Autor: MC2

  • Podsumowanie konkursu „Rozwiń się z FKN”

    Podsumowanie konkursu „Rozwiń się z FKN”

    Są w naszym życiu takie chwile i takie szanse, których nie można przegapić. Wtedy najbardziej potrzebujemy odwagi, aby podjąć decyzję, która może zmienić naszą codzienność. Taka chwila pojawiła się 13 maja 2021 r., gdy Fundacja Kobieta Niezależna ogłosiła konkurs “Rozwiń się z FKN”. W tym konkursie można było tylko wygrać.

    Ogromnie się cieszymy, że ponad 500 kobiet postanowiło zawalczyć o własne szczęście i zdobyć niesamowite nagrody:

    – sesję mentoringową z Kamilą Rowińską

    – metamorfozę zewnętrzną polegającą na profesjonalnym dobraniu makijażu oraz fryzury

    – konsultację wizerunkową „w poszukiwaniu swojego stylu” z projektantką oraz stylistką firmy Aryton

    – bon o wartości 1 500,00 zł do wykorzystania u partnera konkursu Patrizia Aryton. 

    Ponad 500 historii, dziesiątki tysięcy słów, setki wzruszeń, dużo, dużo emocji: za każdą historią jedna kobieta, jej życie, jej potrzeby, jej dokonania i jej marzenia.

    Wybór był bardzo trudny. To było prawdziwe wyzwanie, by obdarować takimi nagrodami tylko 3 osoby! Wszystkie zgłoszenia były pełne ciepła, inspiracji i prawdy o tym, jak kobiety potrafią walczyć o swoje.

    Laureatkami konkursu zostały:

    – Monika Sikora

    – Agnieszka Kochaniak

    – Celina Twardysz

    I to właśnie te 3 niezwykłe kobiety w dniach 21-22 czerwca 2021 r. przeżyły jedne z najwspanialszych dni w swoim życiu – przez te dwa dni to właśnie one były dla siebie i dla nas najważniejsze! 

    Był piękny hotel i pyszne jedzenie. Było wsparcie wspaniałych kobiet – Kamili Rowińskiej, Anny Cieśli, Violi Herty, Mari Gotkiewicz i Patrycji Cierockiej-Szumichory. 

    W tym miejscu chcemy Wam z całego serca podziękować! 

    Kamila Rowińska  – kobieta, bez której nie było nas – Fundacji Kobieta Niezależna. Dziękujemy, że od tylu lat zmieniasz na lepsze świat kobiet i wsparłaś swoją wiedzą oraz doświadczeniem nasze laureatki! 

    Anna Cieśla – kapitan naszego statku, która dzięki swojej uważności i otwartemu sercu gromadzi ludzi, którzy pragną działać w rytm jednej misji.

    Szalone Nożyczki Gdynia Viola Herta – fryzjerka, która potrafi wydobyć prawdziwe piękno i blask każdej kobiety. Mistrzyni w swoim fachu. Dziękujemy za cudowną atmosferę i prawdziwe dzieła sztuki, które stworzyłaś na głowach naszych gwiazd.

    Maria E. Gotkiewicz, która sprawiła, że dziewczyny z uśmiechem na twarzach i pewnym krokiem wkroczyły w kolejne etapy swojej metamorfozy. Pokazała, że każda z nas może czuć się wyjątkowo na co dzień, podkreślając swoje atuty.

    Patrycja Cierocka-Szumichora  z firmy Patrizia Aryton – ach cóż to było za popołudnie w prawdziwym królestwie każdej kobiety. Materiały najwyższej jakości, szyk, klasa i prawdziwy profesjonalizm, dzięki któremu nasze laureatki wyszły w strojach idealnie dobranych do siebie i swoich potrzeb.

     

    To dzięki Wam te dwa dni mogły być tak wyjątkowe i pełne wzruszeń. To dzięki Wam nasze laureatki wracały do domu z poczuciem, że oto zaczyna się dla nich nowe! Jak bardzo nowe pokażemy Wam już niebawem.

    O tym, czym dla nich był udział w konkursie i jak zmieniło się ich życie opowiedzą Wam one same – już w sierpniu! Na naszej stronie ukażą się ich osobiste przemyślenia!

    Zapewne słyszałyście, że wszystko co dobre się kiedyś kończy? Ale nie u nas! U nas wszystko, co dobre trwa.

    Dlatego już 10 lipca 2021 r. dla wszystkich kobiet, które wysłały zgłoszenie do konkursu “Rozwiń się z FKN” odbyła się niezwykle inspirująca, mentoringowa, pełna wiedzy i motywacji konferencja on-line.

    Konferencja, która była odpowiedzią na potrzeby uczestniczek konkursu! To one pisały o tym, że chciałyby nauczyć się pokonywać codzienny stres, rozwijać i poznawać swoje talenty oraz swoje motywacje. I że jednym z ich marzeń jest spotkanie Kamili Rowińskiej.

    I to wszystko wydarzyło się w piękny, piątkowy wieczór, podczas którego poziom endorfin i motywacji wystrzelił w kosmos dzięki naszym wspaniałym mentorkom.

     

    Żaneta Musiałek – trener talentów Gallupa – wolontariuszka i koordynatorka FKN wprowadziła uczestniczki w świat talentów – wrodzonych, naturalnych wzorców myślenia, działania i odczuwania, które możemy produktywnie wykorzystać w naszym życiu. Czy to nie wspaniałe wykorzystywać nasze mocne strony dla dobra swojego i innych ludzi? Każda z uczestniczek otrzymała od naszej mentorki również prezent: bezpłatnego e-booka “5 kroków do poznania swoich talentów”. 

    Izabela Pawlak – doradca rozwoju i kariery – oraz znawczyni motywacji pomogła uczestniczkom zrozumieć, że właśnie motywacja, znalezienie jej w sobie i rozpoznanie jej źródeł (jest ich aż 16!)  pozwala na wyzwolenie nieznanych dotąd pokładów siły, determinacji i zaangażowania! 

    Patrycja Chomiczewska – Mental Yoga – trener mentalny oraz nauczycielka mentalyogi pokazała naszym uczestniczkom, że ze stresem można się nawet zaprzyjaźnić i że istnieją sposoby, aby wykorzystać go do działania!

    Kamila Rowińska – w sobie tylko znany sposób w kilka minut sprawiła, że każda z uczestniczek konferencji, każda z kobiet, która wzięła udział w konkursie “Rozwiń się z FKN” poczuła się wyjątkowo i wspaniale.

    A potem za pomocą 5 zasad przypomniała, co dla nas kobiet powinno być najważniejsze: 

    👉 Odpowiedzialność za swoje życie i swój los

    👉 Odwaga do działania pomimo lęku

    👉 Niezależność w podejmowaniu decyzji

    👉 Poczucie własnej wartości

    👉 Plan na swoje życie

     

    Uczestniczkom konkursu i konferencji na pewno zapadły one głęboko w serca – tym bardziej, że żadne z pytań, które zadały w komentarzu nie pozostało bez odpowiedzi! 😄

     

    I już na zakończenie:

     

    Z całego naszego gorącego, fundacyjnego serca dziękujemy wszystkim kobietom, które podjęły tę wspaniałą decyzję za udział w konkursie! To dla nas ogromna wartość widzieć, jak czerpiecie pełnymi garściami z naszych fundacyjnych zasobów rozwijając się i czyniąc swoje życie lepszym i szczęśliwszym 😍

     

    ❗ Pamiętajcie, że rozwój niczym niewidzialne skrzydła, unosi Was do miejsc, które są dla Was dobre. A Fundacja Kobieta Niezależna każdego dnia do Waszych skrzydeł dokleja kolejne piórka, abyście mogły frunąć dalej i wyżej! Wszędzie tam, gdzie marzycie dotrzeć ❗

     

    Możecie być pewne, że to nie koniec – przed Wami niejeden konkurs i niejedna wygrana. Jak widzicie w naszych konkursach wygrywają wszyscy 😍

     

    Do zobaczenia! Cudownie, że jesteście!!!

  • Wystartowały zapisy na III Bieg po Niezależność! 

    Wystartowały zapisy na III Bieg po Niezależność! 

    Energia, wzruszenie, duma i radość płynące z poprzednich edycji BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ doprowadziły nas do tego punktu – startu zapisów na III edycję tego niezwykłego wydarzenia! 

    💓 Łączy ono w sobie sportowego ducha, troskę o zdrowie, kondycję fizyczną i psychiczną oraz niezwykłą misję wspierania kobiet w ich rozwoju. 

    Biegniemy już 29 sierpnia we Wrocławiu oraz wirtualnie w całej Polsce. Można biec na całym świecie pod warunkiem, że medal będziemy mogli wysłać pod wskazany adres w Polsce.

    Stacjonarnie będzie mogło być z nami 150 osób – wirtualnie bez ograniczeń!

    Dystans do pokonania to 5 km, w czasie maksymalnym 60 minut.
    Miejsce biegu stacjonarnego: Wrocław, Tor Wyścigów Konnych Partynice https://www.torpartynice.pl/ 

    Godzina to wystarczający czas, aby dystans 5 km pokonać biegiem, truchtem czy marszobiegiem – zyskując jednocześnie:

    💓  wiarę we własne możliwości

    💓  wsparcie środowiska pozostałych uczestników biegu

    💓  pierwszy lub kolejny krok na drodze do Twojej Niezależności.

    Opłata startowa wynosi 50 zł.

    Zebrane środki zostaną przeznaczone na organizację BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ, medale oraz na realizację celów statutowych Fundacji Kobieta Niezależna. 

    Zarezerwuj sobie miejsce i dołącz do nas!
    Zapisz się już dziś do III BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ!

    ZAPISY:
    Stacjonarny: https://bit.ly/IIIbieg-Stacjonarny
    Wirtualny: https://bit.ly/IIIbieg-Wirtualny 

    REGULAMINY:
    Stacjonarny: https://bit.ly/IIIbiegStacjonarnyRegulamin
    Wirtualny: https://bit.ly/IIIbiegWirtualnyRegulamin

    💓 Połączmy nasze siły i wspólnie pobiegnijmy, dmuchając w skrzydła kobiet, aby frunęły w kierunku swoich marzeń.

  • Już wkrótce III Bieg po Niezależność!

    Już wkrótce III Bieg po Niezależność!


    Serca wolontariuszy i każdego przyjaciela Fundacji Kobieta Niezależna biją w rytm jednej misji: wspieranie kobiet w budowaniu ich niezależności oraz w prowadzeniu aktywnego i zdrowego życia.

    Realizujemy ją na wiele sposobów. Jednym z nich jest organizowanie BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ.

    Poprzednie dwie edycje pokazały nam, że uczestnicy mimo przeciwności losu biegną z uśmiechem na twarzy i nie brakuje im energii i wytrwałości, aby realizować swoje cele.

    Dlatego nie zatrzymujemy się i z dumą ogłaszamy III edycję BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ.

    Kolejne wyjątkowe medale, nieziemska energia i motywacja pójdą w świat.

     

    UWAGA!

     

    Biegniemy już 29 sierpnia we Wrocławiu oraz wirtualnie w całej Polsce. Można biec na całym świecie pod warunkiem, że medal będziemy mogli wysłać pod wskazany adres w Polsce.

    Stacjonarnie będzie mogło być z nami 150 osób – wirtualnie bez ograniczeń!

    Dystans do pokonania to 5 km, w czasie maksymalnym 60 minut.
    Miejsce biegu stacjonarnego: Wrocław, Tor Wyścigów Konnych Partynice https://www.torpartynice.pl/

    Opłata startowa wynosi 50 zł.

    Zebrane środki zostaną przeznaczone na organizację BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ, medale oraz na realizację celów statutowych Fundacji Kobieta Niezależna. 

    Zarezerwuj sobie miejsce i dołącz do nas!
    Zapisz się już dziś do kampanii BIEG PO NIEZALEŻNOŚĆ, by otrzymywać informacje na bieżąco i w dniu wystartowania zapisów dołączyć do BIEGU w pierwszej kolejności.

    👉 Wypełnij formularz – JUŻ TERAZ!!! 

     

    Połączmy nasze siły i wspólnie pobiegnijmy, dmuchając w skrzydła kobiet, aby frunęły w kierunku swoich marzeń.

     

     

     

     

  • Odczuwam przyjemność życia

    Odczuwam przyjemność życia

    Rozmowa z Dorotą Deląg – aktorką, autorką warsztatów wizerunkowych.

     

     

    Joanna Pastuszak – Cybulska  – Dlaczego zdecydowała się Pani na zawód aktorki? Chciała Pani móc rozwijać swoje naturalne zdolności czy raczej nauczyć się nowych umiejętności?

    Dorota Deląg – Miałam dwadzieścia dwa lata, więc trudno jest mówić wtedy o wyższych celach. Bardziej chodziło mi o postawienie wysoko poprzeczki, udowodnienie sobie, że mogę zdać do szkoły teatralnej. Postrzegana ona była jako uczelnia elitarna, bo dostawało się do niej tylko piętnaście osób na rok. To było coś! To był mój cel. Jestem z natury osobą, która wyznacza sobie cele i je realizuje. Wtedy moim celem było zostać studentką Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie.

     

    Miał na to wpływ Pani brat?

    To prawda, mój brat Paweł miał w tym swój mały udział. Zostałam zaproszona na spektakl, który był zarazem egzaminem dyplomowym. Reżyserem tego wydarzenia był ceniony na całym świecie reżyser Krystian Lupa. Nie byłam pewna, co będę robić w życiu, ale ten spektakl zrobił na mnie takie wrażenie, że postanowiłam, że będę zdawać do szkoły teatralnej. Odróżniam się od innych tym, że ja nie tylko mówię, ale też robię to, co zamierzyłam, dlatego osiągnęłam ten cel.

     

    Poza technicznymi umiejętnościami aktorskimi, które kompetencje nabyte w szkole teatralnej wykorzystuje teraz Pani w pracy trenerskiej?

    To jest ogromny wachlarz kompetencji. Dopiero teraz, pracując bezpośrednio z ludźmi na warsztatach, widzę jak ogromną zaletą jest skończenie studiów o profilu artystycznym. Ten profil daje nam nie tylko wrażliwość na to kim jestem, ale też pomaga być dobrym obserwatorem, uczy jak patrzeć na ludzi którzy nas obserwują i odbierają naszą osobę.

    Zawód aktora to jest profesja prawie detektywistyczna. Aktor to postać, która ciągle czegoś szuka, musi się czymś inspirować. Szuka dowodów i formy, aby przedstawić je tak, by odbiorcy mu uwierzyli. Zasada aktorska jest następująca: bądź dociekliwy, zadawaj pytania, kwestionuj odpowiedzi. To, co zobaczysz na pierwszy rzut oka nie musi być prawdą. Często to jest iluzja, powłoka, i dopiero gdy zaczynamy szukać odpowiedzi głębiej w sobie, dochodzimy do prawdy. A jest to prawda, która może być interesująca też dla innych, nie tylko dla siebie. Bo tak naprawdę celem jest to, aby nawiązywać dobre, spójne relacje.

    W biznesie stawiam na wiarygodność, dlatego ważne jest dla mnie, aby uruchomić w ludziach inspirację do poszukiwania. Prowadząc moich klientów, uczę ich właśnie tego poszukiwania siebie i dopiero później ubierania tego w biznesowy spójny wizerunek.

