasu i niepotrzebnych domysłów.

     

    Nie rozumiemy siebie za dobrze, bo nie mamy wzajemnego zaufania? A co z pozorną łatwością kobiet do nawiązywania relacji i wchodzenia dość szybko w prywatne tematy?

    To kolejny zaułek waszej natury, ale na szczęście zawęża się on do relacji między dwiema kobietami. Kiedy panie szybko znajdują swoje „flow”, mają słabość wchodzenia w koleżeńskość, plotki, za szybko wchodzą w przyjaźń. W networkingu nie chodzi o przyjaźń międzyludzką, ale o przyjaźń biznesową. Tam nie ma miejsca na zapraszanie się do domu i opowiadanie o życiu prywatnym, bo nie to jest celem relacji biznesowej.

    Muszę też wspomnieć o waszym dążeniu do bycia lubianymi przez wszystkich. Kobiety chcą wszystkich zadowalać, są naturalnie opiekuńcze, cenią spokój, szczęście, harmonię. Nie przekładajcie tego na biznes. Ktoś cię nie lubi? I co z tego? Jaki masz na to wpływ i w ogóle – po co chcesz to zmieniać?

    Nie o to chodzi, aby być wszystkim dla wszyskich, z każdym się ułożyć. Masz być jakaś, czyli konkretna i zgodna z sobą.

    Tak naprawdę, sztuką robienia biznesu jest umiejętność mówienia „nie”, a nie „tak”. Czym więcej raz powiesz „tak”, tym więcej będziesz mieć problemów. Im więcej razy mówisz „nie”, masz lepszy biznes, bo nie pozwalasz nikomu wchodzić sobie na głowę ani decydować za ciebie. To ty decydujesz co jest dla ciebie właściwe w danej sytuacji. Wpojono nam historię sukcesu, dlatego zbyt często mówimy „tak”.

     

    Kto więc ma „łatwiej” w budowaniu networkingu?

    Do pewnego momentu lepiej robi to kobieta, bo ma wyższy iloraz inteligencji emocjonalnej. Chodzi o budowanie relacji, czyli troszeczkę o odgadywanie tego, co chce druga strona. Mężczyźni tego muszą się uczyć.

    Inaczej też wyglądają budowane relacje w zależności od typu osobowości. Introwertycy lepiej tworzą networking. Mimo, że ekstrawertyk robi więcej kontaktów, to zdecydowanie szybciej się nudzi, robi tylko statystyki. Introwertycy wolą dłuższe relacje, wolą ich mieć mniej, ale żeby były bardziej dopasowane do tego, co dla nich ważne i wartościowe.

     

    Według Ciebie, nad czym warto poćwiczyć, aby budować wartościowe biznesowo relacje?

    Koniecznie trzeba pracować nad ciekawością drugiej osoby i rzetelnością swojej pracy. Kluczem jest, by być sobą, być kimś określonym. W przenośni można powiedzieć, że trzeba mieć jakiś wyrazisty smak.

    Najważniejsze i chyba najbardziej kontrowersyjne jest to, aby dzielić ludzi – jeśli ktoś nie przepada za tobą, to nie rób z nim biznesu. Jak ktoś cię denerwuje, to nie wchodź na siłę i wbrew swojej intuicji w tę relację. Jeśli od początku coś mi nie pasuje w danym kontakcie, to szybko go  przerywam. To jest biznes, nikt na nikogo się nie obraża, trzeba otwarcie powiedzieć, że są tematy na jakie nie mogę się zgodzić lub rozbieżności co do oczekiwań, więc nie ma sensu tracić cennego czasu na coś, co od początku nie zapowiada się dobrze.

     

     

    Serdeczne dzięki za cenne wskazówki!

     

     

    Maciej Świerczyński – Dyrektor Zarządzający BNI w woj. Kujawsko-Pomorskim oraz autor platformy edukacjnej Networking w Biznesie.

    [/et_pb_text][/et_pb_column]
    [/et_pb_row]
    [/et_pb_section]

  • Czasem, można tylko czekać

    Czasem, można tylko czekać

    W roku 2021 zaprosiliśmy Was na siedem spotkań live z bohaterkami książki „7 Dróg. W poszukiwaniu życiowej misji”, autorstwa Anny Maruszeczko. Przypominamy Wam teraz te spotkania i zachęcamy do odświeżenia tego, o czym mówiły nasze książkowe bohaterki.

    Przypominamy Wam live z Iwoną Kruszyńską, dzielącą się swoim doświadczeniem miłości i walki o zdrowie ukochanej osoby. Rozmowę prowadziła Joanna P. Cybulska.


     

    “Czułam strach, bezsilność, złość, zagubienie, samotność. Nie miałam w sobie dość siły, aby choć zamknąć komputer Krzysztofa i schować go do szafy. A jednocześnie robiłam wszystko, aby znaleźć coś, czego będę się mogła uchwycić, co da mi choć odrobinę nadziei”.

     

    Gdy narzeczony Iwony nagle dostaje udaru, a potem zapada w śpiączkę jej życie przewraca się do góry nogami. Zastanawia się ze zdziwieniem, jak mogła do tej pory przejmować się różnymi rzeczami, że to nic nie znaczy. 

     

    Nie wie, czego się może spodziewać … 

     

    Nie wie, jak bardzo choroba Krzysztofa okaże się zaawansowana. Spektrum zagrożeń jest tak szerokie i tak nieprzewidywalne, że jedyne, co może zrobić to czekać.

     

    A czekanie nie jest tym, co zna. Zna działanie, szukanie rozwiązań. Tym razem jednak może tylko czekać.

     

    I czeka.

     

    Gdy narzeczony wybudza się ze śpiączki Iwona wie, że ja rozpoznaje. Wie, kim ona dla niego jest. Ale nie ma pamięci krótkotrwałej, więc nawet nie mogą porozmawiać. Sytuacja jest tak trudna, że Iwona ma świadomość, że właściwie są zdani tylko na siebie. Że ona jest zdana przede wszystkim na siebie. Bo rokowania są takie, że resztę życia Krzysztof spędzi w łóżku, całkowicie zależny od niej. Od jej siły, jej miłości, wytrwałości i uporu.

     

    Jest rok 2010. 

