×

Rozmowa z Kamilą Rowińską, prezeską Fundacji Kobieta Niezależna

 

Aneta Matyjaszek: Jesteś autorką bestsellerowej książki “Kobieta niezależna”. Pierwsze wydanie ukazało się w 2013 roku. Obecnie w sprzedaży jest już trzecie. Realizujesz również szkolenie o tym tytule. Co było najpierw – książka czy szkolenie?

Kamila Rowińska: Najpierw była moja druga ciąża. Wtedy właśnie doświadczyłam dyskryminacji ze względu na płeć i mój stan. Stałam się kłopotem dla firmy, z którą wtedy współpracowałam jako trenerka i rozstaliśmy się. Dzięki tej sytuacji uświadomiłam sobie, że w wieku 33 lat jestem na tyle stabilna finansowo, że to niewiele u mnie zmienia. Ale wtedy też lepiej zrozumiałam sytuację tych wszystkich kobiet, które powierzają swój los w ręce innych osób, nie dbają o swoją sytuację finansową i bezpieczeństwo w tym zakresie.

To zmotywowało mnie do tego, aby swoją wiedzę i doświadczenie w budowaniu niezależności mentalnej i finansowej przekazywać innym. W piątym miesiącu ciąży zaczęłam pisać książkę. W trakcie premiery na żywo było 50 osób. Wtedy jeszcze nie byłam tak rozpoznawalna. Po tym wydarzeniu pomyślałam, że byłoby super zorganizować takie spotkanie przynajmniej dla 150 kobiet w moich rodzinnych stronach – na Śląsku.

Moje przyjaciółki szybko podchwyciły tę myśl i stwierdziły: “Kamila, zorganizujemy to! To jest fantastyczny pomysł. Kobiety tego potrzebują. Muszą wiedzieć, jak zarządzać budżetem, jak poradzić sobie z przekonaniami, które je blokują, jak lepiej zarządzać sobą w czasie, aby mieć go więcej dla siebie”. I zrobiłyśmy to. Do teraz blisko 17.000 kobiet ukończyło to szkolenie na żywo.

 

Pierwszym miejscem, gdzie zaprezentowałaś książkę i szkolenie “Kobieta niezależna”, był Śląsk. Jak zostałaś tam przyjęta?

Bardzo dobrze. Czułam, że jestem u siebie, że mówię językiem tych ludzi, że się rozumiemy. Spędziłam tam 25 lat życia (nawet podobno to słychać, kiedy mówię) i znam mentalność osób, które żyją na tym terenie, ich przyzwyczajenia. Na Śląsku wciąż funkcjonuje patriarchalny model rodziny, w której mężczyzna pracuje i zarabia pieniądze, a kobieta zajmuje się dziećmi i domem. Mąż lub partner decyduje o losie materialnym rodziny. Na szczęście to się zmienia.

Mimo takiego sposobu życia, śląskie kobiety wzięły udział w szkoleniu “Kobieta niezależna” i dobrze je przyjęły. Dla mnie to był sygnał, że rozważają zmianę, chcą się czegoś dowiedzieć.

Prowadziłam też szkolenia w mniejszych miastach, jak Legnica czy Olsztyn. Tam kobiety na niektóre moje stwierdzenia reagowały oporem. Niektóre uważają, że temat niezależności finansowej nie jest dla nich. Inne – że o pieniądzach nie powinno się rozmawiać, bo to nieeleganckie, że “jakoś to będzie”, że wszyscy teraz tylko o tych pieniądzach, a przecież najważniejsze jest, żeby się kochać.

To jednak nie wystarczy.

 

Książka “Kobieta niezależna” jest wciąż chętnie kupowana. Szkolenie na ten temat również cieszy się powodzeniem. Co dzięki nim zmienia się w życiu kobiet?

To zależy od tego, na jakim są etapie rozwoju. W szkoleniu biorą udział takie, które już są niezależne mentalnie i finansowo i udział w tym wydarzeniu jest taką przysłowiową kropką nad i – chcą pracować nad wybranym aspektem, np. nad domowym budżetem albo potrzebują motywacji, żeby pójść dalej w rozwoju i założyć własną firmę.

Dla wielu kobiet ogromne znaczenie ma wystąpienie Katarzyny Kraus – radczyni prawnej, która mówi o tym, co trzeba zrobić, aby zabezpieczyć się prawnie i finansowo w związku na wypadek śmierci lub rozstania. To bardzo mocno otwiera oczy wielu kobietom. Po takim spotkaniu wracają do domu i porządkują dokumenty, układają swoje sprawy. W ten sposób wiele z nich uratowało swoje pieniądze i domy, w których mieszkają i do których – jak się okazywało – w przyszłości nie miałyby żadnych praw.