     

    Czy jako aktorzy uczycie się zarządzać własnymi emocjami w roli, czy waszym zadaniem jest raczej zapomnieć o tym i nadać granej postaci zupełnie niezależny od was charakter?

    W mojej ocenie, w aktorstwie chodzi o coś zupełnie innego. Aktorstwo według mnie to głęboka analiza tekstu, który jest dla nas tylko pretekstem. Widzimy o czym jest historia, jacy są bohaterowie, poznajemy płaszczyzny rozgrywającej się akcji – obyczajowe, historyczne, itp. I wtedy dopiero musimy zadać pytanie – kim jest ten konkretny bohater, jakie ma problemy, w jakiej epoce żyje. Jak już przejdziemy etap analizy, to zaczynamy budować mu biografię. Następnie musimy udowodnić, że jest ona spójna. Patrzymy jak ten konkretny bohater współgra z innymi postaciami i dopiero wtedy powstaje pełen obraz tej postaci.

    Analizy postaci uczymy się w szkole, ale emocje, zachowania czerpie się z siebie. Takim jesteś aktorem, jakim jesteś człowiekiem. Im bardziej człowiek jest doświadczony, tym lepszym jest aktorem. Ten zawód polega na obserwowaniu i odtwarzaniu tych obserwacji przy jednoczesnym wykorzystaniu do tego własnego ciała.

     

    Czyli grana rola to jest kwestia interpretacji przez konkretną osobę i jej doświadczenie życia?

    Tak, to zależy od indywidualnych warunków (wygląd, głos, zachowanie się) i wrażliwości danego aktora. To zawsze jest czyjeś unikatowe doświadczenie. Każda rola to zawsze jest czyjaś interpretacja.

     

    Czy są jakieś zachowania, o których aktor powinien zapomnieć?

    Oczywiście! Przede wszystkim, powinien zapomnieć, że ktoś na niego patrzy, wyzbyć się wstydu bycia ocenianym. Wychodząc na środek sceny w teatrze, to jest przywilej, że można to robić. Wychodząc na scenę jest się kimś, kto prowadzi widza. To jest niezwykle ważne, aby stanąć w samotności scenicznej.

     

    Czy ta sama zasada obowiązuje przy wystąpieniach publicznych?

    Dokładnie tak, z tym, że tutaj jest o wiele łatwiej, bo prezentujemy wyłącznie siebie. Wykreowanie siebie na wiarygodnego mówcę, to nie jest przedstawienie obcej osoby, lecz jest to znalezienie w sobie takich instrumentów, które będą interesujące dla innych. One są w nas obecne, tylko tę unikatowość należy najpierw odkryć. Poznajemy ją m.in. podczas odpowiadania na pytania, dlaczego coś robię, co mogę przez to zaoferować innym.

     

    Jakich cech, które mają aktorki, brakuje kobietom niezwiązanym z tą branżą, a mogłyby one być im przydatne, np. w pracy zawodowej?

    Aktorki potrafią wykorzystać narzędzia mowy, mają świadomość ciała, potrafią lepiej operować głosem, intonacją, artykulacją. Umiejętność ułożenia głosu to impostacja, coś co ludzie spoza sceny pomijają. Zwykle nacisk kładziony jest na treść, co ma być przedstawione. A tak naprawdę, równie ważne jest, jak te treści będą przekazywane.

    90% komunikatu jaki przekazujemy ludziom nie dociera do nich. Liczy się pierwsze wrażenie i możemy je wzmocnić pracując właśnie nad głosem, jakim się posługujemy. Nawet najmądrzejsze treści nie odniosą skutku lub zostaną pominięte, jeśli forma wystąpienia będzie słaba. Zawsze przecież można sobie coś ściągnąć z internetu, nie trzeba słuchać wystąpienia, które jest mało atrakcyjne.

     

    Czy są standardowe zagadnienia z jakimi przychodzą na warsztaty autoprezentacji Pani klientki?

    Zwykle są to klientki, które mają swoje biznesy, próbują odróżnić się od innych przedsiębiorczych kobiet, znaleźć własny styl. To są kobiety, które szukają niezależności.

    Nie jestem coachem ani psychoterapeutką, ale mówię o sobie, że jestem w podróży. Jest to inspiracją dla innych kobiet. Moim mottem jest robić rzeczy, które kocha się robić, stosuję tę zasadę nie tylko w zakresie zawodowym, ale też prywatnym. To jest moja autentyczność, komuś się ona podoba albo nie. Niczego nie udaję, nawet wtedy, gdy zaliczam porażki. Jak każda kobieta, dążyłam do tego, aby być osobą którą jestem. Mam świadomość, że autentyczność nie jest łatwa, trzeba się jej nauczyć, zaakceptować siebie.

    Moimi klientami są także mężczyźni i oni też szybciej realizują te zadania, które wypracowujemy. Dlaczego? Bo oni mają większą wiarę w sobie.

    Wiara w siebie – to jest główne wyzwanie, nad jakim pracujemy na warsztatach. Zanim wejdziemy w prezentację i mówienie o sobie pod kątem biznesowym, musimy się przebić przez różne warstwy ukrywane pod hasłami typu: nie chcę, nie lubię siebie, nie wiem kim jestem, nie mam na to ochoty, i tak mi się nie uda, to jest do niczego nie potrzebne, kobiety są zawsze źle odbierane cokolwiek zrobią, itp. Fatalna samoocena jest podstawą złego funkcjonowania zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Wiem to z doświadczenia, bo ja też taka kiedyś byłam. Też mi się wydawało, że nie mogę nic osiągnąć, aż do momentu, kiedy w moim życiu wydarzyło się to wszystko nad czym pracowałam. Punkt w którym jestem w tej chwili, to zupełnie inny punkt odniesienia niż rok temu. I podczas warsztatów pokazuję kobietom jak pracować nad tą samooceną.

     

    Niektóre kobiety myślą o sobie, że są jak „szare myszki”, nigdy nie osiągną w żadnej dziedzinie sukcesu. Czy w każdej kobiecie z takimi przekonaniami da się wzbudzić lub  odnaleźć siłę i pewność siebie? 

    Oczywiście! Ta „szara myszka” są właśnie najbardziej interesująca! Trzeba najpierw zgłębić, dlaczego ona trwa w tym stanie i ukrywa się? Na własnych oczach widziałam, jak tzw. zwykłe kobiety przeradzały się w piękne i porywające mówczynie, tylko trzeba było wzbudzić w nich pewność, że są ważne, wartościowe, nauczyć je korzystać z własnych zasobów jakie w sobie mają.

    Na warsztatach zawsze stawiam jako priorytet założenie, że ciało jest naszym narzędziem i musimy umieć je wykorzystywać do budowania przekazu. To nie tylko praca z głosem, jego wysokością, ale też styl bycia, ubiór, wygląd jest istotny. Tak więc podczas warsztatów budujemy spójny personal branding, i nawet kobiety, które uważały się za mało interesujące, osiągają w konsekwencji swoje cele.

     

    Jaki obraz Polek wynosi Pani ze swojej praktyki szkoleniowej? Czy jest jakiś uniwersalny obraz?

    Nie ma uniwersalnego obrazu, ale jest jedna tendencja, którą obserwuję, a mianowicie, że Polki są kobietami rozgoryczonymi. Powoduje to rozbieżność między społecznymi oczekiwaniami, rolami w jakie się je wtłacza, a ich własnymi dążeniami, pragnieniami. One są wciąż uwikłane w obrazy z przeszłości. Obowiązek bycia matką nieskazitelną, kobietą zawsze wierną i gotową do poświęceń, przeplata się z wymaganiami współczesności i oczekiwaniem od kobiet bycia spełnionymi zawodowo, szczęśliwymi, świetnie zarządzającymi swoimi rodzinami i życiem. Tu nie ma miejsca na pomyłki ani poprawki, porażek się im nie wybacza. W życiu takiej kobiety mężczyzna jest przywilejem.

    Kobiet, które radzą sobie świetnie jest mniej i są nimi te, które powiedziały głośno „Basta, nie chcę tak!”. Nie dostrzegam takich postaw u kobiet z Zachodu, czy nawet u Ukrainek czy Rosjanek, one znają swoją wartość. My wciąż to w sobie musimy budować.

     

    Czyli jest to etap poszukiwania tożsamości?

    Tak, bo jak inaczej żyć świadomie lub w zakresie życia zawodowego, występować publicznie? Wystąpienie publiczne to jest podzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem. Jak mamy się tym dzielić, skoro tego o sobie nie wiemy? Często słyszę, „daj mi parę trików – jak mam wyjść, kiedy się uśmiechnąć, jak mam patrzeć”, itp. Taka taktyka jest błędna. Wystąpienie polega na tym, że to co mówisz, dociera do ludzi, daje im wartość, ale wpierw musi to być przez Ciebie zrozumiane, przeżyte, przefiltrowane. Musi to być Twoja prawda.

     

    Czy ma Pani swoją definicję niezależności?

    Nie mam definicji, ale ja rozpoznaję siebie jako kobietę niezależną. Codziennie budzę się rano z uśmiechem na twarzy. Nie jest idealnie, bywa czasem nawet bardzo ciężko, ale jestem niezależna pod każdym względem – zarówno emocjonalnie, duchowo, jak i finansowo jestem wolna. I nie o zasobność konta tylko chodzi, ale o to, że wiem, że to ja kreuję swoją rzeczywistość. To ja ją tworzę i to ja jestem za nią odpowiedzialna.

    Jeśli danego ranka nie wstanę, to jest to moja odpowiedzialność. Jeśli wstanę i powiem „dzisiaj mi się na pewno nic nie uda”, to jest to moja odpowiedzialność. A jeśli wstanę i powiem „to jest ten dzień!”, to też ja będę za to odpowiedzialna. Niezależność przejawia się u mnie moją codzienną motywacją do działania, akceptacją siebie, kochaniem siebie, wdzięcznością, że mogę być tu i teraz.

    Często wybiegamy myślami wprzód, dywagując „co będzie za tydzień, za miesiąc”. Nie wiemy co będzie, nikt nie mógł przewidzieć pandemii. Nie mogę walczyć z wiatrakami, i dlatego ja zawsze robię to, co mogę w danym momencie. Puszczam się na fali i płynę. Zapomnieliśmy o tym, czym jest przyjemność życia. Czuję się niezależna i mam z tego przyjemność, a kiedy jest przyjemność i zadowolenie, to przyciągamy do siebie dobrych, właściwych ludzi, przyciągamy dobrą energię, pieniądze.

     

    Jak swoim sposobem bycia możemy wzmacniać niezależność?

    Dostrzegam, że sami siebie wprowadzamy często w zależności, uwikłania, dziwne relacje. Brak niezależności, to jest np. oczekiwanie, że ktoś odbierze telefon, że ktoś mnie zrozumie, że ktoś da pracę, pokocha. Oczekiwanie to jest rozczarowanie. Ja niczego nie oczekuję. Jak nawet coś nie wyjdzie, to nie robię z tego tragedii, tylko wyciągam wnioski. Mówię do siebie, „OK, tym razem mi nie nie udało, może się nie przygotowałam, może źle odczytałam sytuację, a może to był zwyczajnie mój słabszy dzień”. Nie oceniam się i nie prześladuję złymi myślami. Ja mam specyficzną filozofię życia, nie wpadam w karuzelę domysłów, skupiam się tylko na tym, co wiem na pewno, co mam do wykonania. I to właśnie robię.

     

    Serdecznie dziękuję za refleksyjną rozmowę! 

    DOROTA DELĄG – sama o sobie.

    … Autentyczność  wynika z radości robienia rzeczy, które kocha się robić. Bo nie jest ważne to, jak wypadniesz w oczach innych, ważne jest to ile dasz z siebie innym …

    Ukończyłam PWST we Wrocławiu 1999 roku. Od ponad 22 lat jestem  czynnie związana z Wystąpieniami  Publicznymi  i Autoprezentacją. Od 2018 rozpoczęłam działalność związaną z tworzeniem własnego programu treningowego. Warsztaty, które prowadzę oparte są na technikach opracowanych przez Konstantina Stanisławskiego oraz Lee Strasberga- Twórcy technik, które do tej pory są podstawą  edukacji w Szkołach Filmowych i Teatralnych na całym świecie.

    Program warsztatów opracowałam na podstawie wiedzy zdobytej przez 22 lata praktyki pracy zawodowej. Nazwałam i opisałam techniki, które sama stosuje od wielu lat w pracy w telewizji i teatrze. Program warsztatów jest autorski – przez ostatnie trzy lata prowadziłam wiele spotkań grupowych i indywidualnych. Poza warsztatem ze sztuk komunikacji, opracowałam projekt Wideo Wizytówki oraz Wideo Elevator Pitch.

    Prywatnie jestem mamą siedmioletniej Sary, pasjonuje mnie przyroda i filozofia  Zwierzęta zawsze są obok mnie, zarówno psy jak i konie. Jestem optymistką i wierzę, że wszystko jest w naszych rękach

    Życie to wspaniała przygoda, sama kreuję scenariusz mojej historii.

    LinkedIn – Dorota Deląg

    Instagram – PoranekDoroty

    lub po prostu www: https://dorotadelag.com.pl/

     

     

  • Rozróżnijmy biznes od drogiego hobby

    Rozróżnijmy biznes od drogiego hobby

    Rozmowa z Anną Kupisz – Cichosz  – psychologiem, coachem, trenerką biznesowych strategii, właścicielką marki „Firma jest kobietą”,  autorką kursów online i uczestniczką międzynarodowych konferencji biznesowych.

     

    Joanna Pastuszak – Cybulska  – Jesteś obecna w biznesie już długi czas. Dlaczego rozpoczęłaś karierę przedsiębiorcy?

    Anna Kupisz – CichoszBiznesowa droga była dla mnie jedynym słusznym wyborem. Miałam przekonanie, że nie chcę rezygnować ze „studenckiego stylu życia”. Wyjaśnię od razu co to oznacza – w ramach studiów, sami kształtowaliśmy swój plan dnia, tygodnia, rozkład zajęć. Były przedmioty obowiązkowe, ale można było sobie dopasować dzień i godzinę, kiedy będziemy w nich uczestniczyć.

    Już podczas pierwszych zawodowych praktyk, trwających od godz. 9:00 do godz. 17:00, poczułam, że jest to wygodne, bezpieczne, typowe, ale nie jest to coś, w czym się czuję dobrze. Większe potwierdzenie tego zdobyłam, kiedy zaczęłam pracować w korporacji. Wiedziałam, że chcę pracować z ludźmi, a nie z systemami. Jestem psychologiem, ale nie ciągnęło mnie do  pracy w poradni czy w klinice, sama od początku chciałam ustalać swój dzień. Na to miały wpływ też inne czynniki, jak np. urodzenie dzieci, potrzeba kreowania swojego dnia zgodnie z naszymi potrzebami.

    Kiedy byłam w ciąży, zauważyłam też schematy, które mi się nie podobały. Zostałam zepchnięta ze ścieżki awansu na dalszy plan, ponieważ było oczywiste, że nie będę już tak aktywna jak wcześniej. Zawodowo, zostałam sprowadzona na „ścieżkę mama”. Ktoś zdecydował o tym za mnie. Bardzo mnie to drażniło. Nie jestem osobą, która łatwo dopasowuje się do systemu. Ja raczej kreuję swój system i zapraszam do niego ludzi, którym się on podoba. To jest moja największa wartość – potrzeba samostanowienia o sobie.