     

    Iwona szuka informacji o ludziach, którzy po udarze krwotocznym wracają do zdrowia. Znajduje badania o neuroplastyczności mózgu i chwyta się tej szansy, wierząc, że to jest jedyny skuteczny sposób na rehabilitację i odzyskanie w jak największym stopniu przez Krzysztofa sprawności fizycznej i umysłowej.

     

    “Nie miałam żadnej pewności, że to się może udać. Wiedziałam jednak, że ten czas i tak upłynie. Jedyną alternatywą dla tych prób było… nic. Nie było żadnej innej metody”.

     

    Po trzech miesiącach Krzysztof powoli zaczyna chodzić, jeszcze niesamodzielnie, ale wstaje z łóżka. Po 7 latach idą razem w góry. Powoli, korzystając z pomocy innych, ale idą. Razem.

     

    A Iwona już wie, jak cenne jest zdrowie i życie. Wie, że jako ludzie jesteśmy dużo silniejsi niż nam się wydaje. A gdy walczy się o tych, których się prawdziwie kocha, ta siła i nieugiętość stają się olbrzymie.

     

    Odkrywa w sobie coś jeszcze…

     

    Całość wywiadu zobaczysz tutaj: live z Iwoną

     

    Możesz też przeczytać historię Iwony w książce pt. „7 dróg. W poszukiwaniu życiowej misji „. 

     

  • Wolę mieć dobrą relację niż rację

    Wolę mieć dobrą relację niż rację

    Rozmowa z Jakubem Gromkiem, Panem Produktywnym, autorem książki „Obudź swoją produktywność” i mentorem FKN

     

    Joanna P.C. Jesteś mentorem Fundacji Kobieta Niezależna, a w sieci występujesz jako Pan Produktywny. Skąd pomysł, że produktywność jest ważna?

    Jakub Gromek: Zanim odpowiem, to chciałby ujednolicić definicję, bo dla każdego produktywność może znaczyć coś innego. Dla wielu osób, produktywność to osiąganie sukcesu, zdobywanie tego co zostało zaplanowane. Dla mnie to wykonywanie rzeczy ważnych, które są w zgodzie z moimi wartościami. Wszystko, co chcę osiągnąć. To jest skupienie na tych rzeczach, które są dla mnie najbardziej istotne. Ważne, aby realizować siebie, swoje cele, swoje marzenia, budować życie świadomie w oparciu o wartości i misję jaką mamy w życiu. Aby kierować się własnym pomysłem na siebie, a nie sugestiami innych osób.

    Wielu ludzi nie zastanawia się nad tym co jest dla nich ważne, co znaczy sukces, szczęście, a dla mnie to są fundamenty szczęśliwego i radosnego życia. W tym też zawiera się budowanie podstaw niezależności. Dlatego produktywność jest ważna, bo skupia naszą uwagę na tym, co naprawdę istotne i kierunkuje nasze działania.

     

    Dlatego zacząłeś studiować coaching, aby wreszcie osiągać swoje cele?

    Wciąż łączę wiele ról, bo nadal pracuję w IT, ale coachingiem zająłem się z nieco innego powodu. Nie potrafię pracować bez ludzi, potrzebuję ich by mieć energię. Gdy jestem zamknięty w domu, dosłownie tracę siły, a gdy wchodzę na konferencję to jestem wulkanem energii. Od 2014 roku, kiedy zacząłem się świadomie rozwijać pod okiem Kamili Rowińskiej, zobaczyłem że można żyć inaczej. Dostrzegłem, że jest wiele osób, którym mogę pomóc, bo jestem przed nimi przynajmniej o dwa kroki. I po kilku szkoleniach, m.in. „Zbuduj wewnętrzną siłę” i po „Akademii Trenera”, stwierdziłem, że to jest coś co chciałbym robić, by było to moją pracą.

    Pomaganie jest moją wartością i chciałbym wspierać tych, którzy potrzebują akurat tego, na czym się znam. Zdecydowałem się na studiowanie coachingu w tej samej szkole co Kamila. Więc na mojej drodze coachingowego rozwoju najpierw byłem ja i moja potrzeba samorozwoju, ale potem szybko weszli w to ludzie, którym zacząłem pomagać.

     

    Postrzegasz siebie jako coach kariery czy life coach?

    Bazując na tym, czego potrzebują obecnie klienci, to wygrywa life coaching, a w drugiej kolejności znajduje się coaching biznesowy. Pandemia obnażyła nasze wyzwania, problemy z jakimi się mierzymy. Niezależnie, czy ktoś ma 20-letnie doświadczenie w biznesie czy buduje start up, to jeśli nie odblokuje siebie, tzn. w świadomy sposób wykorzysta swój potencjał i swoje mocne strony, nie będzie odnosić spektakularnych sukcesów. To, co np. jest moją słabszą stroną, mogę delegować na innych, aby ktoś wykonywał zadania, których nie lubię albo wiem, że ktoś zrobi to lepiej ode mnie. Ale najpierw warto dowiedzieć się w czym jestem dobry, co mnie mobilizuje, a co spowalnia. W taki sposób buduje się skuteczność biznesową.

    Klienci nieraz przychodzili i mówili, że potrzebują coachingu biznesowego, a potem się okazywało, że rozmawialiśmy o relacjach, związkach, o tym co daje im radość, energię, a co ją odbiera. Dlatego określiłbym siebie dzisiaj jako life coacha. Jeśli poukładamy się jako ludzie, to potem możemy budować biznes i dawać dobry przykład jako liderzy. To jest naturalny i właściwy ciąg.

     

    To co mówisz, wydaje się mało ekscytujące. Nie ma tu miejsca na nieprzewidywalność, moment zaskoczenia, coś co nas ciekawi w każdym kolejnym dniu życia …

    To, co mówię to kompetencja jaką zbudowałem. Prywatnie, jestem, a raczej byłem typem człowieka żyjącego w stylu „carpe diem”, bez planów. Życie to pełny spontan, improwizacja na każdym etapie.

     

    Jak to się ma do produktywności?

    Bez zaplanowania nie da się wiele osiągnąć. Idąc trybem „carpe diem” nie przejmujesz się co będzie dalej, można być zadowolonym ze wszystkiego, co się osiąga. Po prostu jesteś, żyjesz, wszystko cię zadowala. Ale kiedy zaczniesz się zastanawiać co daje ci szczęście, co chcesz osiągnąć, kiedy pojawią się dzieci, zmienia się twoja sytuacja życiowa, to wtedy przychodzi czas na refleksję. I wtedy się gubimy, bo jeśli nie myśleliśmy o naszych oczekiwaniach wobec siebie czy życia zbyt często, to trudno jest to potem precyzyjnie określić.