Są też panie, które dzięki szkoleniu uświadamiają sobie, że właściwie to pracują na dwa etaty – w pracy i w domu. Widzą, że do tej pory brały na siebie większość domowych obowiązków i zaczynają delegować zadania.

Inne – dostrzegają, jakich kompetencji im brakuje, żeby osiągnąć mistrzowski poziom w swoim zawodzie lub biznesie. Decydują się więc na studia podyplomowe lub dodatkowe szkolenia.

Są też takie, które zaczynają wierzyć w siebie, po raz pierwszy dostrzegają swoje mocne strony.

“Kobieta niezależna” to także społeczność kobiet, które wspierają się, nawiązują relacje i myślą podobnie.

 

Jesteś prezeską Fundacji Kobieta Niezależna. Jaka jest rola Fundacji w budowaniu niezależności kobiet?

Kiedy otwierałam Fundację, bardzo ważne było dla mnie to, aby kobiety z mniejszych miejscowości miały możliwość zadbania o swój rozwój w czasie wspólnych spotkań za symboliczne pieniądze – “cegiełkę”. Razem z zespołem zdajemy sobie sprawę, że one nie zawsze mogą przyjechać do Warszawy na szkolenie “Kobieta niezależna” albo nawet jak przyjeżdżają, to wracają do swoich miejscowości, gdzie są w tym myśleniu o niezależności osamotnione. Dlatego od początku, czyli od 2020 roku, w FKN realizujemy program “Pora na mentora”. To spotkania, podczas których kobiety nawiązują kontakty i uczą się od ekspertów o różnych aspektach niezależności. Pandemia utrudniła nam organizację spotkań stacjonarnych, ale szybko przestawiliśmy się na tryb online. Mamy nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje i szybko wrócimy do spotkań na sali. Na razie korzystamy z obu form.

Drugim projektem Fundacji, który ma wspierać kobiety w budowaniu niezależności jest Wyzwanie. Wcześniej realizowane było jako Wyzwanie Kamili Rowińskiej. Teraz jest to Wyzwanie Kobiety Niezależnej. Polega na tym, że uczestnicy (w grupie są też panowie) przez rok małymi krokami zwiększają swoje kompetencje, pracują nad sferą mentalną, budują siłę swojego charakteru. Zaczynają od spaceru, stopniowo zwiększając dystans do pokonania w określonym czasie. Do tego dochodzą książki pomagające w rozwoju i wiedza dotycząca zdrowego trybu życia. W tym projekcie nie chodzi tylko o bieganie. Każdy kto wziął w nim udział wie, że to tylko pretekst do tego, żeby mieć czas na rozwój. I także łatwy sposób na ruszenie z miejsca – wystarczy założyć buty i wyjść z domu.

Obserwuję to, co się dzieje na fejsbukowej grupie stworzonej specjalnie z myślą o wyzwaniowcach, gdzie uczestnicy dzielą się swoimi przeżyciami, trudnościami i wspierają się w trudnych chwilach. Szczególnie czekam na zdjęcia i komunikaty w stylu: “Zostawiam męża z dziećmi na godzinę dziennie i idę biegać”. To pokazuje, że kobieta znajduje czas dla siebie, realizuje swój cel. Wyzwanie jest właśnie po to, aby kobiety zaczęły stawiać swoje interesy na równi z interesami rodziny. Często jest tak, że mężczyzna, jak ma pójść na siłownię, to po prostu idzie. Dzieci nie opuszczą zajęć z tenisa, piłki czy języka angielskiego. A kobieta? Bardzo często odkłada siebie na później. Wyzwanie poniekąd wymusza wygospodarowanie czasu dla siebie.

 

 Zapytałam kobiety na fejsbukowej grupie FKN, czym jest dla nich niezależność, co dla nich oznacza. Pisały m.in., że:

“Kobieta niezależna wie, że to jej zdanie jest dla niej najważniejsze i nie daje innym możliwości decydowania za nią, tudzież kierowania jej wyborami”.

“Bycie niezależną to coś daleko więcej niż tylko niezależność finansowa. Ona jest przede wszystkim niezależna mentalnie – więc pieniądze, które zdobędzie będą jedynie skutkiem ubocznym jej niezależnej postawy”.

“Niezależność to ogromna odpowiedzialność, bo okazuje się, że nie można już zwalać na innych, a nawet jeśli ktoś jest współwinny jakiejś negatywnej sytuacji, to jednak ja wybrałam tę osobę”.