    Zbiegło się to z kryzysem z 2010 r. w Stanach Zjednoczonych, którego echa słyszeliśmy też w Polsce. Byłam wtedy na drugim urlopie macierzyńskim, mąż stracił pracę, a moja pensja nie była w stanie dostarczać finansów, które gwarantowały nam poziom na jakim chcieliśmy żyć. Zdecydowałam, że nadszedł właściwy czas na działanie i rozwinięcie swoich biznesowych kompetencji.

    Rozpoczęłaś biznes w trakcie kryzysu gospodarczego?

    Tak, bardzo zależało mi, aby być samowystarczalną finansowo, uniezależnić się od rynku pracodawcy, od rynku kreowanego przez kogoś innego. Pierwsze próby budowania firmy rozpoczęłam w roku 2005/6, ale to rok 2010 powiedział: Koniec bawienia się w biznes, testowania rzeczy, asekuracji, że jest etat, który może mi pomóc i który absolutnie nie jest bezpieczny, bo nie jest zależny ode mnie.

    Wiedziałam to odkąd przeczytałam książkę „Biedny ojciec, bogaty ojciec” Kyosakiego. Pragnęłam stworzenia własnej firmy w ramach której będę zawsze w stanie zapewnić sobie byt finansowy.

    I to jest też cel, jaki stawiam, kiedy pracuję z kobietami – ustawić sobie jako cel wysokość osobistego wynagrodzenia. Klientki mówią: ja nie muszę zarabiać tych 15.000, bo wystarczy mi 7 000. Resztę zarabia moja druga połowa. Zadaję wtedy pytanie: No dobrze, a co jeśli ta druga połowa przestanie istnieć w twoim życiu? Co jeśli straci pracę, ze względów zdrowotnych utraci możliwość zarabiania pieniędzy lub po prostu wydarzy się jakaś definitywna tragedia? Czy nie jest lepiej, aby przy planowaniu firmy od razu dojść do takich pieniędzy, które zapewniają komfort codzienności?

    To kryzys wyzwala w nas konieczność przedsiębiorczości?

    Według mnie, potencjał przedsiębiorczy tkwi w nas wszystkich bez względu na okoliczności. U siebie zaczęłam go rozpoznawać, mając doświadczenie pracy w korporacji i administracji publicznej. Już wtedy wiedziałam, że pójdę w samozatrudnienie lub budowanie firmy. Cel finansowy do jakiego na tamten czas dążyłam, osiągnęłam po około sześciu miesiącach pracy we własnej firmie. Kiedy budujesz firmę w kryzysie, to sukces następuje dużo szybciej.

    Zadałam jednak pytanie: co dalej? Jak rozwijać to, co już działa w takimi efektami? Moim celem jest zarządzanie firmą o ośmiocyfrowym zysku. Osiągnięcie tego zajmie mi jeszcze kilka lat, ale będzie to wynik ciągłego modelowania biznesu.

    Zasada tego modelowania jest taka: jeśli masz w wizji swojej firmy misję sukcesu, to trzeba będzie wykonać realizację tego sukcesu. Najpierw jest jeden cel. Co w momencie, kiedy zostanie zrealizowany, jakie będą kolejne kroki? Musi być też wyznacznik osiągniętego celu, np. przeprowadzone konsultacje, konkretna liczba. Tak jak deadline – zrobione, idziemy dalej.

    Każda z kobiet musi ustalić sobie czym jest sukces dla niej, a nie kierować nie zewnętrznymi powodami. Jeżeli sukces dla mnie to generować konkretną kwotę, to jego osiągnięcie zależy od planu realizacji jaki muszę przygotować i wykonać.

    Jakie widzisz przeszkody w zachowaniu kobiet, uniemożliwiajace im osiągnięcie ich sukcesów?

    Moim zdaniem, nie ma czegoś takiego jak cechy charakteru czy cechy osobowości, które uniemożliwiają ci osiągniecie sukcesu.

    Cechy charakteru określają skrajności. Skala wygląda następująco: możesz być albo niesamowicie naiwna, łatwowierna, poprzez bycie lekko naiwną, ufną, do bycia skrajnie podejrzliwą i nieufną. I to jest kontinuum cechy charakteru. Pozostaje pytanie, gdzie świadomie chcesz być na tej osi? Zaleca się, aby unikać skrajności, ale ważna uwaga – czasem skrajna nieufność może ci służyć.

    Posiadamy różne cechy osobowości, które w zależności od tego, jak się nimi posługujemy, służą nam lub nie. Jeśli masz cechy charakteru sprzyjające wierze w to, co mówią ludzie, czyli ufasz słowom, które ludzie wypowiadają, to pomaga ci ich rozumieć, umiesz z nimi rozmawiać, nawiązujesz z nimi łatwy kontakt. Ale niektóre rzeczy trzeba spisać, nie wierzyć ludziom „na słowo”, dlatego trzeba tu połączyć inne ceny osobowości z którymi zbudujesz swój sukces. Ja bym powiedziała, że nie ma cech osobowości, które będą ci coś utrudniać. Wszystko zależy od tego, kiedy je stosujesz i w jakim natężeniu.

    Masz doświadczenie w pracy z zagranicznymi klientkami. Jakie dostrzegasz różnice w stylu prowadzenia biznesu Polek i kobiet z innych krajów?

    Takie różnice zauważyłam zwłaszcza u Brytyjek, kobiet wychowywanych w tamtym środowisku, jak i u Amerykanek. Dużo łatwiej jest im tworzyć firmy z dużą wizją, przychodzi im to o wiele prościej niż nam. Kiedy otwierają firmy, to od razu pojawia się myśl „Think Big”, od razu zaczynają z dużą wizją. Nie chcą ograniczać się tylko na swój niewielki, lokalny rynek, ale od razu idą do wszystkich, którzy mogą być zainteresowani w jakimś stopniu ich ofertą, np. do wszyskich klientów, którzy mówią po angielsku. Nie mają też oporów z nawiązywaniem współpracy z zagranicznymi partnerami, z Australijczykami, Kanadyjczykami.

    Polki i niektóre europejskie nacje mają inny plan: najpierw sprawdzę się w jednym kawałku, potem w kolejnym, jeszcze później pójdę trochę dalej. Czyli zaczynamy od mikrodziałań i potrzebujemy potwierdzenia, że te akcje dla nas odpowiednio pracują i potem dopiero robimy więcej, myślimy o kolejnym pułapie – coraz wyżej i dalej.

    Ja też na początku, pracowałam z ludźmi z Warszawy, później z całego województwa. W 2014 r. pomyslałam, aby zbudować ogólnopolską inicjatywę „Firma jest kobietą”. Szybko potem zaistniała potrzeba dotarcia do Polek mieszkających poza granicami naszego kraju.

    Dla klientek, które również wybierają na początku drogę „małych kroków” mam pewną podpowiedź. Gdy prowadzisz biznes i od razu masz myśl, że będziesz działać na wielką skalę, nie tylko wobec lokalnego rynku, ale też szerzej, inaczej budujesz biznes, inaczej myślisz o klientach, od razu inaczej budujesz produkty i myślisz o partnerstwach. Zupełnie inaczej budujesz zaplecze biznesowe, co bardzo dobrze potem widać w wynikach finansowych.

    My w Polsce musimy dopasowywać biznes do skali, o jakiej myślimy, podczas gdy osoby z Zachodu od razu myślą o firmach w wielkich kategoriach. One zaczynają od małego rynku, ale mają wielką wizję i mają więcej możliwości poznania wielu partnerów z różnych miejsc, w różnych państwa.

    Powodzenie w biznesie mierzy się po około dwóch latach. Wyniki, jakie uzyskuje Polka i Amerykanka będą inne, mimo, że obydwie zaczynały na tym samym pułapie, wykonały tę samą pracę, kontaktowały się z taką samą liczbą osób. Z tym, że Amerykanki kontaktują się z ludźmi rozsianymi na całym świecie, którzy „znają innych ludzi”. Polki działają z mniejszym rozmachem.

    Podoba mi się, to co mówisz. Pamiętasz, jak się poznałyśmy – to były pierwsze miesiące mojej działalności. Nie wiedziałam, jak mówić do ludzi, co mówić, jakim językiem się do nich zwracać, jak się ubierać, bałam się każdej nowej inicjatywy …

    Oczywiście, pamiętam to. Ważne, aby działać uczciwie i zgodnie z własnym kompasem, w swoim tempie.

    Wahałam się też, jak wysoką cenę będę musiała ponieść, aby osiągnąć jakieś efekty swojej pracy. Ciągle słyszałam, że przedsiębiorczość to konieczność nieustannego „płacenia za coś”. Z jakimi kosztami, według ciebie, trzeba się mierzyć, aby coś zdobyć, zrealizować swój sukces?

    Uważam, że nie ma czegoś takiego, aby musieć coś poświęcić, by odnieść sukces. Jeśli idziesz po swoje marzenie i czujesz, że zaczynasz płacić wysoką cenę, to znaczy, że źle realizujesz swój cel. Powiem to twardo – przyjęłaś złą strategię, która wymaga od ciebie kosztów. Kiedy płacisz za dużo w kontekście zdrowia, braku czasu spędzanego z konkretnymi ludźmi, nie masz go dla przyjaciół, źle układa się w planie finansowym, energetycznym, emocjonalnym, jeśli gdzieś musisz zacząć się poświęcać, to znaczy, że strategia realizacji twojego celu, marzenia jest zła. Możesz to kontynuować zaciskając zęby, a możesz też iść po rozum do głowy i zastanowić się, co można zrobić inaczej, lepiej.

    My jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że trzeba płacić za coś cenę. Podam przykład. Jest w nas energia męska i żeńska, męska jest mocno skupiona na celu, a kobieca na relacjach. Żeby dojść do sukcesu, obie energie muszą współgrać. My przejęłyśmy od mężczyzn ich działanie – muszą być rezultaty, wyniki. Inaczej też regeneruje się kobieta i mężczyzna. Mężczyzna działa w trybie: dzień / noc. Kobieta bardziej działa w cyklach, które nam towarzyszą: w pierwszej fazie jesteśmy na wyższej energii, lepiej się czujemy,  jesteśmy bardziej chętne do tego, aby występować publicznie. I jest druga połowa cyklu, która jest bardziej wycofana, to genialny czas na planowanie w firmie. W momencie, kiedy zaczynasz osiągać cele patrząc tylko na rezultaty i kierując się tylko męską energią, to jako kobieta bardzo szybko zaczynasz się wypalać, tracić coś i płacić bardzo wysoką cenę za to, co robisz. Ciągła pogoń za ambicjami, rywalizacja, osiąganie wyśrubowanych wyników, to prosty przepis na dotarcie do punktu, kiedy ciało mówi: poczekaj. Organizm będzie domagać się od Ciebie, aby zwolnić. Jeśli cel osiągniesz pół roku później, nic się złego nie stanie. Masz mnóstwo czasu.

    Jesteśmy przyzwyczajeni do mówienia: nie mam czasu, nie mam czasu. Rekomenduję wszystkim piękną książkę „Potęga teraźniejszości”. Zauważysz szybko, że masz czas. Nie możesz ciagle myśleć o przyszłości ani przeszłości, bo ciebie tam po prostu teraz nie ma. Żyjesz w teraźniejszości. Żyjesz dzisiaj. Twoje czyny będą mieć konsekwencje na przyszłość, dlatego zastanów się, jakie koszty mogą być do zapłacenia na przestrzeni kolejnych miesięcy. Jeśli już dzisiaj płacisz za wysoką cenę względem swoich marzeń, zastanów się nad ostrzeżeniem: nie tędy droga.

    Mówi to osoba, która doskonale wie, co mówi. Mi się kiedyś wydawało, że muszę być co tydzień w innym mieście, na innej konferencji. Nieustannie w drodze, w siedzącej pozycji, ciągle w mieście i hałasie, który stresuje organizm. Mimo, że stres zawodowy nie był zbyt wielki, to jednak napięcie wewnątrz organizmu spowodowało skuteczne unieruchomienie mnie na kilkanaście tygodni. Mogę zatem powiedzieć, że za sukcesy, cena jaką poniosłam była za wysoka, forma realizacji planu była zła, cel został osiągnięty, ale można go było też wykonać w tym samym czasie w inny sposób, bez tego wysiłku.

    Czasem się jednak zdarzy, że źle oszacujemy własne siły i biznesowe kompetencje i trzeba zdecydować się na radykalny krok, czyli zamknięcie biznesu. Jakie są wyznaczniki, które trzeba wziąć pod uwagę podejmując tę ostateczną decyzję?

    Trzeba po prostu policzyć, ile dokładasz do biznesu każdego miesiąca. Rozróżnijmy biznes od drogiego hobby. Jeśli po dwóch latach nie ma punktu w bilansie, w jakim wychodzisz na zero, to rzeczywiście coś nie zadziałało. Już nawet po roku można zaobserwować, że masz złą strategię. Jeśli tylko dokładasz do biznesu, to nie ma wątpliwości, że trzeba go zamknąć.

    Jest to trudna decyzja i często widać jej nieuzasadnione oddalanie. Jest tak zwłaszcza wtedy, gdy włożono pieniądze w zakup maszyn, inwestycje. Nierentowne biznesy są takie, bo najczęściej zostały źle wyliczone ceny. Koszt jednostkowy to nie tylko koszt produkcji, transportu, to też procent kosztów stałych, zmiennych, inwestycyjnych. Jeśli dołożysz zniżkę, rabat, promocję, to naprawdę dokładasz do biznesu. My wcześniej czy później znajdziemy segment klienta, sposób na promocję, ale będzie to prawdopodobnie klient o podobnej lub niższej zamożności od nas, czyli taki, z jakim czujemy się komfortowo. Wydaje nam się, że tanie produkty łatwiej sprzedać – i faktycznie tak jest z klientami o określonej zamożności portfela. Ale nie dość, że zaniżamy ceny produktów, które i tak są źle wyskalowane, to sprzedajemy to w dodatku do niewłaściwego klienta, który nie jest nasz i dostaje nie to, co trzeba. Ktoś powie – A moi klienci tego nie kupią, bo będzie za drogo. No tak, będzie drożej, bo dotychczas to ty dokładałaś do tego biznesu. Musisz znaleźć inny segment klienta. I wtedy się zaczyna ten najtrudniejszy proces decydowania, co dalej. Na ten moment dobrą decyzją może być zamknięcie tego biznesu i przemyślenie swojej sytuacji od nowa.

    Czyli przed podjęciem tej ostatecznej decyzji powstrzymują nas emocje?

    Zwykle tak, bo wierzymy do końca, że może tym razem się uda. A poza tym, przecież już przyznałam się przed innymi – jestem przedsiębiorcą, idzie mi tak dobrze! Nagle trzeba się przyznać przed innymi i sobą samym, że czegoś się nie zrobiło, coś nie wyszło.

    Mamy problem z tym, że to jest dla nas porażka. To nie jest nauka, tylko to jest porażka. Jesteśmy nauczeni jeszcze w szkole, że jak idziesz pod tablicę, i nie potrafisz odpowiedzieć na pytanie nauczyciela, to wracasz z negatywną oceną. I jeszcze jest w tobie wzbudzane poczucie winy i wstyd. W dodatku, w szkole jesteśmy przepytywani tak, aby znaleźć to, czego jeszcze nie umiemy. To inaczej działa, gdy nauczyciel szuka mocnych stron, daje szansę na pokazanie uczniowi tego, co on potrafi, nie ocenia, ale uświadamia człowiekowi, co wie. I ponieważ jesteśmy uczeni oceny negatywnej, jeśli czegoś nie umiemy zrobić, a tutaj np. nam nie wyszło w biznesie, to próbujemy się ratować wszelkimi innymi sposobami, żeby oddalić trudną decyzję o zamknięciu biznesu.