    Na przykład, “byłem dziesięć lat w związku i byłem szczęśliwy. Teraz już w nim nie jestem i nie wiem, czy jestem szczęśliwy. Nie wiem co to dla mnie znaczy być szczęśliwym”. I kiedy zaczniemy sobie zadawać te pytania dzisiaj, to za rok będziemy w zupełnie innym miejscu, ale trzeba w sobie wpierw przełamać tę niechęć przed poznawaniem samego siebie.

    Widzę to trochę jako ciemną stronę rozwoju osobistego. Zastanawianie się, dochodzenie do pewnych wniosków to może być bardzo obciążające, to może być duży koszt energetyczny, ale warto to robić. Długoterminowo patrząc na siebie i otoczenie klientów z jakimi pracuję, wszyscy którzy zechcieli rozwijać się, zyskali na tym dużo. Pojawiały się ciężkie emocje frustracji, bezsilności, ale w perspektywie budowanie niezależności, to jest silny fundament od którego dobrze jest zacząć podróż.

     

    Skoro już wspomniałeś o tym, to powiedz, jaka jest Twoja definicja niezależności?

    To jest możliwość decydowania o sobie w pełni. Decydowanie o każdym obszarze życia.

    Tych “niezależności” może być wiele np. można je rozpatrywać jako niezależność od rodziców, finansową, od pracy, szefa. To jest decydowanie o samym sobie w zgodzie ze swoimi wartościami.

     

    Od jakiego okresu życia należy budować niezależność? Jesteś ojcem dwóch córek, czy już teraz myślisz o tym, aby pomagać im budować własną niezależność?

    Do wychowywania mam podejście cierpliwe, dające dużą przestrzeń do decydowania o sobie od najmłodszych lat. Dopóki dzieciom nic nie grozi, to daję im wolny wybór we wszystkim, co robią. Jeśli któraś z moich córek idzie bez szalika w mroźny dzień, nawet jeśli się rozchoruje, mimo moich ostrzeżeń, to będzie to konsekwencją jej wyboru. Chcę, żeby same doświadczały nieuchronności efektów tego, co chcą robić. Chcę im pokazać też na własnym przykładzie, co znaczy być samodzielnym, niezależnym. Kiedy się uczę, to mówię, że idę się uczyć, kiedy pracuję, to mówię im, że pracuję. Kiedy idę na coaching, to tłumaczę im, że jest to pomaganie innym szukania swojego celu. Tłumaczę im to jak dorosłym, daję im możliwość zadawania pytań, możliwość dociekania, ale też ignorowania.

    Staram się nie wpływać na ich decyzje, staram nie pokazywać dwie strony medalu, różne alternatywy. Daję im możliwość decydowania o tym, czy coś chcą robić, czy nie. Rozmawiamy o pieniądzach, o wydatkach, o przyszłości, o tym co mogą robić w życiu, pomagam im odkryć ich talenty. Nie naciskam mówiąc – Widzę, że lubisz tańczyć to powinnaś ćwiczyć taniec. Pytam – Co najbardziej lubisz robić? Słyszę: Lubię rysować. To może chciałabyś, abym zapisał cię na zajęcia? Jedna córka mówi – Super, zapisz mnie!, a młodsza mówi – Nie chcę. I to jest OK. Nie naciskam. Zapisaliśmy jedną z nich do kółka teatralnego i ona zdecydowała, że nie będzie występować w spektaklu. Nie ma sensu naciskać, odda komuś rolę i to jest w porządku. Nikt jej nie namawia czy nie krytykuje mówiąc „ty jesteś taka czy inna”, musisz zagrać.

     

    Wielu rodziców namawiałoby dziecko, aby zmieniło swoje zdanie. Miewasz w takich momentach pokusę coachowania córki?

    Nie zamierzam coachować córek, ale przez to, że mam te kompetencje, to nie ukrywam że zadaję dużo otwartych pytań, sprawdzam co jest powodem konkretnej decyzji. Na przykład, jedna jest chora, i zostaje w domu, i druga też nie chce iść do szkoły. Pytam: Co jest powodem że nie chcesz iść? Może źle się czujesz? Może coś niepokojącego dzieje się w szkole? Raz było tak, że nie dogadywała się z koleżankami, widziałem, że towarzyszą temu silne emocje. Pytałem, co by się musiało wydarzyć, aby zechciała iść, jakie ma oczekiwania, co możemy wspólnie z tym zrobić? Automatycznie wchodzi w to coachingowy tryb, to pomaga otwierać rozmowę.

    Wolę być dla moich córek tatą niż coachem. Chcę, żeby miały poczucie, że mogą ze mną porozmawiać, by czuły że ich dobrostan jest dla mnie bardzo istotny. Daję im możliwość zadawania pytań. Wiedzą, że nie będę naciskał na uzyskanie odpowiedzi, ale będę pytał i jeśli zechcą mi powiedzieć co stoi za ich poszczególnymi wyborami to to zaakceptuję. A jeśli nie będą chciały tego wyjaśnić, to nie będę robić z tego tragedii, to jest ich decyzja, mimo, że chciałbym wiedzieć.

     

    A co, kiedy widzisz zachowanie znajomych z którym się nie zgadzasz? Dajesz rady czy raczej starasz tego nie robić?

    Ekstrawertyk najpierw mówi, potem myśli, więc znając swój styl działania, wyprzedzam to. Staram się najpierw dowiedzieć, czy chcą otrzymać ode mnie informację zwrotną, czy jest to dla nich istotne. Nie udzielam rad, ale jeśli chcą to zwracam uwagę i poszerzam im perspektywę patrzenia, co mogli zrobić inaczej. Są osoby które nie chcą słyszeć takiego komentarza, a inne pytają – A co mogłem innego zrobić? I wtedy kieruję rozmowę tak, aby osoba sama odkrywała inne rozwiązania. Wiadomo, że kiedy zwracam się do kolegów, to jest to mniej oficjalne, mówię wprost, że dane zachowanie było bezsensowne. Zobacz co się wydarzyło, partnerka obrażona, dziecko obrażone – co wygrałeś na tym? Można było załatwić to inaczej.