“Oznacza to dla mnie, że właściwie w każdych okolicznościach sobie poradzę”.

“[Kobieta niezależna jest] świadoma i konsekwentna, wierna sobie i swoim poglądom”.

 

Te wypowiedzi świadczą o dużej świadomości kobiet. A czym dla Ciebie jest niezależność?

Ogromna dojrzałość i piękne wypowiedzi! Gratuluję Autorkom.

Dla mnie niezależność to niezależność mentalna i finansowa. To wolność w podążaniu za swoimi wartościami, bez intencji ranienia innych. To ważne zastrzeżenie, bo dla niektórych to oznacza “po trupach do celu”. Kobieta ma prawo realizować swoje wartości, jeśli tylko są etyczne, bez względu na społeczne oczekiwania. Są kobiety, które nawet nie dają sobie szansy na to, by się usłyszeć, zadać sobie pytanie “czego ja pragnę?”. Niektóre świetnie odnajdują się w życiu rodzinnym i jest to dla nich spełnienie marzeń. Inne skupiają się na karierze i nie planują zostać mamami. Wciąż jednak słyszą, że marnują sobie życie albo nie są prawdziwymi kobietami. Buntuję się przeciwko takiemu podejściu. To, co mówię o niezależności dotyczy w takim samym stopniu kobiet, co mężczyzn. Również im życzę, aby przestali być zmuszani do życia według czyjegoś scenariusza i oczekiwań innych.

 

Co byś poradziła kobiecie, która chce stać się niezależna, jest na początku swojej drogi? Jaki pierwszy krok powinna zrobić?

Może zacząć od lektury książki “Kobieta niezależna” i dołączenia do naszej społeczności. Dobrze, by sama sobie odpowiedziała na pytanie, co oznacza dla niej niezależność. Każda z nas inaczej ją postrzega, dlatego to ważne.

Niedawno na szkoleniu uczestniczka powiedziała, że będzie niezależna, kiedy będzie mogła sobie kupić coś bez pytania. Kiedy to usłyszałam aż mnie zmroziło. Ta wypowiedź pokazuje przemoc finansową w tym domu.

Kolejnym krokiem może być budowanie swojej asertywności i wewnętrznej siły. Dla niektórych to będzie się wiązało z pójściem na terapię. To ważne, bo żeby być kobietą niezależną, trzeba być silną wewnętrznie.

Następnie trzeba zadbać o swoje przekonania na temat pieniędzy, feministek i feminizmu oraz niezależności.

Ważne jest także takie pokierowanie karierą, aby maksymalnie wykorzystać swoje talenty i potencjał w budowaniu bezpieczeństwa finansowego i stabilizacji.

Dobrze jest też sprawdzić swoją aktualną sytuację prawno-finansową, np. czy przypadkiem dom nie jest postawiony na działce, która nie należy do mnie. Wiem, że rozmowy z rodziną na takie tematy nie są proste, ale nigdy prostsze nie będą.

I wreszcie trzeba zacząć stawiać na siebie – na swój rozwój. Mniej wydawać, więcej oszczędzać, a później inwestować.

 

Ankiety przeprowadzone przez FKN pokazały, że wiele kobiet boryka się z problemami w związkach. Jak według Ciebie mąż/partner może wspierać kobietę w jej dążeniu do niezależności?

Może zacznę od tego, jak mój mąż mnie wspiera i co jest dla mnie naturalne.

Po pierwsze, mamy partnerską relację. Oboje pracujemy zawodowo, razem zajmujemy się domem, dziećmi i zwierzętami. Chodzi o to, by podzielić obowiązki w taki sposób, by kobieta miała przestrzeń do swojego rozwoju. Niektórzy panowie traktują to jako zagrożenie, wręcz zamach na ich władzę w domu. Chcę im powiedzieć, że to jest świetne uczucie, kiedy kobieta jest z mężczyzną dlatego, że chce, a nie dlatego, że musi.

Jeśli związek jest świetny i pełen miłości, to nawet jak ta kobieta zacznie zarabiać pieniądze, nawet jak będzie zarabiać więcej, to bez względu na swoją niezależność, będzie z nim.

Życzę panom, aby przestali tak nerwowo reagować na sytuację, kiedy żona chce się rozwijać, planuje studia, żeby przestali rzucać kłody pod nogi pod hasłem: “A kto się dziećmi zajmie?”. Kiedy kobieta będzie miała wspierającego partnera, męża z resztą już sobie poradzi. Wystarczy, że nie będzie odczuwała presji i poczucia winy, które są maskowane w stwierdzeniach typu: “W domu ma być widać kobiecą rękę”. A męskiej nie ma być widać? Obie są potrzebne.