    Dlatego mówię: przelicz dokładnie i licz od samego początku, bo cyfry nie kłamią. Kiedy widzisz cyfry, to zaczyna się wtedy inne liczenie, uruchamia się inny proces mentalny i wtedy jest ten biznes łatwiej zamknąć. Trzymają nas emocje, bo biznes często stworzony jest z pasji, z jakąś większą misją. To, że ten biznes raz nie wyszedł nie oznacza, że nie możesz go zacząć raz jeszcze. To wcale nie oznacza, że to był zły plan. Oznacza to tylko, że zła była strategia, zły segment klienta, złe obliczenia, można było inaczej przygotować produkt, inaczej go wycenić. Czasem trzeba się wycofać, ustabilizować sytuację i zacząć raz jeszcze.

    Czy to jest właśnie droga do niezależności – uwolnienie się od opinii innych ludzi, podejmowanie trudnych decyzji zgodnie z własnymi przekonaniami?

    Powiedziałabym nawet, że jest to droga do wolności. Każdy z nas ma swoje cele, marzenia albo po prostu swój sposób na życie, który chce realizować. Nie każdemu będzie się on podobał. Jednym dlatego, że sami by tak chcieli, innym dlatego, że jest to czymś nowym i nieznanym. Jeśli jednak będziemy wewnątrzsterowni i zgodnie z sobą podejmować decyzje, w ostatecznym rozrachunku wierzę, że wyjdziemy na tym najlepiej.

      

    Dziękuję Ci za mobilizującą rozmowę!

     

    ANNA KUPISZ – CICHOSZ — psycholog, coach, trenerka biznesowych strategii, właścicielka marki „Firma jest kobietą”,  autorka kursów online i uczestniczka międzynarodowych konferencji biznesowych.

     

  • Fundacja Kobieta Niezależna – Podsumowanie Maja’21

    Fundacja Kobieta Niezależna – Podsumowanie Maja’21

    To był maj, pachniała Saska Kępa. Szalonym, zielonym bzem.” Można by tak powiedzieć, bo … 

     

    … od tych wszystkich wspaniałych emocji, towarzyszących temu miesiącowi jeszcze kręci nam się w głowie! Maj, jako jeden z najpiękniejszych momentów w całym roku, był również i dla nas wyjątkowym czasem.

     

    Ale od początku!

     

    W pierwszych dniach maja poinformowaliśmy Cię, że ten miesiąc będzie przepełniony spotkaniami z cudownymi mentorkami, które podczas wydarzeń #poranamentora, będą wspierać Twój rozwój mentalny jak i zawodowy. Zapowiedzieliśmy także, że już za kilka dni rozpoczniemy prawdziwe świętowanie!

     

    Jakie?

    Pierwsze urodziny Fundacji Kobieta Niezależna!

     

    Dasz wiarę, że to już rok?

     

    12 maja odpaliliśmy salwy honorowe i uczciliśmy pierwszy rok działania naszej Fundacji. Podczas konferencji, którą prowadziła nasza prezeska Kamila Rowińska oraz wiceprezeska Anna Cieśla, opowiadaliśmy jak przez te 365 dni wyglądała nasza praca w FKN i co czeka na nas w kolejnych miesiącach. A pracy jest całkiem sporo! Jesteśmy ogromnie wdzięczni za ten rok, który w czasach pandemii, nie był łatwy, ale za to jak owocny!

     

    A jak przez ten okres urosła nasza Fundacja „w liczbach”?

     

    Obecnie nasza Fundacja to:

    • ponad 40 wolontariuszy
    • rozgrzane do czerwoności tysiącami godzin zoomów i pracy komputery i smartfony
    • niezliczona ilość wypitych kaw i wspólnych rozmów
    • 28 spotkań z cyklu #poranamentora
    • 8016 obserwujących na Facebooku
    • 7112 na Instagramie
    • 52 opublikowane filmy
    • 8 inspirujących wywiadów
    • 2 Biegi po Niezależność
    • 3.211 osób, które rozpoczęły udział w Wyzwaniu!

     

    Pod koniec konferencji prezeska Kamila Rowińska, odpaliła prawdziwe fajerwerki! Ogłosiła konkurs „Rozwiń się z FKN”, w którym do wygrania są dwa bajeczne dni w przepięknej Gdyni! Dni wypełnione atrakcjami oraz spotkaniem mentoringowym z samą Kamilą Rowińską!

    Szczegóły oraz formularz zgłoszeniowy naszego konkursu, znajdziesz tutaj: https://fundacjakobietaniezalezna.pl/wez-udzial-w-konkursie/

     

    Zachęcamy gorąco do wzięcia udziału w tym konkursie, bo taka okazja może się już nie powtórzyć!

     

    Jeżeli myślisz, że to koniec atrakcji, jakie zaserwowaliśmy w maju, to lepiej zapnij pasy!

     

    14 maja premierę miała nasza strona internetowa, która dzięki zespołowi www lśni niczym diament! Zespół www pracował w pocie czoła i pod osłoną nocy z najwyższym zaangażowaniem, byś mogła czytać ten artykuł w tak pięknej oprawie!

     

     

    Maj to także niezwykłe spotkania z cudownymi mentorkami! Pierwsze z nich, nadal wirtualne, odbyło się 18 maja we  Wrocławiu. Ekspertką zaproszoną przez Magdę Ciupkę była Magda Falkowska. Poprowadziła ona wyjątkowe spotkanie #poranamentora. Niezwykłe, bo odbywało się w formie warsztatów w kameralnym gronie. Uczestniczki pod okiem mentorki przygotowywały swoje networkingowe prezentacje, otrzymując jednocześnie spersonalizowane wskazówki. Na to spotkanie bilety zostały wyprzedane w błyskawicznym tempie – warsztaty były dedykowane tylko dla 10 najbardziej zdecydowanych kobiet.

     

     

    Kolejnym wydarzeniem z cyklu #poranamentora było spotkanie z Iloną Bajorek! Spotkanie to zorganizowała Marta Ossolińska, a odbyło się w Warszawie online. Tematem spotkania było budowanie pewności siebie i wysokiej, zdrowej samooceny. Zaproszona mentorka, przedstawiła nam, co ma wpływ na odczuwaną pewność siebie i samoocenę. Zapoznała uczestniczki spotkania z praktycznymi narzędziami, za pomocą których można podnieść pewność siebie i wzmocnić poczucie własnej wartości. W spotkaniu tym wzięły udział 33 kobiety, co nas bardzo cieszy!

     

     

    Cykl spotkań #poranamentora w maju zakończyło wydarzenie organizowane przez naszą koordynatorkę Żanetę Musiałek w Katowicach (wersja online). Zaproszoną mentorką była Dominika Gostek, która prezentowała sposoby radzenia sobie z wewnętrznym krytykiem – perfekcjonistą. Trzymamy kciuki za uczestniczki i ich walkę o lepszą wersję samej siebie!

     

    Wielkim zaskoczeniem była dla wszystkich niecodzienna forma spotkania mentorskiego, jaką zafundowała nam Beata Szella – Skrycka razem z jej gościem – Łukaszem Jakóbiakiem. Spotkanie odbywało się dla wszystkich, którzy kiedykolwiek wzięli udział w szkoleniu #poranamentora, a live zarejestrowany został na facebookowej grupie Fundacja Kobieta Niezależna.

    Cieszy nas to spotkanie tym bardziej, że było to jedno z największych marzeń Beaty! W pięknym stylu zrealizowała je na naszych oczach! Gratulujemy jej i wszystkim, którzy zabrali coś ważnego dla siebie z tego spotkania.

     

    Co jeszcze działo się u nas w maju?

     

    Nasza niezawodna Joanna Pastuszak-Cybulska wkroczyła do akcji i przeprowadziła kolejny interesujący wywiad z wyjątkową kobietą! Z kim? Anetą Stępień, inicjatorką akcji „Razem Silne” oraz koordynatorką kampanii społecznej na Facebooku „Dzień Weterana – Szacunek i Wsparcie”. A o czym rozmawiały te dwie niezwykłe kobiety, możesz sprawdzić wskakując na naszą stronę: https://fundacjakobietaniezalezna.pl/kiedy-masz-wsparcie-z-kazdej-zlej-chwili-wychodzisz-z-uniesiona-glowa/.

    Uchylimy tylko rąbka tajemnicy, że tematem tego wywiadu było wychodzenie z uniesioną głową ze złych chwil. Ale nie samemu, bo ze wsparciem! Koniecznie musisz przeczytać ten wywiad, bo niesie on ze sobą ogromną wartość i pokazuje, jak bardzo wsparcie drugiego człowieka jest w życiu potrzebne.

     

    To już naprawdę koniec majowego sprawozdania… Trochę tego było, prawda?

    Ale mamy nadzieję, że dzięki naszym działaniom dostarczyliśmy Ci inspiracji, wsparcia oraz pokazaliśmy drogi rozwoju.

     

    Teraz czekamy na czerwiec i ogłoszenie wyników konkursu „Rozwiń się z FKN”.

    Ponownie, gorąco zachęcamy do udziału w nim i dania sobie szansy na rozwój, o którym zawsze marzyłaś!

     

    Biegnij wypełnić formularz: https://fundacjakobietaniezalezna.pl/wez-udzial-w-konkursie/  – to już ostatnie godziny !

     

     

  • Mamy roczek! Przeżyjmy to jeszcze raz! – WIDEO

    Mamy roczek! Przeżyjmy to jeszcze raz! – WIDEO

    [et_pb_section fb_built=”1″ admin_label=”section” _builder_version=”3.22″][et_pb_row admin_label=”row” _builder_version=”3.25″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”][et_pb_column type=”4_4″ _builder_version=”3.25″ custom_padding=”|||” custom_padding__hover=”|||”][et_pb_text content_last_edited=”off|desktop” admin_label=”Text” _builder_version=”4.9.4″ background_size=”initial” background_position=”top_left” background_repeat=”repeat”]

     

     

    Kochani!

    Mamy roczek! Tak, tak! Już tak długo (i króciutko zarazem) żyjemy jako Fundacja Kobieta Niezależna. To był niesamowity czas, pełen treści, spotkań, nauki. Tworzyliśmy wielkie rzeczy małymi krokami. Jestem z nas dumna! To cudowne móc być i działać z tak wspaniałymi osobami jak Wy.

    Bardzo Wam za to dziękuję.

    Ten rok był też momentem, w którym sami odkrywaliśmy naszą własną niezależność. Wiele rzeczy przemyślałam i doszłam do wniosku, że powiedzieć o sobie KOBIETA NIEZALEŻNA – to brzmi dumnie. A nie powinno, ponieważ chcę, by było CODZIENNOŚCIĄ każdej i każdego z nas!

    Ta „niezależność” to dla mnie możliwość życia pięknego, odpowiedzialnego, w poczuciu wzajemnego szacunku. Możliwość funkcjonowania w świecie z zachowaniem własnych wartości. Bo wiecie: „inny” to nie znaczy „gorszy”. Różnorodność nas ubogaca, daje dodatkowe możliwości spojrzenia na siebie i świat z innej perspektywy. Wiem, że w szczególny sposób widać to w naszej Fundacji…

    Tyle osobowości w jednym miejscu i tyle dobra na jednej płaszczyźnie! Ten rok był rokiem magicznym, ponieważ uświadomił mi, że każdy z nas, i kobieta i mężczyzna, potrzebuje podstawowych warunków do tego, by wzrastać i rozwijać: akceptację, poczucie własnej wartości, wiedzę, dobro i miłość. Fundacja Kobieta Niezależna to opowieść o zmianie, dobrej zmianie którą tworzymy my sami.

    To właśnie tam możemy dotrzeć do naszego serca i spotkać swoje obawy, lęki, ale i marzenia. Te małe i te duże. Gdzieś na dnie drzemie nasza wielkość oparta na  pięknie, szlachetności, rozwoju, doświadczeniu. Jesteśmy powołani do tego, by tworzyć świat piękniejszym, lepszym. A czynimy to każdego dnia, gdy najpierw w sobie, a potem pomagając innym, szukamy tych możliwości i je wykorzystujemy, by budować DOBRO. Ten film mówi o mnie, mówi o Tobie.

    Jesteśmy podobni w naszych ograniczeniach, które często nakładamy sobie sami, ale jesteśmy tak różni, tak pięknie różni, tak niezależnie różni w ich realizacji!

    Kochana Kobieto, Kochany Mężczyzno: NIEZALEŻNOŚĆ jest darem, który odkrywamy w sobie i naszym zadaniem fundacyjnym jest, by pomagać ją odkrywać innym. Niezależny człowiek to człowiek pasji, szczęścia, szlachetności, serdeczności, który odkrywając siebie w prawdzie, umie ją zaakceptować i rozwinąć, tak by żyć pełnią. To człowiek, który pomimo swoich ograniczeń i lęków chce żyć według wartości, jakie wybrał i ze świadomością budować swoją niezależność mentalną, duchową, materialną.

    TY I JA BUDUJEMY NASZ ŚWIAT!

    Wzajemnie możemy się wspierać i dodawać otuchy, wspomagać w rozwoju przez kolejne 12 miesięcy.

    Fundacja Kobieta Niezależna stworzona jest dla Ciebie, by pomóc Ci odkryć potencjał i silę jaką masz w sobie! Dołącz do nas już dziś!

     

    Anna Cieśla, wiceprezeska Fundacji Kobieta Niezależna

     

    Kliknij w poniższe zdjęcie i zobacz film!

    [/et_pb_text][/et_pb_column][/et_pb_row][/et_pb_section]

  • Weź udział w konkursie!

    Weź udział w konkursie!

    Pierwsza edycja konkursu
    „Rozwiń się z FKN” wystartowała!

    Opowiedz nam o swoich celach i wygraj fantastyczne nagrody!

     

     

    Każdego dnia mamy styczność z niezwykłymi historiami wspaniałych kobiet.
    Kobiet, który mają w sobie iskrę, aby zawalczyć o swoje marzenia.
    Kobiet, który nie tylko marzą o sukcesie, ale zaczynają na niego pracować!
    Cudownie jest patrzeć, jak rozwijasz swoje skrzydła i lecisz coraz wyżej na swoim niebie planów.

    Pragniemy załatwić Ci wspaniałą pogodę do lotu i sprzyjające wiatry, które uniosą Cię na kolejny poziom rozwoju!
    Uwaga, proszę zapnij pasy i zajmij bezpieczną pozycję, bo właśnie odpalamy prawdziwą rakietę!
    Ogłaszamy Konkurs!
    Konkurs „Rozwiń się z FKN”.

     

    KIEDY?

     

    Konkurs trwa do 31 maja 2021 r. do godz. 23.59.
    Ogłoszenie wyników nastąpi w dniu 06 czerwca 2021 r. w mediach Fundacji Kobieta Niezależna.
    Zwycięzcy zostaną powiadomieni o wygranej poprzez wiadomość e-mail, na adres wskazany w formularzu zgłoszeniowym.

     

    JAKIE SĄ ZASADY?

     

    Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest wypełnienie formularza zgłoszeniowego
    do 31 maja 2021 r. do godz. 23:59.
    Pod uwagę bierzemy kreatywność oraz zaangażowanie.