     

    A gdy Twoje córki będą miały inną definicję niezależności niż Ty?

    To będzie to OK. Ja będą się starał do samego końca dawać im dobry przykład i pozwalać im decydować o sobie. Nie chcę ponad wszystko mieć racji, bo wolę mieć dobrą relację niż rację. I dzieci mają prawo do tego, aby się ze mną niezgadzać. Uważam, że mają prawo do decydowania o sobie od początku, pod warunkiem, że nie jest to dla nich niebezpieczne.

    Trzeba też dać dziecku poczucie sprawczości, aby miało przekonanie od małego, że może decydować o sobie. Staramy się dawać wraz z partnerką naszym córkom przestrzeń w niezależności do samodzielnego decydowania o tym, co będą jadły czy w co się ubiorą. Pokazujemy im, że życie to nie jest „tato, mamo podaj mi, zrób mi”, ale że są też obowiązki. Dziewczynki same sprzątają, zrobią sobie coś do jedzenia. Im to sprawia radość, i nam również, bo widzimy że są już samodzielne i potrafią wybierać to, co jest dla nich dobre. To jest pierwszy krok do budowania niezależności, bo jeśli jest głodna, to nie musi czekać na kogoś aż zrobi jej jedzenie, może sama zadecydować o tym, że teraz chce zjeść. To jest pomocne do budowania poczucia sprawczości, pewności siebie, że ona może coś zrobić zgodnie z jej potrzebami. Ty decydujesz. Nie chcesz jeść, to nie jedz teraz.

    Proszę często moją mamę, która ma trzydziestoletnie doświadczenie bycia przedszkolanką, by nie namawiała moich dziewczyn, aby ciągle coś jadły. Moje dzieci są nauczone, aby jadły tyle, ile potrzebują, a nie przejadały się. To nie jest dobre mówienie „babci będzie przykro”, to jest szantaż emocjonalny i tego nie chcemy uczyć dzieci, wymuszania czy zmuszania do pewnych rzeczy. To są elementy które długoterminowo pokazują, że dziewczynki są szanowane. Dając dzieciom odpowiedzialność za siebie i możliwość decydowania o sobie, dajemy im szansę na to, że wejdą silniejsze w dorosłość.

     

    Wielu rodziców oprócz jedzenia, narzeka też na późne granice snu ich dzieci. Na co w tym przykładzie zwróciłbyś uwagę?

    Odkąd urodziły się moje córki, kładziemy je spać około dziewiętnastej trzydzieści, czytamy bajkę i zaraz potem idą spać. Wiem, że o dwudziestej trzydzieści mogę swobodnie się umawiać z moimi klientami, bo wtedy na pewno jestem już wolny. Inni rodzice mówią mi, „A moje idzie spać o dwudziestej trzeciej”. Powiedziałbym wtedy, że są pewna granice i dobre praktyki które należy wprowadzać odgórnie, ale też dawać przykład. Dzieci powinny mieć świadomość, że ja też potrzebuję przestrzeni dla siebie, idę spać, jestem zmęczony, że rodzice potrzebują czasu dla siebie. One to rozumieją i akceptują, ale trzeba o tym z nimi rozmawiać, dowiadywać się co czują kiedy to słyszą. Co potrzebują, jakie mają oczekiwania.

     

    To wygląda gładko, wielu rodziców czytając to, pewnie w to nie uwierzy.

    Jest to możliwe, ale trzeba zacząć to wprowadzać od początku i małymi krokami. Jeśli dziecko idzie spać o dwudziestej trzeciej, to nie kładź go spać o dwudziestej, bo przez trzy godziny będziesz się stresować razem z nim. Jeśli zaczniesz od rozmowy, wyjaśnisz swoje argumenty, zobaczysz zmiany. Byle nie było to autorytarne – od dzisiaj idziesz spać o ósmej! Czy Ty lubisz, kiedy tak się do Ciebie mówi? Nie narzucaj swojej woli zgodnie z zasadą „dzieci i ryby głosu nie mają”, bo wychowasz uległe dziecko.

    Ja jestem zdania, że powinniśmy być partnerami, mówić otwarcie – Słuchaj, kładziemy się o piętnaście minut wcześniej. W kolejnym tygodniu też. I to jest metoda małych kroków. I po kilku tygodniach masz już dwie godziny ekstra dla siebie, możesz iść pobiegać, coś obejrzeć, masz czas na książkę, na relaks. Im wcześniej zrozumiemy, że nie jesteśmy niewolnikami w naszym domu, tym szybciej zaczniemy budowanie wzajemnej, rodzinnej niezależności.

     

    Kobiety mówią, że chciałyby mieć więcej niezależności, ale nie wiedzą jak o nią zabiegać. Dlaczego mężczyźni boją się niezależności kobiet?

    Moim zdaniem to nie kwestia obawy, a raczej jakości zbudowanej relacji. Widać to zwłaszcza wtedy, gdy pojawiają się dzieci. Dzisiaj, jako społeczeństwo bardzo często żyjemy przeszłością wyciągniętą z domu. Nie musimy powtarzać tych stereotypów, które są nam znane z dawnych lat, że to kobieta ma być „udomowiona” i wykonywać wszystkie domowe prace.

    Partnerstwo to jest coś określonego. Trzeba zdefiniować w związkach, co to znaczy, że ja jestem partnerem. Na przykład widać to w pytaniu – Czy mąż ci pomaga? Mąż nie jest gościem hotelowym, on ci nie pomaga. Każdy z domowników powinien mieć określone obowiązki, to powinna być wspólna decyzja. U nas w domu obecnie podział obowiązków jest 60-40, gdzie ja mam do wykonania 40% obowiązków domowych. Teraz nagrywam materiał szkoleniowy i moja partnerka więcej uwagi poświęca sprawom domowym. Kompensujemy to jednak inaczej. Jak mam wolniejszy czas to ustalamy, że ona ma np. dwa dni wolne i może z nimi zrobić co chce. Wszystko zaczęło się jednak od rozmowy.