 

Jak Kamila Rowińska buduje swoją niezależność?

Budowałam ją od 16-17 roku życia, czyli odkąd zobaczyłam, czym kończy się brak niezależności mentalnej i finansowej u kobiet. Od tego czasu dbałam o to, by mieć własne pieniądze. Zaczynałam od inwestowania w siebie, w swój rozwój, aby maksymalnie zwiększać swoje kompetencje, najbardziej mi w danym czasie potrzebne. Od pewnego momentu zaczęłam inwestować tak, aby pieniądze pracowały dla mnie. Obecnie razem z mężem uzyskujemy już pasywne przychody. Dużo inwestujemy i staramy się nie zwiększać kosztów życia. Dzięki temu możemy cieszyć się z dobrej, bezpiecznej sytuacji finansowej.

Nieustannie korzystam z mentoringu, konsultacji w obszarach, które są mi potrzebne zawodowo.

Sama potrzebowałam zbudować swoją wewnętrzną siłę, żeby odciąć się od ocen innych ludzi i ich porad. Słyszałam, że jestem wyrodną matką, bo nie siedzę z dzieckiem w domu, posyłam je do przedszkola, korzystam ze wsparcia niani albo wyjeżdżam na weekend z mężem bez dzieci. Takie stwierdzenia miały we mnie wzbudzić poczucie winy i przywołać do porządku. Zakończyłam toksyczne relacje. Pilnuję, by takie komunikaty do mnie nie docierały albo odpowiadam na nie asertywnie i nie biorę ich do siebie. Od mojej mamy-buntowniczki nauczyłam się, że nikt za mnie życia nie przeżyje i najważniejsze jest to, co ja o sobie myślę.

Dlaczego inni mają wiedzieć lepiej, co jest dla mnie dobre? Jeśli interesuje mnie czyjeś zdanie, pytam o to tych, którzy są dla mnie autorytetami w jakiejś dziedzinie.

To jest niezależność mentalna i od niej trzeba zacząć.

W naszej historii jest wiele kobiet, które na szczęście nie zrobiły tego, czego od nich oczekiwano i zaangażowały się w działalność medyczną, prawną czy naukową, jak Maria Skłodowska-Curie czy Wanda Grabińska, która w 1929 r. została pierwszą sędziną w Polsce i jedną z pierwszych w ówczesnej Europie.

Dzisiaj jest też wiele kobiet, które idą pod prąd – nie chcą zakładać rodziny, mówią o swojej orientacji seksualnej, stawiają na karierę zawodową. Coraz więcej decyduje się na życie zgodnie z tym, czego one pragną.

 

 

Co obecnie jest według Ciebie największą barierą w budowaniu niezależności kobiet?

500 plus.

 

Dlaczego?

Po wprowadzeniu tego świadczenia wiele kobiet zrezygnowało z pracy zawodowej. Większość z nich zarabiała najniższą krajową. Uważam, że to właśnie one jak najszybciej powinny wrócić do pracy. Przez długą przerwę (np. 10-letnią) w zatrudnieniu będzie im trudniej odnaleźć się na rynku pracy. Przeraża mnie to, że wiele rodzin i samych kobiet uznało, że nie opłaca im się pracować. Po długiej przerwie będą jednak w o wiele gorszej sytuacji zawodowej niż gdyby pracowały na granicy opłacalności.

 

Przed nami 2022 rok. Czego byś sobie życzyła w nowym roku? I czego byś życzyła innym kobietom?

Innym kobietom życzę, aby jak najwcześniej brały odpowiedzialność za swoje życie. Życzę im też więcej pewności siebie, mniej poczucia winy, aby potrafiły się skoncentrować na tym, co im służy. Żeby nie były dla siebie takie surowe. Nie muszą być idealne we wszystkim, co robią, zawsze zwarte i gotowe. Ważne, aby potrafiły dostrzec siebie.

Sobie natomiast życzę zdrowia. To obszar, któremu obecnie poświęcam najwięcej uwagi. Przekroczyłam magiczną czterdziestkę i widzę, że mój organizm teraz mniej mi wybacza, a więcej ode mnie oczekuje.

Reszta układa się doskonale i niech będzie tak, jak jest.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

Kamila Rowińskaprezeska Fundacji Kobieta Niezależna, jedna z najbardziej cenionych trenerek biznesu i kompetencji miękkich, dyplomowany coach, autorka oraz współautorka książek o tematyce biznesowej i coachingowej, inwestorka.