    Zgłoszenia konkursowe podlegać będą ocenie komisji konkursowej, której przewodniczyć będzie prezeska Fundacji – Kamila Rowińska.

    WYPEŁNIJ FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY

    NAGRODY, KTÓRE PRZYPRAWIAJĄ O ZAWRÓT GŁOWY!

    Konkurs wygrywają 3 osoby, których zgłoszenia zostaną wyłonione przez komisję konkursową.
    Do wygrania:

    • sesja mentoringowa z Kamilą Rowińską;
    • metamorfoza zewnętrzna polegająca na profesjonalnym dobraniu makijażu oraz fryzury;
    • konsultacja wizerunkowa „w poszukiwaniu swojego stylu” z dyrektor kreatywną firmy Patrizia Aryton;
    • bon o wartości 1 500,00 zł do wykorzystania u partnera konkursu Patrizia Aryton.

    Odbiór nagród oraz ich realizacja nastąpi w terminie:
    21 czerwca 2021 r. – 22 czerwca 2021 r. w Gdyni.

    Laureatkom konkursu zostaną zapewnione nocleg wraz z wyżywieniem na czas odbioru oraz realizacji nagród.
    Czy wiesz, co to oznacza?
    Że na Laureatki czekają 2 bajeczne dni w przepięknej Gdyni! Dni wypełnione atrakcjami oraz spotkaniem mentoringowym z samą Kamilą Rowińską!
    To wspaniała szansa na spełnienie swoich marzeń, ale także na to, aby przemienić plany w działanie i obrać cel swojego rozwoju.

    Taka szansa może się już nie powtórzyć!

    A więc do dzieła! Przeczytaj jeszcze raz, co i gdzie należy zrobić. Zapoznaj się z regulaminem konkursu i weź sprawy w swoje ręce!
    Nie możemy się już doczekać, aby poznać Twoje cele i marzenia.

     

     

    REGULAMIN KONKURSU

     

    POWODZENIA!

     

    WYPEŁNIJ FORMULARZ ZGŁOSZENIOWY

  • Kiedy masz wsparcie, z każdej złej chwili wychodzisz z uniesioną głową

    Kiedy masz wsparcie, z każdej złej chwili wychodzisz z uniesioną głową

    Wywiad z Anetą Stępień, inicjatorką akcji „Razem Silne” oraz koordynatorką kampanii społecznej na fb „Dzień Weterana – Szacunek i Wsparcie”. 

    Joanna Pastuszak – Cybulska: Jesteś żoną weterana misji poza granicami kraju. Pracujesz dla kobiet takich jak ty – życiowych partnerek żołnierzy – weteranów. Organizujesz dla nich cykliczne spotkania. W jakim celu się spotykacie?

    Aneta Stępień: Jestem żoną weterana rannego na misji w Afganistanie w 2002  r. Nie pracuję na rzecz tych kobiet, jestem raczej zaangażowana we wspólne wsparcie dawane sobie nawzajem, razem staramy się robić coś dla siebie, innych weteranów i ich bliskich. Szczególnie miejsce w naszym sercu zajmują nasze dzieci.

    Na spotkaniach spotykamy się w grupie trzydziestu pięciu, a czasem tylko kilkunastu osób – wszystko zależy od tego, jakim czasem dysponujemy. Z reguły są to spotkania weekendowe, które trzeba zaplanować wspólnie z rodzinami, pracą czy służbą mężów w wojsku. Są to dla nas chwile bezcenne. Spędzając wspólnie czas, rozmowom i radości nie ma końca. Każda z nas dzieli się swoją historią, przeżyciami, emocjami, ale najważniejsze jest to, że możemy być przez kogoś zrozumiane.

     

    Z jakiego powodu powołana została akcja pomocy żonom weteranów „Razem Silne”?

    Kiedy na misji zostaje ranny żołnierz, jego rany nosi cała rodzina. Często nie są to rany wyłącznie fizyczne. Są to również doświadczenia odciskające się na psychice człowieka. To, co niewidoczne dla otoczenia, jest trudniejsze do zniesienia. Wraz ze swoimi mężczyznami, kobiety cierpią równie mocno, muszą dźwigać nie tylko ból i lęki męża, ale muszą mierzyć się też z własnym strachem, z własną słabością.

    Otoczenie, teściowie, dzieci, wymagają żebyśmy były silne, spokojne, żebyśmy na nowo się zorganizowały, uporządkowały nasz świat. Ilość tych obowiązków często nas przerasta i zaczynamy tracić kontrolę nad sobą, swoim życiem, zaczyna dominować uczucie klęski, poczucie, że się zawiodło, że być może nie dajemy rady tak jakbyśmy chciały. A powodem tego jest zwyczajny brak sił. Dlatego ważny jest kontakt z innymi kobietami, które doświadczyły tego samego,  przeszły podobną drogę – to podstawowa potrzeba bycia w grupie, bycia zrozumianą i zaopiekowaną.

    Stąd wziął się pomysł cyklicznych spotkań. Spotkania, warsztaty, nawiązane przyjaźnie i kontakty pozwalają niejednej z nas przetrwać cięższe chwile. „Razem Silne” nie stało się zwykłym hasłem, a celem w samym sobie.

     

    Jakie są typowe zadania żon, kiedy ich mężowie pełnią zadania poza krajem?

    Kiedy mąż wyjeżdża na misję, absolutnie wszystko spoczywa na kobiecie – cała trudna i mozolna rzeczywistość. Oprócz tego, stajemy się ,,opiekunkami i terapeutkami” teściów, wymagają oni ciągłego uspokajania i zapewniania, że wszystko będzie dobrze. Wiele osób zapomina o naszych emocjach, że my przeżywamy sytuację dwa razy mocniej. Typowe zadania wykonujemy podwójnie, jesteś i jednocześnie mamą i tatą. I nie jest łatwo pogodzić obie role. Jesteś i kobietą, i jednocześnie mężczyzną. Wszelkie awarie domowe, samochodowe nagle są na twojej głowie, a złośliwość losu bywa taka, że na przykład coś się psuje dzień po wylocie męża na misję.

    Z tym wszystkim wiele z nas radziło sobie doskonale, są też bliscy i przyjaciele, którzy nas ratowali z opresji jak np. mnie, kiedy z dumą podniosłam maskę auta i już niemal uzupełniłam płyn do spryskiwaczy. Mina sąsiada była bezcenna, gdy zapytał czy uzupełniam płyn do chłodnicy? Cóż, odkręciłam nie ten kurek co trzeba…

     

    Jak psychicznie radzicie sobie z trudnościami życia codziennego, wielomiesięczną separacją i  obawą przed tą najgorszą wiadomością, która może przyjść w każdej chwili?

    Tak naprawdę, nie radzimy sobie z tym wcale. W dzień udajesz twardzielkę, uśmiechasz się, bawisz z dziećmi, pracujesz i funkcjonujesz jak automat, odliczając dni do powrotu. Noce są koszmarne, gdy płaczesz ze strachu, tęsknoty, ludzkiego zmęczenia i samotności. Nikt nie umie zrozumieć naszej sytuacji, tego paraliżującego strachu. To, czego doświadczą kobiety w tym czasie, zostanie z nimi już raczej na zawsze. Wiele z nas zmaga się z depresją, bezsennością, uzależnieniem od leków nasennych, ciągłą potrzebą kontroli, by zapobiec ewentualnym nieszczęściom.

    W tym wszystkim cały czas towarzyszy ci poczucie winy, bo ,,zgodziłaś się”, by jechał. A przecież nie mogłaś się sprzeciwić, on jest żołnierzem, to jego zawód, służba i miłość do munduru. Każda z nas miała taką rozmowę z samą sobą, nie były one nigdy łatwe ani oczywiste.

     

    Jak poradziłaś sobie z wypadkiem męża podczas patrolu?

    Czy sobie poradziłam? Do dzisiaj się nad tym nieraz zastanawiam. Jak dostajesz informację, że mąż  został ranny, że stracił nogę, że jest na stole operacyjnym, gdzie trwa walka o życie, zamiera ci świat, wszystko staje w miejscu. Ale wtedy nie masz czasu na ból, na płacz, na rozpacz. Chcesz czy nie chcesz, masz siły czy nie, zbierasz się w sobie, bo są dzieci, są rodzice, są bliscy i najważniejsze, jest mąż, który teraz najbardziej cię potrzebuje. W dzień robisz wszystko co możliwe, by temu podołać, za to w nocy, gdy jesteś sama w łazience, pod prysznicem wyjesz z rozpaczy i własnej bezradności. Ale wiesz, że nie możesz się poddać, paradoksalnie to właśnie wtedy bliscy czerpią  od ciebie siły i nadzieję, w chwilach gdy to ty najbardziej tego wsparcia i siły potrzebujesz, stajesz się oparciem i ścianą.

     

    Czy żony żołnierzy, ogólnie mówiąc funkcjonariuszy związanych z resortami siłowymi, są jakoś szczególnie twarde życiowo?

    W większości na pewno są. Trzeba mieć naprawdę silną psychikę, żeby każdego dnia radzić sobie z lękiem o najbliższą osobę, zarówno o męża na misji, jak i codzienną służbę policjanta czy strażaka na akcji. Tym bardziej, że przecież wiele z nas ma swoją pracę, nieraz i służbę, obowiązki, do tego prowadzimy dom i wychowujemy dzieci. Niejedne plany odwieszane są na kołek, bo nagle wpadnie służba męża, czy poligon czy szkolenie, i ze wszystkimi codziennymi obowiązkami kobieta musi dać sobie radę.

     

    Jak bardzo kobieta związana z funkcjonariuszem mundurowym powinna być niezależna? Pod jakimi względami powinna taka być (mentalnie, finansowo, decyzyjnie)?

    Powinna być tak bardzo niezależna, jak tego chce i może. To są już sprawy bardzo indywidualne każdej z rodzin, wynikające z jej możliwości czy predyspozycji. Tak jak w życiu – jedna kobieta spełni się będąc mamą, czy gospodynią domową, a inna potrzebuje do tego pracy i realizacji zawodowej w pełnym zakresie. Ważne, aby to był świadomy wybór kobiety.

     

    Czym jest dla Ciebie niezależność?

    Dla mnie pełna niezależność, to siła podejmowania samej decyzji. Sytuacja, która jej nie wymusza. Niezależność, to też dla mnie przywilej bycia kochaną każdego dnia mimo cholernego, diabelskiego charakteru 🙂 . Gdy moje emocje nie zależą od emocji partnera, żadne z nas nawzajem się nie ogranicza. Ani zawodowo, ani finansowo.

     

    Jak wzmacniacie swoją siłę, aby choroby zawodowe mężów, czasem inwalidztwo fizyczne, czasem stres pourazowy, nie miały na was i rodzinę negatywnego oddziaływania? Co Was wzmacnia?

    To są trudne pytania. Dużo zależy od tego, jak wygląda dany związek, ile razem przeszli i co mają przepracowane, jak dobrze się znają. Ważne jest wspieranie siebie nawzajem, rozmowy, choć wiadomo, że z faceta – żołnierza ciężko coś wyciągnąć, bo u nich zawsze wszystko jest OK.

    Nas wzmocniły spotkania na warsztatach terapeutycznych z innymi rodzinami weteranów. Podczas spotkań, gdy usłyszysz, że inni mają podobne odczucia czy problemy, czujesz że nie jesteś w tym sama, że „nic ci się nie wydaje”. Łatwiej wtedy zrozumieć partnera i jego sposób widzenia, odczucia. Dzięki tym spotkaniom mężczyźni widzą, że inne żony mówią niemal to samo co jego własna kobieta w domu.

    Nieważne, ile lat ma już twój związek, ważne by czuć, że jest się w nim razem, nie obok siebie. Nawet gdy siedzicie osobno na kanapie oglądając film, czujecie tą bliskość. Ważne, gdy czujesz że możesz na tę druga osobę liczyć w każdym momencie, w chwili dobrej i złej. Prawdą od wieków jest to, że gdy masz wsparcie, to z każdej niemal złej chwili możesz wyjść z uniesioną głową, jesteście wtedy silniejsi, bo jesteście razem.

     

    Żyjecie w specyficznym środowisku. Jak odnajdujecie się w cywilnym świecie, w którym dominuje trochę inny rytm niż ten Wasz, wojskowy?

    To jest tak samo specyficzne środowisko, jak i środowisko nauczycieli, policjantów, służby zdrowia itd. – każde z nich ma swoje przywary i żyje zgodnie w zawodowym kalendarzem. Tak naprawdę otoczenie budujemy my sami. Wydaje mi się, że z biegiem lat i tak te granice się zatarły, że każde ze środowisk bardziej otworzyło się na inne. Mamy przyjaciół zarówno po stronie rodzin wojskowych, jak i poza nimi, i nie rozróżniamy ich w ten sposób. Nasze środowisko bywało hermetyczne, ale teraz jest wymiana, może ta otwartość wynika z tego, że już coraz rzadziej mieszka się na wyłącznie wojskowych osiedlach. Teraz jest tam też wielu cywilów. Dzięki temu te środowiska się przenikają.

     

    Czy wrażliwość żony weterana ulega zmianie w trakcie związku?

    Jesteśmy bardziej wyczulone na niuanse. Kiedy coś się komuś dzieje, to dziwnym zbiegiem okoliczności docieramy jakoś do tej osoby. Wspieramy się, kiedy coś się dzieje blisko nas, zwłaszcza, jeśli chodzi o dzieci. Np. było ogłoszenie, że dziecko straciło nogę w trakcie wypadku. To jest dla naszego środowiska znany przykład, bo wielu z naszych mężów jest po amputacjach, dlatego szybciej wyłapujemy te wiadomości z otoczenia i mocno się w to angażujemy. Wiemy o czym się mówi, kiedy ktoś traci jakąś część siebie. Kiedyś tego tak łatwo nie zauważałyśmy.

    Na pewno jest wśród nas większa uwaga na wydarzające się zło, gotowość do pomocy, aby pokazać, że nikt nie jest sam ze swoim cierpieniem. Same tego doświadczyłyśmy, same to chcemy oddawać.

     

    Czego uczy mąż weteran?

    W każdym kontekście tego słowa – uczy cierpliwości, poszukiwania dróg do zrozumienia siebie. Kiedy rozmawiamy z dziewczynami, to zawsze pojawia się temat braku wzajemnego zrozumienia. Wiele z nas doświadczało np. bezsenności męża. Budzili się w nocy i po raz kolejny analizowali trudne sytuacje z misji. Kobiety na początku tego nie rozumiały. Naturalne jest, aby pomyśleć, że coś się dzieje z relacją, że on jej o czymś ważnym nie mówi – klasyczne kręcenie filmu w głowie. To jest totalne odcięcie się od domu, obowiązków, jemu się nic nie chce, nic go nie interesuje, zamyka się na świat, to co wcześniej go bawiło już go nie śmieszy.

    Mężczyzna nie potrafi się tym otwarcie dzielić, to wychodzi długo później, po wielu próbach rozmów. Nie wynika to z tego, że nie chce, ale na początku, kiedy wszystko jest jeszcze świeże w pamięci, to nie potrafi tego robić. Jemu się wydaje, że chroni kobietę, a kobiecie, że się oddala od rodziny. On liczy na to, że samo się ułoży. A kiedy temat nie jest omówiony, to powoduje, że ludzie się nawet rozstają. To jest brak wzajemnego zrozumienia, wymaga on nauki przez każdą ze stron, aby znaleźć drogę we własnym kierunku, aby się odzyskać.