    Ja też kiedyś żyłem w przekonaniu, że ja jej pomagam, czekam na order, bo umyłem naczynia, gdzie jest moje dowartościowanie? Nie jestem idealny, ale czuję się teraz lepiej, bo wiem czym żyje dom, co mam dopilnować, nic mi nie umyka z rodzinnych relacji. Nikt, kto jest w wysokiej strefie komfortu, tzw. księciem w swoim domu, dobrowolnie nie będzie chciał oddać tego statusu. I podejście do sprawy powinno być delikatne, a nie emocjonalne. Kiedy przyzwyczailiśmy sobie partnerów do pewnego stanu rzeczy i nagle, po szkoleniu czy lekturze „rozwojowej” książki, natychmiast chcemy wprowadzać zmiany, to to nie zadziała. Trzeba porozmawiać o tym, że jest się w procesie, że chce się tę zmianę wprowadzić i że trzeba to zrobić razem, że to będzie dla naszej rodziny dobre. Widzę to tak, powiedz mi jak ty to widzisz, co ty być chciał? Jak się z tym będziesz czuć, gdy tak to rozwiążemy?

     

    Czyli rozmowa jest pierwszym krokiem do wszystkiego?

    Bez przemyślenia i rozmowy, nie dojdziemy do consensusu. Na przykład taka myśl – dla mnie idealny związek to jaki? Brakuje mi czegoś, ale jak bym chciał, aby on wyglądał? Jak ja sobie nie odpowiem na to pytanie, to jak mogę budować dobry związek, kiedy ja nie wiem jaki on ma być? Żyjemy przekonaniami z filmów, z opowieści kolegów i koleżanek. Te dyskusje opierają się o stereotypy, nie ma tam rozmowy, wspólnoty i partnerstwa, są roszczenia, oczekiwania, podejście bo znowu „wszystko ja” – to są uogólnienia. To są emocje, to nas nie zaprowadzi do niczego trwałego.

    Zacząłbym od rozmowy z samym sobą, a potem z partnerem. Do każdej rozmowy warto się przygotować. To co jest przygotowane, przemyślane wybrzmi zupełnie inaczej, niż podczas wykrzyczenia emocji. Te rozmowy mogą być trudne, stresujące, ale w konsekwencji odniosą skutek, bo będą rozważone, efekty będą trwałe, bo zostały wypracowane, wspólnie uzgodnione.

     

    Dziękuję Ci Jakub za cenne spostrzeżenia. 

     

    JAKUB GROMEK: Pokazuje, że da się połączyć wszystkie ważne role życiowe: jest partnerem i ojcem dwóch wspaniałych córek. Aktualnie poza pracą na etacie, prowadzi własną działalność gospodarczą związaną ze szkoleniami i coachingiem. W domu nie jest gościem i ma swoje obowiązki, które już dawno temu zostały podzielone pomiędzy domowników. Do tego z uśmiechem na twarzy idzie przez życie. Sypia średnio 7 godzin dziennie, bo wie, jak istotne są regeneracja i odpoczynek. Jest autorem książki „Obudź swoją Produktywność” – dzięki której zaczniesz planować i ogarniać szum, który w XXI wieku jest wszechobecny i niezwykle rozpraszający.

     

  • Moja droga do spełnienia

    Moja droga do spełnienia

    W roku 2021 zaprosiliśmy Was na siedem spotkań live z bohaterkami książki „7 Dróg. W poszukiwaniu życiowej misji”, autorstwa Anny Maruszeczko. Przypominamy Wam teraz te spotkania i zachęcamy do odświeżenia tego, o czym mówiły nasze książkowe bohaterki.

    Przypominamy Wam pierwszy live z Agnieszką Witkowską, Architektką Porządku. Rozmowę prowadził Adam Krzyżanowski.


     

    Jak Agnieszka sama mówi: nie miałam marzenia bycia osobą sprzątającą, na pewno nie miałam takich planów, gdy studiowałam ekonomię na jednej z najlepszych prywatnych uczelni w kraju. Gdy jednak mój biznes, który prowadziłam nie przynosił spodziewanych dochodów, a firma stała na skraju bankructwa, wiedziałam, że muszę znaleźć inną drogę na zarabianie pieniędzy. Firma sprzątająca była biznesem z najmniejszym progiem wejścia, nie wymagała znacznych nakładów finansowych. 

     

    Nie pokochała jej jednak… 

    I wróciła do pracy etatowej.

     

    Ale, gdy przyszedł moment, w którym Agnieszka musiała sobie zadać pytanie, kim naprawdę jest i czy będąc dyrektorem handlowym ma ten sam błysk w oku, co Ci, którzy pracują dla siebie, z prawdziwej pasji – musiała odpowiedzieć: Nie.  

     

    Nie czuję się dyrektorem handlowym. Jestem nim z zawodu, ale to nie jestem ja

     

    I gdy stanęła przed 70-osobową publicznością podczas szkolenia “Mistrz sprzedaży” u Kamili Rowińskiej powiedziała: jestem współwłaścicielką firmy sprzątającej

     

    I poczuła, że mówi prawdę. I że ta firma to na pewno jest coś, co zbuduje dokładnie tak, jak chce, na jej własnych warunkach, według jej zasad, pod własnym imieniem i nazwiskiem. 

     

    Zdecydowała się na to, choćby to nie miało podobać się innym, bo przecież „właścicielka firmy sprzątającej”  nie brzmi w uszach wielu ludzi tak dobrze, jak dyrektor handlowy. Wymagało to odwagi i samozaparcia, ale było tym, o co warto zawalczyć. 

    Czy czuła się na początku pewnie w swojej pracy? 

    Nie.

    Czy miała świadomość, że to może się nie udać?

    Miała.

     

    Zapytała jednak siebie samą: co takiego najgorszego może się stać, jeżeli spróbuję? I co najlepszego może się stać, gdy się odważę?

     

    Czy potrzebowała pomocy? Jasne! Na szczęście wiedziała, kogo poprosić o wsparcie 🙂

    Nie koleżankę, która od zawsze pracowała na etacie i która lubi stabilizację, rutynę i niespecjalnie korzysta z social mediów. Ale osoby, które same są na początku drogi w swoim biznesie i  są wystarczająco zdeterminowane, aby próbować. I takie, które od lat samodzielnie z sukcesem prowadzą swój biznes i pomagają innym realizować ich marzenia. 

     

    Agnieszka poczuła więc, że ścieżka, którą kroczy, może niepopularna, może nieznana (słyszał ktoś kiedyś o declutteringu?), ale jej własna – to wystarczający powód, aby zacząć. Tak już całkiem na poważnie. 

    I tak powstała marka osobista Agnieszki “Architekt Porządku”. 

     

    Ale to dopiero początek! 

    Posłuchaj całości wywiadu tutaj: live z Agnieszką!

    A gdy zapragniesz więcej (a zapragniesz :)) , zapoznaj się z książką: „7 Dróg. W poszukiwaniu życiowej misji” . 

     

  • Zacznij stawiać na siebie

    Zacznij stawiać na siebie

    Rozmowa z Kamilą Rowińską, prezeską Fundacji Kobieta Niezależna

     

    Aneta Matyjaszek: Jesteś autorką bestsellerowej książki “Kobieta niezależna”. Pierwsze wydanie ukazało się w 2013 roku. Obecnie w sprzedaży jest już trzecie. Realizujesz również szkolenie o tym tytule. Co było najpierw – książka czy szkolenie?

    Kamila Rowińska: Najpierw była moja druga ciąża. Wtedy właśnie doświadczyłam dyskryminacji ze względu na płeć i mój stan. Stałam się kłopotem dla firmy, z którą wtedy współpracowałam jako trenerka i rozstaliśmy się. Dzięki tej sytuacji uświadomiłam sobie, że w wieku 33 lat jestem na tyle stabilna finansowo, że to niewiele u mnie zmienia. Ale wtedy też lepiej zrozumiałam sytuację tych wszystkich kobiet, które powierzają swój los w ręce innych osób, nie dbają o swoją sytuację finansową i bezpieczeństwo w tym zakresie.

    To zmotywowało mnie do tego, aby swoją wiedzę i doświadczenie w budowaniu niezależności mentalnej i finansowej przekazywać innym. W piątym miesiącu ciąży zaczęłam pisać książkę. W trakcie premiery na żywo było 50 osób. Wtedy jeszcze nie byłam tak rozpoznawalna. Po tym wydarzeniu pomyślałam, że byłoby super zorganizować takie spotkanie przynajmniej dla 150 kobiet w moich rodzinnych stronach – na Śląsku.

    Moje przyjaciółki szybko podchwyciły tę myśl i stwierdziły: “Kamila, zorganizujemy to! To jest fantastyczny pomysł. Kobiety tego potrzebują. Muszą wiedzieć, jak zarządzać budżetem, jak poradzić sobie z przekonaniami, które je blokują, jak lepiej zarządzać sobą w czasie, aby mieć go więcej dla siebie”. I zrobiłyśmy to. Do teraz blisko 17.000 kobiet ukończyło to szkolenie na żywo.

     

    Pierwszym miejscem, gdzie zaprezentowałaś książkę i szkolenie “Kobieta niezależna”, był Śląsk. Jak zostałaś tam przyjęta?

    Bardzo dobrze. Czułam, że jestem u siebie, że mówię językiem tych ludzi, że się rozumiemy. Spędziłam tam 25 lat życia (nawet podobno to słychać, kiedy mówię) i znam mentalność osób, które żyją na tym terenie, ich przyzwyczajenia. Na Śląsku wciąż funkcjonuje patriarchalny model rodziny, w której mężczyzna pracuje i zarabia pieniądze, a kobieta zajmuje się dziećmi i domem. Mąż lub partner decyduje o losie materialnym rodziny. Na szczęście to się zmienia.

    Mimo takiego sposobu życia, śląskie kobiety wzięły udział w szkoleniu “Kobieta niezależna” i dobrze je przyjęły. Dla mnie to był sygnał, że rozważają zmianę, chcą się czegoś dowiedzieć.

    Prowadziłam też szkolenia w mniejszych miastach, jak Legnica czy Olsztyn. Tam kobiety na niektóre moje stwierdzenia reagowały oporem. Niektóre uważają, że temat niezależności finansowej nie jest dla nich. Inne – że o pieniądzach nie powinno się rozmawiać, bo to nieeleganckie, że “jakoś to będzie”, że wszyscy teraz tylko o tych pieniądzach, a przecież najważniejsze jest, żeby się kochać.

    To jednak nie wystarczy.

     

    Książka “Kobieta niezależna” jest wciąż chętnie kupowana. Szkolenie na ten temat również cieszy się powodzeniem. Co dzięki nim zmienia się w życiu kobiet?

    To zależy od tego, na jakim są etapie rozwoju. W szkoleniu biorą udział takie, które już są niezależne mentalnie i finansowo i udział w tym wydarzeniu jest taką przysłowiową kropką nad i – chcą pracować nad wybranym aspektem, np. nad domowym budżetem albo potrzebują motywacji, żeby pójść dalej w rozwoju i założyć własną firmę.

    Dla wielu kobiet ogromne znaczenie ma wystąpienie Katarzyny Kraus – radczyni prawnej, która mówi o tym, co trzeba zrobić, aby zabezpieczyć się prawnie i finansowo w związku na wypadek śmierci lub rozstania. To bardzo mocno otwiera oczy wielu kobietom. Po takim spotkaniu wracają do domu i porządkują dokumenty, układają swoje sprawy. W ten sposób wiele z nich uratowało swoje pieniądze i domy, w których mieszkają i do których – jak się okazywało – w przyszłości nie miałyby żadnych praw.

    Są też panie, które dzięki szkoleniu uświadamiają sobie, że właściwie to pracują na dwa etaty – w pracy i w domu. Widzą, że do tej pory brały na siebie większość domowych obowiązków i zaczynają delegować zadania.

    Inne – dostrzegają, jakich kompetencji im brakuje, żeby osiągnąć mistrzowski poziom w swoim zawodzie lub biznesie. Decydują się więc na studia podyplomowe lub dodatkowe szkolenia.

    Są też takie, które zaczynają wierzyć w siebie, po raz pierwszy dostrzegają swoje mocne strony.

    “Kobieta niezależna” to także społeczność kobiet, które wspierają się, nawiązują relacje i myślą podobnie.

     

    Jesteś prezeską Fundacji Kobieta Niezależna. Jaka jest rola Fundacji w budowaniu niezależności kobiet?