     

    Jak po powrocie z misji układają się relacje między ojcem, a dziećmi? Domyślam się, że wszyscy muszą nauczyć się siebie na nowo?

    To zależy od wieku, w jakim są dzieci, kiedy rodzic wyjeżdża. U nas to była nieobecność kilkumiesięczna. Przed wyjazdem, przygotowania trwają kilka miesięcy, czyli ta nieobecność jest duża. Powrót też nie jest natychmiastowy, poukładanie rytmu życia w pewną regularność trwa. Zależy to też od stanu psychicznego oraz fizycznego w jakim dana osoba wróciła, oraz czy w trakcie misji wydarzyły się jakieś wypadki.

    Podczas nieobecności mężów, kobiety przyjmują na siebie rolę matki, żony, męża. Zajmujemy się wtedy wszystkim. I bardzo często naszym błędem jest to, na co zwracają nam uwagę psychologowie, że nie umiemy odpuścić po powrocie mężczyzn. Kiedy mąż wraca, niech przejmie z powrotem swoje role. Te obowiązki sprzed wyjazdu powinny do niego wrócić, część z nich można podzielić na nowo. My tego na początku nie umiałyśmy oddać.

    Często tak było, że dzieci, zwłaszcza chłopcy w wieku lat dwunastu, trzynastu, piętnastu przejmowali na siebie odpowiedzialne role głównego mężczyzny w domu. Mieli zakodowane, że  to oni będą pilnować wszystkiego, bo takie dostali zadanie od taty. Po powrocie trzeba to wszystko z powrotem ułożyć, przypomnieć synowi, że ty jesteś jeszcze dzieckiem, powinieneś wrócić do swojej roli.

     

    Czy u żon weteranów też występuje zespół stresu pourazowego?

    Mówi się, że jeśli choruje mąż lub żona, która była na misji, to choruje cała rodzina. I to się sprawdza, te przeżycia są trudne, przechodzi się przez to bardzo ciężko. Rany otwarte, fizyczne łatwiej się znosi, można je zaleczyć szybciej niż rany psychiczne. Mamy przypadki, że żony też się leczyły w klinice stresu bojowego, bo problemy relacyjne z mężami je przerastały. Z zewnątrz człowiek jest czasami twardy, ale wewnątrz to nadal jest „otwarta rana”.

     

    Jak taki związek wpływa na docenianie codzienności? Czy po powrocie dokonuje się jakieś przewartościowanie?

    Przewartościowanie jest zawsze wtedy, gdy kogoś dotnie jakiś problem. Wtedy zaczynasz żyć na nowo. Wtedy życie zmienia się momentalnie. Kiedy człowiek jest młody, bywa że na życie patrzy mocno konsumpcyjnie, dąży do zbudowania domu, dorobienia się samochodu, mnóstwa gadżetów potwierdzających w jakimś sensie jego status. Gdy jednak coś się wydarzy, stwierdza, że materializm nie ma aż tak wielkiego znaczenia. To, co ważne do życia to druga osoba i tworzenie rodziny.

    Musisz mieć kogoś, kto pomoże Ci odbudować się, wzmocnić wewnętrzną siłę. Jest u nas dokładnie tak, jak w bajkach – związek jest na dobre i na złe. Kiedy są trudności, wtedy to się naprawdę potwierdza. Dzisiaj możesz mieć karierę, możesz być superważny, jednak jutro możesz tego nie mieć. A ta bliska osoba jest z Tobą w każdej chwili.

     

    Kiedy jest ten najważniejszy moment, w którym kobiety decydują się na poszukiwanie dla siebie pomocy?

    To jest chwila, kiedy zdają sobie sprawę, że same tego nie pociągną, że coś je przerasta, że nie dadzą sobie rady. Są zmęczone i mimo prób, nie znajdują żadnego dobrego wyjścia.

    Wspierają teściów, rodziców, dzieci, nie pokazują strachu, aby nie osłabiać najbliższych. Wieczorami siedzą same ze swoimi myślami i kumulują w sobie ten cały strach – własny i ten przejęty od rodziny. Ważne jest wtedy wsparcie innych dziewczyn, które żyją tymi samymi sprawami, znają je z własnej codzienności. Nie zawsze to jest od razu wizyta u psychologa, czasem wyzwalająca jest rozmowa z kimś, kto po prostu rozumie problem.

     

    Czy u osób powracających z misji pojawia się problem uzależnień?

    Jest to ogromny problem, który jak dotychczas, jeszcze nie jest dobrze rozpoznany. Kładziemy nacisk na to, aby warsztaty były prowadzone wraz z żonami, aby umiały się one odnaleźć w nowych sytuacjach. To przecież one w pierwszej kolejności widzą, co dzieje się z najbliższą jej osobą. Uczymy kobiety podczas warsztatów, aby umiały dostrzegać i rozumieć problemy uzależnienia i współuzależnienia, jakie mogą się wydarzyć w ich życiu, aby umiały działać z wyprzedzeniem, jeśli zauważą jakieś niepokojące symptomy.

    Dużym problemem jest uzależnienie od alkoholu, nie tylko mężczyzny, ale też pijącej z nim dla towarzystwa kobiety. Chcąc zatrzymać go w domu, mieć pewność gdzie będzie, żony miewają pomysł, aby w tygodniu siedzieć po pracy z mężami przy piwie. A przecież uzależnienie kobiety jest inne niż mężczyzny, one uzależniają się szybciej i jest to dla nich bardziej obciążające. Wtedy nie ma już innego wyjścia, konieczny jest terapeuta, który będzie pomagał w rozwiązaniu już nie tylko kwestii uzależnienia, ale też tego wszystkiego, co było jego przyczyną.

     

    Dziękuję Ci za pełną życiowej mądrości rozmowę!

     

     

    ANETA STĘPIEŃ – Inicjatorka akcji „Razem Silne” oraz koordynatorka kampanii społecznej na fb „Dzień Weterana – Szacunek i Wsparcie”. Prywatnie – żona weterana, matka dwójki dzieci, żyje w towarzystwie psa i kota.

     

  • Fundacja Kobieta Niezależna – Podsumowanie kwietnia’21

    Fundacja Kobieta Niezależna – Podsumowanie kwietnia’21

    Za nami kwiecień. Miesiąc, który zawodził nas słońcem, przynosząc jednocześnie niską temperaturę. W przeciwieństwie do Fundacji Kobieta Niezależna! U nas temperatura była bardzo wysoka! Dlaczego?

    Nadal czujemy emocje II BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ! W dzisiejszym w podsumowaniu zrobimy więc wyjątek i zaczniemy od wydarzenia, które odbyło się na końcu miesiąca.

    Zanim jeszcze biegacze wystartowali, Adam Krzyżanowski poprowadził live’a, podczas którego podzielił się sprawdzonymi wskazówkami, jak najlepiej przygotować się do biegu.

    Tak przygotowani uczestnicy byli już gotowi, by stawić się we Wrocławiu ze swoim numerem startowym – a każdy z nich do samego końca liczył, że bieg będzie mógł zostać zorganizowany stacjonarnie. Niestety okazało się, że w wyniku obostrzeń pozostaje nam forma wirtualna. Jednak to nie ostudziło zapału biegaczy! Po raz kolejny przekonaliśmy się, jaką mamy wspaniałą społeczność. Pokazaliście, że razem możemy wszystko, mimo przeciwności losu. Bieg odbył się więc na terenie całej Polski, a także świata! Każdy biegł tam, gdzie mógł i dzielił się dotarciem do mety w mediach społecznościowych. To był wspaniały dzień, który zapamiętamy na pewno na długo!

    A jak bieg wyglądał w liczbach?

    • Do biegu oficjalnie przystąpiło 190 osób, w tym 14 mężczyzn!
    • Wiele osób pobiegło też nieoficjalnie jako osoby towarzyszące!
    • Łącznie przebiegliśmy ponad 1000 km!

     

    Poza ekscytującym II BIEGIEM PO NIEZALEŻNOŚĆ kwiecień obfitował w wydarzenia z cyklu #poranamentora. Nasze koordynatorki zorganizowały aż trzy takie spotkania!

    Pierwszym z nich było spotkanie z Architekt Porządku, czyli Agnieszką Witkowską! Agnieszka opowiadała o swojej drodze do zmiany i podzieliła się wskazówkami, jak przejść ją z sukcesem. Spotkanie odbyło się wirtualnie w Kwidzynie, a zorganizowała je nasza koordynatorka Beata Szella-Skrycka. Wiedziałyście, że droga do zmiany to także zrobienie kroku w tył? I on nie oznacza porażki! W spotkaniu wzięło udział 45 osób, za co bardzo dziękujemy!

     

    Drugim wydarzeniem, było wirtualne spotkanie w Opolu z Marcinem Kokoszką! Nasza koordynatorka Marzena Matuszkiewicz zaprosiła mentora, który opowiedział o marketingu oraz sprzedaży w Internecie. Jest to niewątpliwie temat na czasie. Wskazówki Marcina  okazały się nieocenione, szczególnie teraz, kiedy biznesy online generują zyski o wiele większe niż w latach poprzednich. W spotkaniu wzięło udział 35 osób, co nas bardzo cieszy!

     

    Ostatnie ze spotkań #poranamentora, było prawdziwą wisienką na torcie. Idealnie wpisało się w misję naszej Fundacji Kobieta Niezależna! Dzięki koordynatorce, Marcie Ossolińskiej, mentorem spotkania online w Warszawie była mecenas Katarzyna Kraus. Opowiedziała o bezpieczeństwie finansowym w związku! Zwróciła uwagę na to, że nawet nie pracując, powinnyśmy brać udział w podejmowaniu decyzji finansowych, dotyczących naszego gospodarstwa domowego oraz dbać o bycie bezpieczną i niezależną finansowo! W spotkaniu wzięły udział 53 osoby, co pokazało, jak bardzo ważny jest to dla Was temat!

     

    Wspaniałym podsumowaniem spotkań, wniosków oraz nawiązanych podczas tych spotkań relacji, jest stworzona na Facebooku grupa dla uczestniczek! Członkowie wspierają się, motywują oraz dzielą się swoimi wrażeniami ze spotkań. Dołącz do grupy koniecznie, jeżeli chcesz budować wspierającą się społeczność!

     

    Kwiecień to także wywiady, które przeprowadziła nasza niezawodna Joanna Pastuszak-Cybulska. Jej gościem była Magdalena Walkiewicz – adwokat oraz współautorka bloga „Masz prawo”.

    O czym rozmawiała Joanna ze swoim gościem?

    Zdarza się że matki kłamią, robią to tak, żeby oczyścić z oskarżeń swoje dziecko, ukazać je w lepszym świetle. Nie wiem, czy same w to wierzą czy nie, ale są bardzo zdeterminowane w swoich działaniach. Często nawet ewidentne dowody nie są w stanie wybić ich z tych torów myślowych. Wydaje im się że wszystko może być przecież sfałszowane, spreparowane. Dziecko jest w takiej relacji bogiem, któremu matka służy i dba o jego doskonałe samopoczucie. Trudno rozstrzygnąć, kto w tej relacji jest bardziej świadom swoich manipulacyjnych umiejętności – matka czy dziecko, zwłaszcza „niewinny” syn.

    Niech ten fragment zachęci Was do przeczytania tego niezwykłego wywiadu! Zakochanie to nie jest okoliczność łagodząca – Fundacja Kobieta Niezależna (fundacjakobietaniezalezna.pl)

    To był długi oraz intensywny miesiąc! Jesteśmy z siebie jak i z Ciebie bardzo dumne!

    Przed nami już maj i kolejne projekty. Zdradzimy Ci, że przygotowujemy kolejne spotkania ze wspaniałymi ekspertami. A będziemy rozprawiać się z wewnętrznym krytykiem-perfekcjonistą oraz uczyć się budowania zdrowej pewności siebie.

     

    Będzie się działo! 

    Bądźcie z nami!

     

     

     

  • Fundacja Kobieta Niezależna – Podsumowanie marca’21

    Fundacja Kobieta Niezależna – Podsumowanie marca’21

     

    Święta i wiosna za pasem, a to oznacza tylko jedno – żegnamy marzec, witamy kwiecień. I choć jego końcówka, to znowu powtórka #zostańwdomu z zeszłego roku, to my podsumowujemy go pozytywnie!

    Marzec zgodnie ze spodziewaną tematyką, był absolutnie kobiecym miesiącem w naszej Fundacji! Zaczęło się od prawdziwego trzęsienia ziemi w Wyzwaniu Fundacji Kobieta Niezależna. Poinformowaliśmy Was, że stery objęła Ewa Pewniak, a Adam Krzyżanowski przechodzi do zespołu www, by dzielnie go wspierać i rozwijać skrzydła na zupełnie nowym polu. To jednak nie wszystko, co zespół wyzwaniowy, miał nam do sprezentowania w marcu!

     

     

    Oficjalnie uruchomiliśmy zapisy na II Bieg po Niezależność, który odbędzie się 24 kwietnia we Wrocławiu! Biec można stacjonarnie jak i wirtualnie. Jeżeli jeszcze się nie zapisaliście, to łapcie szybko link i koniecznie bądźcie z nami tego magicznego dnia! >>> Zaplanuj z nami swój Bieg po Niezależność! – Fundacja Kobieta Niezależna (fundacjakobietaniezalezna.pl)

    Marzec to także spotkania z cyklu #poranamentora. 16 marca w Opolu, jedno z nich poprowadziła Anna Piaseczna. Wydarzenie „Jak wesprzeć nastolatka w dzisiejszej rzeczywistości”, zorganizowała nasza koordynatorka Marzena Matuszkiewicz. Spotkanie zgromadziło aż 56 osób, co pokazało, że rozmowy na ten temat, są bardzo potrzebne! Serdecznie dziękujemy za Wasz aktywny udział i obecność.

     

     

    Niespełna tydzień później, bo 22 marca, za sprawą naszej koordynatorki z Kwidzyna – Beaty Szelli-Skryckiej, odbyło się wirtualne spotkanie pt.: „Jak się komunikować, żeby nie zwariować”. Mentorem tego spotkania była Żaneta Kajs. Spotkanie zgromadziło 11 osób, które aktywnie uczestniczyły w rozmowach dotyczących sposobów na polepszenie technik komunikacji. Cieszymy się, że byliście z nami!

     

     

    Kolejną kobietą, która wzięła udział – tym razem w wywiadzie dla naszej Fundacji, była Magdalena Sokołowska-Leger. Wywiad przeprowadziła oczywiście, Joanna Pastuszak-Cybulska. Fragment tego wywiadu: „Nie zawsze to, co mówimy jest odzwierciedleniem tego, co tak naprawdę myślimy i czujemy. Czasem sami tego nie wiemy. Niektórzy wpadają w pułapkę powierzchowności i za bardzo skupiają się na wierzchołku, pomijając część o wiele ważniejszą – swoje wnętrze.” – niech Cię zachęci do jego przeczytania, bo naprawdę warto! Rozmowę Joasi z Magdaleną znajdziesz pod linkiem: Po co światu nasza niezależność? – Fundacja Kobieta Niezależna (fundacjakobietaniezalezna.pl)

     

     

    W marcu przedstawiliśmy Wam także nasze nowe koordynatorki, jak i nowe miasta, które rozpoczynają misję budowania lokalnych społeczności wspierających się kobiet! Wiemy, że to dla nich nowa rola, często wiążąca się z wyjściem ze strefy komfortu, dlatego liczymy, że powitacie je równie gorąco jak my.