    Kiedy otwierałam Fundację, bardzo ważne było dla mnie to, aby kobiety z mniejszych miejscowości miały możliwość zadbania o swój rozwój w czasie wspólnych spotkań za symboliczne pieniądze – “cegiełkę”. Razem z zespołem zdajemy sobie sprawę, że one nie zawsze mogą przyjechać do Warszawy na szkolenie “Kobieta niezależna” albo nawet jak przyjeżdżają, to wracają do swoich miejscowości, gdzie są w tym myśleniu o niezależności osamotnione. Dlatego od początku, czyli od 2020 roku, w FKN realizujemy program “Pora na mentora”. To spotkania, podczas których kobiety nawiązują kontakty i uczą się od ekspertów o różnych aspektach niezależności. Pandemia utrudniła nam organizację spotkań stacjonarnych, ale szybko przestawiliśmy się na tryb online. Mamy nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje i szybko wrócimy do spotkań na sali. Na razie korzystamy z obu form.

    Drugim projektem Fundacji, który ma wspierać kobiety w budowaniu niezależności jest Wyzwanie. Wcześniej realizowane było jako Wyzwanie Kamili Rowińskiej. Teraz jest to Wyzwanie Kobiety Niezależnej. Polega na tym, że uczestnicy (w grupie są też panowie) przez rok małymi krokami zwiększają swoje kompetencje, pracują nad sferą mentalną, budują siłę swojego charakteru. Zaczynają od spaceru, stopniowo zwiększając dystans do pokonania w określonym czasie. Do tego dochodzą książki pomagające w rozwoju i wiedza dotycząca zdrowego trybu życia. W tym projekcie nie chodzi tylko o bieganie. Każdy kto wziął w nim udział wie, że to tylko pretekst do tego, żeby mieć czas na rozwój. I także łatwy sposób na ruszenie z miejsca – wystarczy założyć buty i wyjść z domu.

    Obserwuję to, co się dzieje na fejsbukowej grupie stworzonej specjalnie z myślą o wyzwaniowcach, gdzie uczestnicy dzielą się swoimi przeżyciami, trudnościami i wspierają się w trudnych chwilach. Szczególnie czekam na zdjęcia i komunikaty w stylu: “Zostawiam męża z dziećmi na godzinę dziennie i idę biegać”. To pokazuje, że kobieta znajduje czas dla siebie, realizuje swój cel. Wyzwanie jest właśnie po to, aby kobiety zaczęły stawiać swoje interesy na równi z interesami rodziny. Często jest tak, że mężczyzna, jak ma pójść na siłownię, to po prostu idzie. Dzieci nie opuszczą zajęć z tenisa, piłki czy języka angielskiego. A kobieta? Bardzo często odkłada siebie na później. Wyzwanie poniekąd wymusza wygospodarowanie czasu dla siebie.

     

     Zapytałam kobiety na fejsbukowej grupie FKN, czym jest dla nich niezależność, co dla nich oznacza. Pisały m.in., że:

    “Kobieta niezależna wie, że to jej zdanie jest dla niej najważniejsze i nie daje innym możliwości decydowania za nią, tudzież kierowania jej wyborami”.

    “Bycie niezależną to coś daleko więcej niż tylko niezależność finansowa. Ona jest przede wszystkim niezależna mentalnie – więc pieniądze, które zdobędzie będą jedynie skutkiem ubocznym jej niezależnej postawy”.

    “Niezależność to ogromna odpowiedzialność, bo okazuje się, że nie można już zwalać na innych, a nawet jeśli ktoś jest współwinny jakiejś negatywnej sytuacji, to jednak ja wybrałam tę osobę”.

    “Oznacza to dla mnie, że właściwie w każdych okolicznościach sobie poradzę”.

    “[Kobieta niezależna jest] świadoma i konsekwentna, wierna sobie i swoim poglądom”.

     

    Te wypowiedzi świadczą o dużej świadomości kobiet. A czym dla Ciebie jest niezależność?

    Ogromna dojrzałość i piękne wypowiedzi! Gratuluję Autorkom.

    Dla mnie niezależność to niezależność mentalna i finansowa. To wolność w podążaniu za swoimi wartościami, bez intencji ranienia innych. To ważne zastrzeżenie, bo dla niektórych to oznacza “po trupach do celu”. Kobieta ma prawo realizować swoje wartości, jeśli tylko są etyczne, bez względu na społeczne oczekiwania. Są kobiety, które nawet nie dają sobie szansy na to, by się usłyszeć, zadać sobie pytanie “czego ja pragnę?”. Niektóre świetnie odnajdują się w życiu rodzinnym i jest to dla nich spełnienie marzeń. Inne skupiają się na karierze i nie planują zostać mamami. Wciąż jednak słyszą, że marnują sobie życie albo nie są prawdziwymi kobietami. Buntuję się przeciwko takiemu podejściu. To, co mówię o niezależności dotyczy w takim samym stopniu kobiet, co mężczyzn. Również im życzę, aby przestali być zmuszani do życia według czyjegoś scenariusza i oczekiwań innych.

     

    Co byś poradziła kobiecie, która chce stać się niezależna, jest na początku swojej drogi? Jaki pierwszy krok powinna zrobić?

    Może zacząć od lektury książki “Kobieta niezależna” i dołączenia do naszej społeczności. Dobrze, by sama sobie odpowiedziała na pytanie, co oznacza dla niej niezależność. Każda z nas inaczej ją postrzega, dlatego to ważne.

    Niedawno na szkoleniu uczestniczka powiedziała, że będzie niezależna, kiedy będzie mogła sobie kupić coś bez pytania. Kiedy to usłyszałam aż mnie zmroziło. Ta wypowiedź pokazuje przemoc finansową w tym domu.

    Kolejnym krokiem może być budowanie swojej asertywności i wewnętrznej siły. Dla niektórych to będzie się wiązało z pójściem na terapię. To ważne, bo żeby być kobietą niezależną, trzeba być silną wewnętrznie.

    Następnie trzeba zadbać o swoje przekonania na temat pieniędzy, feministek i feminizmu oraz niezależności.

    Ważne jest także takie pokierowanie karierą, aby maksymalnie wykorzystać swoje talenty i potencjał w budowaniu bezpieczeństwa finansowego i stabilizacji.

    Dobrze jest też sprawdzić swoją aktualną sytuację prawno-finansową, np. czy przypadkiem dom nie jest postawiony na działce, która nie należy do mnie. Wiem, że rozmowy z rodziną na takie tematy nie są proste, ale nigdy prostsze nie będą.