    Tak, to był naprawdę długi i intensywny miesiąc! A przed nami kolejny i to jaki! Właśnie w kwietniu, odbędzie się II Bieg po Niezależność! 24 kwietnia we Wrocławiu, jak i na całym świecie! Nasz Adam, przygotował dla Was wskazówki, abyście jeszcze lepiej mogli przygotować się do tego biegu. Live z Adamem Krzyżanowskim, odbędzie się 9 kwietnia na Facebooku. Zapiszcie sobie koniecznie tę datę, aby nie zapomnieć: Jak przygotować się do zawodów biegowych (facebook.com) .

    Do zobaczenia w kwietniu!

     

     

     

     

     

     

  • Zaplanuj z nami swój Bieg po Niezależność!

    Zaplanuj z nami swój Bieg po Niezależność!

    💓 Łączy nas misja: wspieranie kobiet w budowaniu ich niezależności oraz w prowadzeniu aktywnego i zdrowego życia. Realizujemy ją na wiele sposobów. Jednym z nich jest organizowanie BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ.

    W ubiegłym roku cieszył się on wielką popularnością, a uczestnikom nie zabrakło energii, by na przekór wszystkiemu wystartować z szerokim uśmiechem na twarzy!

    Dlatego z dumą i radością ogłaszamy jego II edycję! 💪

    Tym razem pobiegniemy 24 kwietnia we Wrocławiu oraz wirtualnie w całej Polsce. Można biec na całym świecie pod warunkiem, że medal będziemy mogli wysłać pod wskazany adres w Polsce.
    Stacjonarnie będzie mogło być z nami 150 osób – wirtualnie bez ograniczeń!
    Dystans do pokonania to 5 km, w czasie maksymalnym 60 minut.
    Godzina startu: 12.00
    Miejsce biegu stacjonarnego: Wrocław, Tor Wyścigów Konnych Partynice https://www.torpartynice.pl/

    Opłata startowa wynosi 50 zł.
    Zebrane środki zostaną przeznaczone na organizację BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ, medale oraz na realizację celów statutowych Fundacji Kobieta Niezależna.

    Zapisy na Bieg we Wrocławiu kończą się 19 kwietnia (chyba, że wcześniej zostaną sprzedane wszystkie miejsca), natomiast na bieg wirtualny 23 kwietnia o godz. 23.59.
    Dlatego nie zwlekaj i zapisz się już dziś!

    Sytuacja pandemiczna zmienia się, dlatego będziemy na bieżąco mailowo informować osoby zapisane o zasadach BIEGU PO NIEZALEŻNOŚĆ.

    Możemy Wam już teraz zdradzić, że szykują się wspaniałe niespodzianki i piękne medale zaprojektowane przez naszą wolontariuszkę Izę. 💓

    Zarezerwuj sobie miejsce i dołącz do nas! Zapisz się kampanii BIEG PO NIEZALEŻNOŚĆ, by otrzymać link i dołączyć do BIEGU.

    👉 Wypełnij formularz już TERAZ!

     

     

     

     

     

  • Pomóż nam stworzyć świetne materiały dla społeczności FKN!

    Pomóż nam stworzyć świetne materiały dla społeczności FKN!

    Lubimy się troszczyć o Ciebie, wiesz o tym? Dlatego przygotowaliśmy wyjątkową ankietę, do której wypełnienia gorąco Cię zapraszamy!

    Dlaczego? Ponieważ Twoje odpowiedzi pomogą nam dostarczać Ci treści, które NAPRAWDĘ są tworzone na miarę Twoich potrzeb!

    KLIKNIJ TUTAJ I WYPEŁNIJ ANKIETĘ 

     

    Już od roku dzielimy się z Tobą naszymi pomysłami na wzmacnianie pewności siebie, budowanie niezależności, udzielamy też wsparcia w dyscyplinie i systematycznym dbaniu o swoje ciało.

     

    W tym celu przygotowujemy dla Ciebie takie wydarzenia i projekty, jak:

    • spotkania #poranamentora – to już 5 miast, w których spotykamy się z naszymi mentorami, aby dzielić się sposobami na piękną niezależność mentalną i finansową;
    • Wyzwanie Fundacji Kobieta Niezależna – wspólnie pokonujemy swoje ograniczenia (nie tylko lenistwo biegowe, ale przede wszystkim budujemy pewność, że jesteśmy niepokonani w drodze do celu!);
    • książka „7 dróg” Anny Maruszeczko i siedmiu wspaniałych kobiet pokazujących, że „jak chcesz, to osiągniesz!”;
    • akcesoria – cegiełki, z których dochód przeznaczany jest na cele statutowe naszej Fundacji;
    • akcja „Allegro lokalnie” – wspierasz nasze projekty poprzez udział w aukcjach zakupowych;
    • treningi z Mateuszem Lewandowskim – nie możesz iść na zajęcia fitness – fitness przyjdzie do Ciebie! – praca z trenerem personalnym Kamili Rowińskiej to doskonały sposób na zbudowanie formy w zaciszu własnego domu;
    • „Bieg po Niezależność” – plenerowa impreza biegowa gwarantująca eksplozję endorfin i pięknych relacji we wspierającym się środowisku;
    • inspirujące wywiady publikowane zawsze 13 dnia każdego miesiąca – rozmawiamy na ważne dla Ciebie tematy, które inspirują do zmian.

     

    W tym roku, w kolejce czeka na Ciebie jeszcze kilka nowości, ale musimy mieć pewność, że będą one dla Ciebie wspierające.

    Dlatego też prosimy Cię o udział w krótkiej ankiecie, w której odpowiecie na ważne dla nas pytania.

    Dzięki tym informacjom będziemy mieć pewność, że idziemy w kierunku, który służy Ci jak najlepiej.

     

    Ankietę znajdziesz pod tym linkiem: Pomóż nam stworzyć świetne materiały dla społeczności FKN!

     

    Dziękujemy za pomoc! Zmieniamy się z Tobą i dla Ciebie!

     

  • Po co światu nasza niezależność?

    Po co światu nasza niezależność?

    Wywiad z Magdaleną Sokołowską – Leger – trenerką rozwoju osobistego, mediatorką i coachem, wykładowcą akademickim. 

     

    Joanna Pastuszak – Cybulska – Jesteś mediatorką, trenerką komunikacji i inteligencji emocjonalnej. Jaki jest cel Twojej pracy, skoro ludzie porozumiewają się ze sobą na co dzień?

    Magdalena Sokołowska – LegerDobra komunikacja pozwala budować satysfakcjonujące relacje, zarówno w pracy, jak i w domu. Ja pomagam ludziom dogadać się ze sobą i z innymi, by mogli pracować lub żyć razem „lepiej niż jakoś”. Wierzę, że to właśnie pozytywne relacje są fundamentem szczęśliwego i spełnionego życia. Niestety, nikt nas tego nie uczy i na pytanie „Jak się dogadujesz z szefem, mężem, teściami?”, bardzo często pada odpowiedź – jakoś.

    Z czego to może wynikać?

    Wydaje się nam, że umiemy rozmawiać, bo robimy to na co dzień, ale zwykle jest to dość powierzchowne, właśnie takie „jakieś”. Trudne tematy zamiatamy pod dywan, bo boimy się reakcji drugiej osoby na nasze słowa, albo zwyczajnie, brakuje nam śmiałości i odwagi, by szczerze powiedzieć co myślimy lub czujemy. Dlatego czasem wolimy „ugryźć się w język”. Z drugiej zaś strony, są osoby, które nie mają problemu z mówieniem tego, co myślą, ale robią to w sposób, który niszczy relacje.

    Czasem jest też tak, że mówimy coś mając dobre intencje, a reakcja rozmówcy jest zgoła inna, co powoduje w nas frustracje, z którymi nie umiemy sobie poradzić.  Marzę o tym, aby w szkołach pojawił się taki przedmiot jak inteligencja emocjonalna, żeby dzieci od najmłodszych lat mogły poznawać siebie, uczyć się rozpoznawania emocji i sposobów radzenia sobie z nimi.

    Dlaczego mamy dbać o nasz styl komunikacji? Przecież od dziecka uczymy się mówić, nazywać pewne rzeczy, sytuacje…

    Trzeba o to zadbać, ponieważ nasze komunikowanie się nie ma odpowiedniej jakości. Z perspektywy mamy dwóch synów: lat 10 i 1, obserwuję to w wersji „live”. Dzieci nie mają problemu, aby dbać o swoje potrzeby, one są bardzo „asertywne”. Zastanawiam się, jak my – rodzice, zabijamy tą naturalną troskę o siebie i swoje potrzeby? Od najwcześniejszych lat stymulujemy rozwój naszych dzieci rozróżniając wychowanie dziewczynek i chłopców. Małe dziewczynki słyszą najczęściej, że nie wypada im się złościć, „złość piękności szkodzi”. A zagniewany chłopak, nawet jak przeklnie, to wizerunkowo wydaje się to być takie męskie, poważne.

    Proponuję zatem komunikację w oparciu o inteligencję emocjonalną. Kiedy ktoś mówi do dzieci „nie dyskutuj!”, ja mówię „niech dyskutuje” – to bardzo ważne, aby umieć wyrażać siebie i swoje zdanie. Lub kiedy dziecko zgubi ulubioną zabawkę, nie można tego bagatelizować, tylko dać mu do zrozumienia, że przeżywane emocje są ważne. Można przecież powiedzieć „Rozumiem, że jest Ci przykro”, i zaakceptować dziecięcy smutek.

    Zauważam też tendencję, że obawiamy się łez, smutku, przykrych emocji u dzieci i robimy wszystko, żeby odczuwane wrażenia zniknęły, obiecujemy, że kupimy nową zabawkę. Odwracamy uwagę od smutku. A nienazwane odpowiednio lub bagatelizowane w dzieciństwie emocje, wracają w dorosłości z nową mocą.

    Carl Gustaw Jung mówił: „Jeśli nie uczynimy świadomym nieuświadomionego, to będzie ono nami sterować, a my będziemy to nazywać przeznaczeniem”. Jeśli jako dorośli nie przyjrzymy się naszemu dzieciństwu, bardzo trudno będzie stworzyć nam szczęśliwą przyszłość.

    Czy to właśnie na tym etapie powinnismy wykazywać już naszą niezależność? Jakie widzisz korelaty między komunikacją, a niezależnością?

    Jasne komunikowanie swoich potrzeb i oczekiwań, jest pewną formą wyrażania swojej niezależności. Choć osobiście uważam, że lepiej jest, kiedy dobra komunikacja i niezależność jest efektem budowania swojej świadomości, pracy nad sobą, aniżeli celem samym w sobie.

    Wyobraź sobie górę lodową. Jej wierzchołek, czyli część nad powierzchnią wody, która symbolizuje to, co dostrzegamy: zachowania, słowa, mimikę, czasem emocje. Ta warstwa powierzchowna jest częścią czegoś większego, czegoś, czego nie widać na pierwszy rzut oka: nasze pragnienia, skrywane emocje, nasze wartości, przekonania, przeżyte doświadczenia, poczucie własnej wartości. Czy my siebie lubimy, co my o sobie wiemy, czy my w ogóle wiemy, jacy jesteśmy?   

    Nie zawsze to, co mówimy jest odzwierciedleniem tego, co tak naprawdę myślimy i czujemy. Czasem sami tego nie wiemy. Niektórzy wpadają w pułapkę powierzchowności i za bardzo skupiają się na wierzchołku, pomijając część o wiele ważniejszą – swoje wnętrze.

    Inaczej mówiąc, autentyczna niezależność i jakość komunikacji, zależy od tego, jak głęboko odważysz się zajrzeć w głąb siebie.

    Skoro wyrażamy naszą niezależność m.in. poprzez to, co mówimy, czym więc jest sytuacja, kiedy np. cynicznie lub złośliwie komentuję nieaprobowane zachowanie koleżanki? Oznacza to, że mam problem z akceptacją swoich słabości i dlatego uwypuklam jej wpadki?

    Ludzie stosują bardzo różne strategie poradzenia sobie z problemami. Nawiązując do wspomnianej wcześniej metafory góry lodowej – jeśli swój styl komunikowania opieramy tylko na tej powierzchownej sferze i nigdy świadomie nie zanurzyliśmy się w głąb siebie, to pewnie trudno będzie nam siebie zrozumieć i budować pozytywne relacje z innymi.      

    Brak uważności na tę sferę może skutkować wybieraniem strategii, które dają nam jedynie iluzje lepszego samopoczucia. Cynizm i złośliwości mogą oznaczać bardzo wiele rzeczy: może to być problem z akceptacją swoich słabości, może to być nawykowa reakcja na pewien typ osoby lub jej zachowane, które budzi w nas demony przeszłości, może też być skutkiem nieprzegadanego problemu, który nadal budzi emocje przypominając, że kiedyś coś nas zabolało i nadal boli, a czasem jest po prostu objawem specyficznego poczucia humoru.

    Po co światu w ogóle potrzebna jest nasza niezależność?

    W moim przekonaniu, niezależność jest jedną z kluczowych składowych autentycznego poczucia  szczęścia. Skupiając uwagę na świadomym budowaniu swojej niezależności, dzieje się coś bardzo ważnego – stajemy się proaktywni, czyli bierzemy odpowiedzialność za swoje życie. Nie czekamy na idealne warunki, aby coś się zadziało, ani nie czekamy, aż ktoś rozwiąże nasze problemy. Bierzemy sprawy w swoje ręce szukając sposobu, a nie wymówek. Świat byłby piękniejszy, gdyby większość ludzi zaprosiła do swojego życia takie proaktywne budowanie szczęścia.

    A Tobie z czym kojarzy się niezależność?

    Niezależność kojarzy mi się z wolnością na kilku płaszczyznach, na przykład niezależność finansowa, mentalna, wreszcie emocjonalna. Ta ostatnia jest mi najbliższa z racji tego, czym się zajmuję, czyli rozwijaniem inteligencji emocjonalnej i empatycznej komunikacji. Wolność emocjonalna – wbrew temu, co wiele osób myśli – wcale nie polega na wyparciu emocji. Wręcz przeciwnie, polega na akceptacji wszystkich emocji, umiejętności poradzenia sobie z nimi i wyrażaniu ich poprzez konstruktywną komunikację z drugim człowiekim.

    Niezależność mentalna rezonuje mi z autentyczną pewnością siebie, kiedy nic nikomu nie musisz udowadniać. Nikomu nie podporządkowujesz siebie, robisz to, czego pragniesz, a nie to, co wypada. Twoje działania wynikają z wewnętrznego spokoju, i z tego, że żyjesz tak, jak chcesz. Nie jest to łatwe, zwłaszcza w pojedynkę, chociaż, nie trzeba być singielką, żeby czuć samotność. Dlatego też organizuję różne warsztaty i sesje coachingowe, gdzie wspieram kobiety w budowaniu odwagi, wiary w siebie i poczucia „Chcę tego i dam radę”.

    Samotne kobiety są OK, ale one automatycznie kojarzą się nam z niezależnością, maksymalną samodzielnością. Słusznie?