    I wreszcie trzeba zacząć stawiać na siebie – na swój rozwój. Mniej wydawać, więcej oszczędzać, a później inwestować.

     

    Ankiety przeprowadzone przez FKN pokazały, że wiele kobiet boryka się z problemami w związkach. Jak według Ciebie mąż/partner może wspierać kobietę w jej dążeniu do niezależności?

    Może zacznę od tego, jak mój mąż mnie wspiera i co jest dla mnie naturalne.

    Po pierwsze, mamy partnerską relację. Oboje pracujemy zawodowo, razem zajmujemy się domem, dziećmi i zwierzętami. Chodzi o to, by podzielić obowiązki w taki sposób, by kobieta miała przestrzeń do swojego rozwoju. Niektórzy panowie traktują to jako zagrożenie, wręcz zamach na ich władzę w domu. Chcę im powiedzieć, że to jest świetne uczucie, kiedy kobieta jest z mężczyzną dlatego, że chce, a nie dlatego, że musi.

    Jeśli związek jest świetny i pełen miłości, to nawet jak ta kobieta zacznie zarabiać pieniądze, nawet jak będzie zarabiać więcej, to bez względu na swoją niezależność, będzie z nim.

    Życzę panom, aby przestali tak nerwowo reagować na sytuację, kiedy żona chce się rozwijać, planuje studia, żeby przestali rzucać kłody pod nogi pod hasłem: “A kto się dziećmi zajmie?”. Kiedy kobieta będzie miała wspierającego partnera, męża z resztą już sobie poradzi. Wystarczy, że nie będzie odczuwała presji i poczucia winy, które są maskowane w stwierdzeniach typu: “W domu ma być widać kobiecą rękę”. A męskiej nie ma być widać? Obie są potrzebne.

     

    Jak Kamila Rowińska buduje swoją niezależność?

    Budowałam ją od 16-17 roku życia, czyli odkąd zobaczyłam, czym kończy się brak niezależności mentalnej i finansowej u kobiet. Od tego czasu dbałam o to, by mieć własne pieniądze. Zaczynałam od inwestowania w siebie, w swój rozwój, aby maksymalnie zwiększać swoje kompetencje, najbardziej mi w danym czasie potrzebne. Od pewnego momentu zaczęłam inwestować tak, aby pieniądze pracowały dla mnie. Obecnie razem z mężem uzyskujemy już pasywne przychody. Dużo inwestujemy i staramy się nie zwiększać kosztów życia. Dzięki temu możemy cieszyć się z dobrej, bezpiecznej sytuacji finansowej.

    Nieustannie korzystam z mentoringu, konsultacji w obszarach, które są mi potrzebne zawodowo.

    Sama potrzebowałam zbudować swoją wewnętrzną siłę, żeby odciąć się od ocen innych ludzi i ich porad. Słyszałam, że jestem wyrodną matką, bo nie siedzę z dzieckiem w domu, posyłam je do przedszkola, korzystam ze wsparcia niani albo wyjeżdżam na weekend z mężem bez dzieci. Takie stwierdzenia miały we mnie wzbudzić poczucie winy i przywołać do porządku. Zakończyłam toksyczne relacje. Pilnuję, by takie komunikaty do mnie nie docierały albo odpowiadam na nie asertywnie i nie biorę ich do siebie. Od mojej mamy-buntowniczki nauczyłam się, że nikt za mnie życia nie przeżyje i najważniejsze jest to, co ja o sobie myślę.

    Dlaczego inni mają wiedzieć lepiej, co jest dla mnie dobre? Jeśli interesuje mnie czyjeś zdanie, pytam o to tych, którzy są dla mnie autorytetami w jakiejś dziedzinie.

    To jest niezależność mentalna i od niej trzeba zacząć.

    W naszej historii jest wiele kobiet, które na szczęście nie zrobiły tego, czego od nich oczekiwano i zaangażowały się w działalność medyczną, prawną czy naukową, jak Maria Skłodowska-Curie czy Wanda Grabińska, która w 1929 r. została pierwszą sędziną w Polsce i jedną z pierwszych w ówczesnej Europie.

    Dzisiaj jest też wiele kobiet, które idą pod prąd – nie chcą zakładać rodziny, mówią o swojej orientacji seksualnej, stawiają na karierę zawodową. Coraz więcej decyduje się na życie zgodnie z tym, czego one pragną.

     

     

    Co obecnie jest według Ciebie największą barierą w budowaniu niezależności kobiet?

    500 plus.

     

    Dlaczego?

    Po wprowadzeniu tego świadczenia wiele kobiet zrezygnowało z pracy zawodowej. Większość z nich zarabiała najniższą krajową. Uważam, że to właśnie one jak najszybciej powinny wrócić do pracy. Przez długą przerwę (np. 10-letnią) w zatrudnieniu będzie im trudniej odnaleźć się na rynku pracy. Przeraża mnie to, że wiele rodzin i samych kobiet uznało, że nie opłaca im się pracować. Po długiej przerwie będą jednak w o wiele gorszej sytuacji zawodowej niż gdyby pracowały na granicy opłacalności.

     

    Przed nami 2022 rok. Czego byś sobie życzyła w nowym roku? I czego byś życzyła innym kobietom?

    Innym kobietom życzę, aby jak najwcześniej brały odpowiedzialność za swoje życie. Życzę im też więcej pewności siebie, mniej poczucia winy, aby potrafiły się skoncentrować na tym, co im służy. Żeby nie były dla siebie takie surowe. Nie muszą być idealne we wszystkim, co robią, zawsze zwarte i gotowe. Ważne, aby potrafiły dostrzec siebie.

    Sobie natomiast życzę zdrowia. To obszar, któremu obecnie poświęcam najwięcej uwagi. Przekroczyłam magiczną czterdziestkę i widzę, że mój organizm teraz mniej mi wybacza, a więcej ode mnie oczekuje.

    Reszta układa się doskonale i niech będzie tak, jak jest.

    Dziękuję za rozmowę.

     

     

     

    Kamila Rowińskaprezeska Fundacji Kobieta Niezależna, jedna z najbardziej cenionych trenerek biznesu i kompetencji miękkich, dyplomowany coach, autorka oraz współautorka książek o tematyce biznesowej i coachingowej, inwestorka.