    Pozwolę sobie przytoczyć historię Weroniki, którą poznałam podczas mediacji rozwodowej. Kobieta po 40-stce, która wraz z decyzją o odejściu męża, rozpadła się na tysiące emocjonalnych kawałków. Tak ją wtedy zapamiętałam. Jednak trzy lata później, nasze drogi skrzyżowały się ponownie. Nie dowierzałam, kiedy zobaczyłam nad wyraz pewną siebie i silną kobietę. Taki obrazek był wspomnianym wierzchołkiem góry lodowej. Szybko bowiem okazało się, że to, co działo się wewnątrz tej kobiety, bardzo różniło się od tego idealnego obrazka. Weronika doszła do ściany i potrzebowała pomocy. Żeby poradzić sobie z  trudnymi emocjami związanymi z rozwodem, nieświadomie poddała się pewnym mechanizmom obronnym. Zamrażając lub wypierając swoje emocje, wpadła w niebezpieczną pułapkę „Ja Wam wszystkim pokażę!”. Przybrała maskę niezłomnej Wojowniczki, Zosi Samosi, która poradzi sobie w każdej sytuacji bez proszenia innych o pomoc.

    Efekt był taki, że była wyczerpana fizycznie, psychicznie i emocjonalnie.

    Zdecydowała się iść na terapię, aby „odmrozić” emocje i przepracować trudny czas. U mnie natomiast uczyła się języka NVC (wyjaśnienie niżej), by komunikować swoje potrzeby w empatyczny sposób.

    Reasumując, bardzo często my same wysyłamy światu takie komunikaty samodzielności i niezależności bo proszenie o wsparcie, nie wiedzieć czemu, uznajemy za słabość. Bzdura. To jest właśnie akt odwagi.

    W jaki sposób kobiety mogą komunikować w związku, że chcą większej niezależności? Przyznasz, że kobiety bywają czasami niezdecydowane, nie wiedzą dokładnie jak nazwać niezależność i powiedzieć o tym partnerowi, boją się, że ich pragnienie zwiększenia samodzielności zostanie odebrane w odwrotny od zamierzonego, sposób.

    To niezdecydowanie kobiet bardzo często ma swoje źródła kulturowe, związane z przypisanym społecznie archetypem „matki Polki”, i w efekcie wielu przekonań, w które ślepo wierzymy. To, czy mówisz jasno, czego pragniesz, czego potrzebujesz, co Ci się podoba, a co nie, jest odzwierciedleniem przekonań. Czyli wszystko zaczyna się w głowie. Dlatego tak ważne jest, by przyjrzeć się swoim przekonaniom i sprawdzić, które z nich wspierają relacje, a które ją niszczą. Do czego sobie dajesz prawo?

    Zrób sobie test. Z jakimi uczuciami przechodzą Ci przez gardło takie słowa:

    Mam prawo do odpoczynku.

    Mam prawo być kochana.

    Mam prawo być szczęśliwa.

    Mam prawo wyrażać to, co myślę i czuję.

    Chcę być szanowana.

    Jestem ważna.

    Wiele moich klientek przychodzi na coaching właśnie po to, by przepracować przekonania, które odbierają im poczucie szczęścia.

    Brak komunikacji z samym sobą, uwikłanie się we własne pragnienia, brak poznania siebie powodują, że nie umiemy nazwać tego, co czujemy i czego oczekujemy. Kto ma gorzej – kobiety, które nie wiedzą co czują, czy mężczyźni, którzy nie chcą tego nazywać?

    Mężczyźni, kiedy już przyjdą na sesję, mają bardzo wiele do powiedzenia. Oni również ponoszą konsekwencje wychowania i czynników kulturowych, które „programują” definicje męskości. Od małego słyszą, że chłopaki nie płaczą, a prawdziwi mężczyźni niczego się nie boją. To przykre. Emocje nie mają płci. Są w każdym z nas.

    Co do kobiet, mechanizm jest bardzo podobny. Im także wmawia się od dziecka jakie powinny być, a jakie nie. Bardzo boli mnie to, że nadal tak wiele kobiet nie daje sobie prawa do marzeń, do szczęścia, do spełnienie zawodowego, do odpoczynku i ciągle ustawia swoje potrzeby na końcu, bo wszyscy inni są ważniejsi niż ona.

    Takie nieuświadomione przekonania mogą być źródłem wielu frustracji…

    I w konsekwencji rodzi się konflikt. Mamy zwykle do czynienia z dwoma rodzajami konfliktu: otwartym i zamkniętym. Ten drugi jest trudniej przepracować, bo trzeba znaleźć jego przyczynę, która bardzo często jest zamieciona pod dywan. Czasem nawet ludzie nie pamiętają, od czego się zaczęło. W przypadku otwartości, ludzie mają przestrzeń, aby wyrazić swoje opinie.

    Dobrze jest, kiedy pary kłócą się w sposób konstruktywny, czyli taki, kiedy są nastawieni na zrozumienie siebie nawzajem, a nie serwowania listy oczekiwanych zmian. Związek to jest mozaika, piękno relacji versus niespełnione potrzeby, o których rozmawia się ze sobą z gorącymi emocjami.

    A kiedy jednak nie da się dojść do satysfakcjonującego porozumienia, wtedy możemy wspomóc się mediacjami?

    Jako mediatorka interweniuję w dwóch przypadkach: kiedy jest konflikt i ludzie chcą go rozwiązać, by dalej żyć razem lub współpracować „lepiej niż jakoś”. Często zdają sobie sprawę ze swoich niedociągnięć i decydują się na trening komunikacji, albo akademię rozwoju osobistego.

    Czasem jednak dochodzą do wniosku, że jest już za późno na wspólny rozwój i zostają podjęte radykalne kroki. Wówczas rolą mediatora jest stworzenie takiej przestrzeni, gdzie mogą się rozstać godnie i z klasą.

    Zatem efektem mediacji jest zmiana?

    Życie człowieka nigdy nie jest constans. Nie jesteśmy tymi samymi osobami, co piętnaście lat temu. Co kilka lat wszystkie komórki naszego ciała ulegają wymianie. „Osoba to płynny proces. Płynąca rzeka zmian”, tak o nas, ludziach, mówił psycholog Karl Rogers.

    Myślimy, że wychodzimy za Kazika, a Kazik po jakimś czasie jest kimś innym. Nie ma powodu z nostalgią rozpatrywać tego, co minęło. Ważne, co robimy z naszym „dzisiaj” i dokąd nas ono zaprowadzi.

    Uzyskiwane podczas mediacji efekty np. w postaci decyzji o rozwodzie, diametralnej zmianie nawyków i przyzwyczajeń, obietnicy samemu sobie, że o coś zawalczę, zawsze ukierunkowane są na to, co będzie, na nowe życie w większej szczerości względem siebie i uważności na motywy podejmowanych decyzji. Mediacje zazwyczaj kończą się happy endem. Nawet, jeśli doraźnie wygląda to na porażkę, jak wspomniany rozwód, to po jakimś czasie, jest to punkt zwrotny, który może rozpocząć bardziej świadome, odpowiedzialne życie.

    Na czym więc polega praca trenera komunikacji, mediatora?

    Przede wszystkim uczę rozmawiać szczerze i empatycznie, tak, żeby mówiąc o ważnych i trudnych sprawach nie budować murów, a jedynie mosty łączące ludzi.

    W tym celu przygotowałam autorski program treningów komunikacji, w którym zebrałam całą swoją wiedzę i doświadczenie, by pomóc innym w  konstruktywnym wyrażaniu siebie i empatycznym słuchaniu innych. Sama przeszłam długą drogę rozwoju i doskonale wiem, jak bardzo jest to trudne.

    Po pierwsze, jeśli chcesz zrozumieć innych, najpierw musisz zrozumieć siebie i od tego zaczynamy. Poznajemy własny styl komunikowania się związany z typem osobowości, a wraz z nim mocne strony i obszar do przepracowania.

    Następnie przyglądamy się różnym przekonaniom na swój temat, jak i to, co myślimy o innych, o świecie, i miłości, itd.

    Kolejny krok, polega na zaproszeniu do komunikowania się w empatii, która jest najpiękniejszą drogą rozpoznawania potrzeb swoich i innych ludzi. Taki model komunikowania się zwany „Porozumienie bez przemocy” (ang. Nonviolent Communication, NVC) zaproponował Marshall Rosenberg.

    Dla mnie, to coś więcej niż model komunikacji, to filozofia życia.

     

    Dziękuję za inspirującą rozmowę.

     

     

    MAGDALENA SOKOŁOWSKA – LEGER – Trenerka rozwoju osobistego, mediatorka i coach, wykładowca akademicki, prowadzi Centrum Rozwoju Osobistego Meliores. Specjalizuje się w rozwijaniu empatycznej komunikacji oraz inteligencji emocjonalnej. Inaczej mówiąc – pomaga ludziom dogadać się ze sobą i z innymi, by żyć lub pracować razem „lepiej niż jakoś”. Uczy rozmawiać szczerze, asertywnie i empatycznie. Wspiera w odnajdywaniu utraconego spokoju, wewnętrznej mocy i autentycznej pewności siebie.

    Prywatnie uwielbia thrillery psychologiczne, koncerty rockowe i kuchnię francuską.

  • Fundacja Kobieta Niezależna – Podsumowanie lutego ’21

    Fundacja Kobieta Niezależna – Podsumowanie lutego ’21

    Właśnie kończy się najkrótszy miesiąc roku. Z nadzieją spoglądamy na marzec i czekamy na powrót wiosny. Ale nie tylko. Gorąco wierzymy, że za chwilę wrócimy do spotkań na żywo! Wspólnie z Wami! Tymczasem dzielimy się tym, co działo się u nas w lutym. A działo się wiele!

     

    Już na początku miesiąca, bo 5 lutego, nasza koordynatorka Wrocławia – Magda Ciupka, zorganizowała wspaniałe spotkanie z cyklu #poranamentora. Wydarzenie odbywało się pod hasłem: „Jak budować energię i porozumienie w zespole (także zdalnym). NVC w relacjach zawodowych”.

    Zaproszoną mentorką była Emilia Kulpa-Nowak. Nasz zespół także wziął udział w tym spotkaniu! Dowiedziałyśmy się, jak budować dobre relacje w zespole, zwłaszcza teraz, kiedy rozmawiamy ze sobą przez ekrany komputerów. W spotkaniu wzięło udział 51 osób, za co bardzo dziękujemy!

     

    Kolejne spotkanie z tego cyklu zorganizowała koordynatorka z Katowic – Żaneta Musiałek. Tym razem gościem był Mariusz Mszyca! Tematem były negocjacje. Uczestniczki spotkania poznały skuteczne metody prowadzenia rozmów nie tylko biznesowych, ale również tych prywatnych w oparciu o sprawdzone i skuteczne techniki W spotkaniu wzięły udział 42 osoby. 

     

    Luty to także wywiad! Tym razem nasza Joanna Pastuszak-Cybulska przeprowadziła go z Izabelą Dejdą – właścicielką Kobiecej Akademii Zdrowia i marki „Zdrowo w biegu”.

    Iza, która jest instruktorką żywienia, opowiedziała m.in. o tym, jak walczyć z cukrowym uzależnieniem oraz jak zdrowo i mądrze się odżywiać. To dla wielu z nas temat, który idealnie wpisuje się w obecne realia, kiedy większość czasu spędzamy na siedzeniu przed komputerami. Uważasz, że to nuda? Ten fragment zachęci Was do przeczytania tego niezwykłego wywiadu: „Jest ścisły związek między spożywanym jedzeniem a odnoszeniem sukcesów, spełnianiem marzeń i byciem szczęśliwym”. Łapcie link i żyjcie lepiej: 😊 https://fundacjakobietaniezalezna.pl/nie-musisz-byc-silna-musisz-znac-metode/

    Nie możemy pominąć tego, że w lutym obchodziliśmy Walentynki.😊 Zwróciłyśmy Waszą uwagę na to, aby miłością obdarzyć przede wszystkim… siebie i doceniać to, jakie jesteśmy. Mamy nadzieję, że przekonałyśmy Was, że warto dostrzegać piękno wewnętrzne i kochać życie oraz być otwartym na innych.

    Pamiętając o zamkniętych klubach fitness i siłowniach, zachęcałyśmy Was do trenowania w domu! Nadal możecie brać udziału w treningu online z samym Matim Lewandowskim – trenerem personalnym wspierającym nasze działania #trenujezfkn. Przy okazji wspieracie też działania naszej Fundacji Kobieta Niezależna!

    Przypominamy, jak to zrobić: wystarczy wejść na: https://bit.ly/Trenuj_z_FKN i kupić cegiełkę. Do 72 godzin od momentu zostania darczyńcą wyślemy maila z linkiem do naszych treningów. Otrzymacie dostęp aż na 90 dni! Treningi odbywają się w poniedziałki o godzinie 7:00 oraz w czwartki o godzinie 20:30. Gorąco do tego zachęcamy!

     

    W minionym miesiącu przypominałyśmy także o akcji #napadnaksiazki! W jej ramach za pośrednictwem Allegro Lokalnie możecie zrobić nie tylko porządek w swoich biblioteczkach, ale także oddać książki w dobre ręce. Zachęcamy Was gorąco do wzięcia udziału, bo przy okazji możecie wesprzeć naszą Fundację! Zbiórki nadal trwają i można się w nie włączyć. Wystarczy wejść w dowolny link:

    https://allegrolokalnie.pl/zbiorka/wspolnie-rozwinmy-skrzydla-kobiet-wroclaw

    https://allegrolokalnie.pl/zbiorka/wspolnie-rozwinmy-skrzydla-kobiet-katowice

    https://allegrolokalnie.pl/zbiorka/wspolnie-rozwinmy-skrzydla-kobiet-kwidzyn

    https://allegrolokalnie.pl/zbiorka/wspolnie-rozwinmy-skrzydla-kobiet-opole

    https://allegrolokalnie.pl/zbiorka/wspolnie-rozwinmy-skrzydla-kobiet-warszawa

     

    Nie możemy też pominąć naszego #wyzwaniefkn, które dopinguje Was do codziennego ruchu i do ruszenia się z kanapy! Ogromnie się cieszymy, że tak wiele z Was dzielnie walczy i pokazuje, że mrozy Wam niestraszne. 😊 Jednak jeśli jakimś cudem jeszcze o nim nie słyszałyście, tutaj możecie dowiedzieć się więcej: https://bit.ly/ToWyzwanieJestMagiczne

    I wydarzenie, o którym trudno zapomnieć: 22. lutego minął rok od momentu, kiedy Kamila Rowińska ogłosiła powstanie Fundacji Kobieta Niezależna. To 12 miesięcy wzruszeń, radości, spotkań i wspólnej pracy. W naszym zespole zgodnie uznaliśmy, że film naszej Wiceprezeski Anny J. Cieśli najlepiej oddaje to, co nas łączy. Możecie zobaczyć go TUTAJ

    Jak widzicie, luty, mimo iż był bardzo krótki, to jednak bardzo intensywny! Przed nami marzec i kolejne niezwykłe projekty i wydarzenia. Już teraz możemy Wam zdradzić, że zorganizujemy spotkania poświęcone budowaniu lepszej komunikacji: z nastolatkami i w relacjach partnerskich. Mamy również nadzieję, że w kwietniu sytuacja na to pozwoli i spotkamy się na naszym Biegu po Niezależność.

    Uczestniczyłyście w jakichś lutowych wydarzeniach? Podzielcie się swoimi wrażeniami! Jeżeli nie, to mamy nadzieję, że wpis ten zachęcił Was do zadebiutowania w roli uczestniczki spotkań Fundacji Kobieta Niezależna w marcu!😊